Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Firmy chcą się utrzymać na rynku, nie procesować z kartelami

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Maciej Gawroński Można pozywać uczestników karteli z tytułu wyrządzonych przez nich szkód. Tyle że w Polsce nikt tego na razie nie robi

Luksemburski Trybunał Sprawiedliwości orzekł ostatnio, że od członków kartelu można żądać naprawienia szkody za skutki ich antykonkurencyjnej działalności nawet wtedy, kiedy skarżącego nie łączyła z żadnym z nich umowa (C-557/12). Wystarczy, że zawarł transakcję z zupełnie innym przedsiębiorcą, który również uległ skutkom manipulacji cenowych na rynku. Oznacza to tyle, że każdy może domagać się przed sądem odszkodowania za zawyżone ceny produktów albo usług. Czy to pociągnie lawinę pozwów?

Myślę, że nie, chociaż sprawy z zakresu private enforcement - bo tak się po angielsku określa w Unii dochodzenie odszkodowania za delikty antykonkurencyjne - są coraz częstsze. To skutek tego, że rośnie świadomość ekonomicznych skutków praktyk ograniczających konkurencję. A ten wyrok potwierdza linię orzeczniczą, którą Trybunał Sprawiedliwości wyraził już w 2006 r. w sprawie Manfredi (C-295/04). Taka możliwość, jaką kolejny raz europejski sąd wyartykułował, już zatem była. Tyle że w Polsce nikt z niej do tej pory nie korzystał.

Dlaczego, skoro może chodzić o wielkie pieniądze? Szczególnie dla przedsiębiorców, operujących na tym samym rynku, na którym działa kartel?

Może sytuacja z czasem się zmieni i wyrok sprzed paru dni będzie kolejną kroplą drążącą kamień. Obawiam się jednak, że naszych przedsiębiorców bardziej zajmuje utrzymanie się na rynku niż procesy z kartelami. Tym bardziej że w sytuacjach, w których trzeba udowodnić poniesioną szkodę z powodu działania zmowy cenowej, nie ma żadnej pewności, że to się uda. Szczególnie, jeśli sądy nie mają nawyku sądzenia takich spraw. Zainteresowanych paraliżuje też ryzyko przedawnienia roszczeń. Nadużywanie pozycji dominującej może bowiem trwać latami. Między 1993 a 2011 r. zapadło w Polsce tylko osiem orzeczeń, dotyczących odszkodowań z zakresu naruszeń reguł rynkowych. To bardzo niewiele, biorąc pod uwagę liczbę decyzji wydawanych przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie działań antykonkurencyjnych. Poza tym dotychczasowe spory skupiały się wokół ważności lub nieważności zawartych umów, a nie odszkodowań za aktywność karteli.

A jak to jest w świecie dłużej funkcjonującego wolnego rynku?

W USA ok. 90 proc. spraw, wynikających z prawa konkurencji, stanowią roszczenia prywatnoprawne. W Europie też jest coraz więcej takich spraw. W Niemczech na przykład w 2011 r. sąd najwyższy uznał, że podmiot kupujący od przedsiębiorcy, który sam był dotknięty skutkami kartelu, może żądać odszkodowania od uczestników zmowy. Sąd uznał przy tym, że obrona polegająca na przerzuceniu obciążeń (ang. passing-on) jest nieskuteczna (KZR 75/10). Generalnie takie sprawy zdarzają się coraz częściej. Powinien w takich sytuacjach pomagać również fakt, że Komisja Europejska już trzy lata temu opublikowała wytyczne w sprawie ustalania wysokości szkody w postępowaniach o odszkodowania z tytułu naruszeń konkurencji. Teraz trwają prace w Parlamencie Europejskim nad dyrektywą. W ostatnich latach kilka europejskich państw wprowadziło też specjalne regulacje dotyczące private enforcement. Myślę o Wielkiej Brytanii, Niemczech, Danii, Bułgarii, Czechach, Węgrach, Włoszech.

My chyba nie musimy zmieniać ustaw, żeby móc pozywać członków karteli, skoro zarówno z prawa, jak i z orzecznictwa europejskiego wynika, że w takich sytuacjach stosuje się przepisy krajowe? Czy regulacje kodeksu cywilnego dotyczące odpowiedzialności z tytułu czynów niedozwolonych i obszerny artykuł ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji mówiący o odpowiedzialności cywilnej, nie wystarczają?

Wystarczają. Nasze prawo nie stawia barier pozywaniu członków karteli za skutki ich działalności. W grę wchodzi w takich sytuacjach dochodzenie zarówno wyrównania strat, jak i utraconych korzyści. Można się również domagać odsetek od chwili wyrządzenia szkody, co przecież także wzmacnia pozycję poszkodowanego. Poza tym art. 322 kodeksu postępowania cywilnego pozwala sądowi zasądzić odpowiednią kwotę według jego oceny, opartą na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy, jeżeli ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione. Poza tym możliwe jest, oprócz roszczeń odszkodowawczych, także roszczenie o zapobieżenie szkodzie oraz o wydanie bezpodstawnego wzbogacenia.

Nie można także zapominać o znakomitym instrumencie, jakim są pozwy zbiorowe. To narzędzie wykorzystują skarżąc kartele Brytyjczycy, Niemcy, Słoweńcy, Holendrzy.

Więc czego brakuje, żebyśmy mogli powiedzieć "drżyjcie kartele", i to nie tylko przed UOKiK, ale i przed wszystkimi uczestnikami obrotu gospodarczego?

Zwyczaju i świadomości. I to zarówno po stronie konsumentów, przedsiębiorców, jak i sądów. Ale to się powoli zmienia.

@RY1@i02/2014/112/i02.2014.112.18300050b.802.jpg@RY2@

fot . wojtek górski

Maciej Gawroński, radca prawny, partner zarządzający warszawskiej kancelarii Bird & Bird

Rozmawiała Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.