Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Pechowe trzynastki?

23 maja 2014
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Co jest ważniejsze: uporządkowanie w kodeksie problematyki uchwał w spółkach kapitałowych czy podparte ambicjami pojedynczych osób nowelizacje k.s.h., które są czynione nie wiadomo po co?

We wrześniu 2013 r. Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów podjął niezwykle ważną z punktu widzenia obrotu gospodarczego uchwałę. Ma ona sygnaturę III CZP 13/13 i stąd tytuł tego felietonu. Czy dwie trzynastki to zapowiedź pecha, czy wręcz odwrotnie, zniosą się i dzięki uchwale będzie tylko dobrze?

Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego dotyczy problematyki powództwa o stwierdzenie nieważności uchwał walnego zgromadzenia i zgromadzenia wspólników oraz sposobu zaskarżania uchwał zarządów i rad nadzorczych w spółkach kapitałowych. Rzecz bardzo ważna nie tylko z punktu widzenia samej spółki, ale z punktu widzenia całego jej otoczenia gospodarczego. Chodzi przede wszystkim o kontrahentów, wierzycieli itd. W czym tkwił problem, że ze stosownym zapytaniem zwrócił się do Sądu Najwyższego I prezes SN?

Otóż kodeks handlowy - poprzednik obecnie obowiązującego kodeksu spółek handlowych - regulował problematykę wzruszalności wadliwych uchwał w ten sposób, że przewidywał jeden rodzaj powództwa: o unieważnienie. Dotyczyło to wszystkich uchwał, zarówno tych sprzecznych z przepisami prawa, jak i z postanowieniami umowy spółki, ale również zgodnych z nimi, jeżeli uchwała wbrew dobrym obyczajom kupieckim godziła w interesy spółki lub miała na celu pokrzywdzenie wspólnika.

Kodeks spółek handlowych uregulował zagadnienie wzruszalności uchwał nieco inaczej. Rozdzielił wspomniane powództwo o unieważnienie uchwały na dwa powództwa: o uchylenie uchwały (art. 249-251 i 422 -424 k.s.h.) i o stwierdzenie nieważności (art. 252-254 i 425-427 k.s.h.). Okazało się, że krytycy sposobu uregulowania tej materii w kodeksie, a było ich wówczas niewielu, mieli sporo racji. Liczba problemów, z jakimi musiały się zmierzyć: najpierw nauka prawa, a trochę później orzecznictwo sądowe, jest niemała.

Na plan pierwszy wysuwa się określenie kręgu legitymowanych do wytoczenia powództw. Przeniesienie katalogu istniejącego w kodeksie handlowym do współczesności, bez małej choćby modyfikacji, było błędem. Bo jak ma się bronić odwołany nieprawidłowo, np. z naruszeniem prawa, członek zarządu, skoro jako były członek zarządu nie ma legitymacji do wniesienia powództwa? Co może zrobić były wspólnik, którego pozbawiono członkostwa w spółce. Jako "były" prawa zaskarżenia nie ma. A co z zastawnikami, użytkownikami, wierzycielami?

Kolejnym problemem, z jakim należało się zmierzyć, była kwestia zastosowania przepisów do wymienionych powództw. Co prawda artykułu 189 k.p.c. (powództwo o ustalenie) nie stosuje się, ale to wyraźnie zastrzeżone jest przy powództwach o stwierdzenie nieważności, czyli w sytuacji, gdy uchwała jest sprzeczna z ustawą. To nie koniec wątpliwości. Mianowicie problematyczne było (i chyba jest nadal), czy przepisy regulujące zagadnienie powództw o uchylenie bądź stwierdzenie nieważności uchwał są autonomicznymi rozwiązaniami kodeksu spółek handlowych w stosunku do przepisów kodeksu cywilnego. Czy mają charakter przepisów materialnoprawnych, czy procesowych? Czy przepisy te stanowią zupełnie samodzielną podstawę uchylenia lub stwierdzenia nieważności uchwały, czy też podstawą jest art. 58 k.c.?

W końcu powstaje pytanie, czy zaskarżanie uchwał dotyczy tylko dwóch typów uchwał, tj. sprzecznych z umową spółki bądź dobrymi obyczajami (powództwo o uchylenie uchwały) albo sprzecznych z ustawą (powództwo o stwierdzenie jej nieważności)? A może, jak chce część doktryny prawa, również powództwa o uchylenie lub stwierdzenie nieważności uchwał, które w rzeczywistości nimi nie są (chodzi o akty pozorne, np. uchwały podjęte przez osoby niebędące wspólnikami)?

Niewątpliwie zagadnienie jest ciekawe nie tylko z punktu widzenia prawnego, ale przede wszystkim logicznego. Jak można uchylić uchwałę, która nie istnieje? Zdaniem wielu, można. Do tego stopnia problem jest zagmatwany, że ostatnio Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił uchwałę, która w ogóle nie została podjęta! Szok.

Jeszcze innym problemem, który budził namiętne spory, jest charakter rozstrzygnięcia sądu stwierdzającego nieważność lub uchylającego uchwałę. Czy wyrok sądu ma charakter konstytutywny (prawotwórczy) czy deklaratoryjny (stwierdzający). Sprawa o kapitalnym znaczeniu, bo przyjęcie jednego bądź drugiego rozwiązania odmiennie rzutuje na to, czy uchwały naruszające ustawę są bezwzględnie nieważne, czy też nie. Łączy się z tym kwestia skutku takiego wyroku: ex tunc czy ex nunc. Czyli, czy uchwała nie wywołuje skutków prawnych od momentu jej podjęcia, czy też od chwili rozstrzygnięcia przez sąd. Czy wadliwie podjęta pozostaje jako ważna w obrocie aż do wyroku? Wszystkie powyższe problemy, które należałoby rozstrzygnąć, są niebagatelne z punktu widzenia samej spółki, jej wspólników, organów, kontrahentów, wierzycieli itd. Właściwie kwestia ta jest decydująca dla legalności działania podmiotu.

Sąd Najwyższy uznał, że "sprzeczne z ustawą uchwały wspólników obu rodzajów spółek kapitałowych nie są bezwzględnie nieważne" (mimo że naruszają ustawę!), a wyrok sądu stwierdzający ich nieważność ma charakter konstytutywny, gdyż jest niezbędny do wykluczenia uchwały z obrotu prawnego i to ze skutkiem ex tunc.

Od samego początku (tj. podjęcia uchwały 13/13), aż do pojawienia się pisemnego uzasadnienia (to miało miejsce na początku 2014 r.) wiadomo było, że jakiekolwiek rozstrzygnięcie sądu w tej materii nie rozwiązuje problemu. Sąd Najwyższy musiał się opowiedzieć za jakąś koncepcją i w każdym przypadku można byłoby go krytykować. Zwolennicy deklaratoryjnego charakteru wyroku, jak i zwolennicy konstytutywnego rozstrzygnięcia (zdecydowana mniejszość), byliby niezadowoleni. Wydaje się, że wraz z przyjętym wyrokiem problemów praktycznych nie ubyło. Wyobraźmy sobie np. wadliwe, tj. sprzeczne z prawem, umorzenie udziałów bądź akcji. Choćby w sytuacji, gdy umowa (statut) tego nie przewidują. W konsekwencji wspólnik (wspólnicy) jest już byłym wspólnikiem. Nie może zaskarżyć uchwały, zmienia się skład osobowy wspólników, a ci podejmują nowe uchwały. Nawet gdyby doszło do stwierdzenia nieważności uchwały o umorzeniu, próbujmy sobie wyobrazić wyeliminowanie z obrotu wszystkich uchwał podjętych później bez udziału nieprawidłowo wykluczonego wspólnika. A na zaskarżenie są nawet trzy lata.

W innej sytuacji - załóżmy, iż w sposób nieprawidłowy odwołano członka zarządu. W jego miejsce powołano innego, który brał następnie udział w prowadzeniu spraw i reprezentacji. W jaki sposób zniwelować skutki niedziałania członka zarządu, który został odwołany nieprawidłowo? Praktyczne przykłady problemów będących konsekwencją takiego, a nie innego stanowiska Sądu Najwyższego można mnożyć. Czy rzeczywiście SN, "kierując się względami zapewnienia bezpieczeństwa i stabilności obrotu oraz pewności kontrahentów jako jego uczestników", osiągnął swój cel? Nie jestem do końca przekonany.

Wiara w to, że sądy będą indywidualnie rozstrzygały każdy kazus, nie zerkając na uchwałę 13/13, świadczy o naiwności. Co prawda uchwała nie została wpisana do księgi zasad prawnych, ale jako taka właśnie będzie funkcjonowała. No to w końcu akceptuję czy neguję uchwałę SN z 18 września 2013 r.? Nie o to chodzi. Wypowiem się na ten temat szerzej w innym miejscu, w formie glosy.

Problem nie odnosi się do samej uchwały. Problemem są przepisy obowiązujące w aktualnym kształcie. To one okazały się źródłem niejasności i sporów. Dlatego o wiele lepsza byłaby stosowna zmiana przepisów w tym zakresie. No ale widocznie uznano, że problem, o którym piszę, nie jest tak ważny, aby ustawodawca się nad nim pochylił. Ważniejsze są przecież błyskotki, którymi można obdarowywać przedsiębiorców w imię ułatwiania im funkcjonowania, w postaci choćby spółki z o.o. ze złotówką bez kapitału zakładowego i bez udziałów.

Przyjrzyjmy się więc uważnie i oceńmy, co było ważniejsze: uporządkowanie w kodeksie problematyki uchwał w spółkach kapitałowych czy podparte ambicjami pojedynczych osób nowelizacje k.s.h., które są czynione nie wiadomo po co.

Ustawodawca nad tym problemem się nie pochylił. Ważniejsze są przecież błyskotki, którymi można obdarowywać przedsiębiorców w imię ułatwiania im funkcjonowania

@RY1@i02/2014/099/i02.2014.099.07000020a.803.jpg@RY2@

materiały prasowe

Andrzej Kidyba prof. zw. dr hab., kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego na UMCS w Lublinie

Andrzej Kidyba

prof. zw. dr hab., kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego na UMCS w Lublinie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.