Emitenci z rynków alternatywnych pod większym nadzorem KNF
Wejście w życie unijnego rozporządzenia MAR zwiększa obowiązki informacyjne spółek notowanych na rynkach alternatywnych, ale tylko nieliczne regulacje są dla tej grupy emitentów nowością. Dlatego z ich wypełnianiem spółki nie powinny mieć większych kłopotów
Dla spółek, których akcje notowane są na rynku NewConnect, wejście w życie MAR (Market Abuse Regulation) stanowi istotną zmianę. NewConnect funkcjonuje w formule alternatywnego systemu obrotu i jest, co do zasady, przeznaczony dla firm, których skala działalności jest relatywie niewielka, często znajdujących się na wczesnym etapie rozwoju. Do wielkości przedsiębiorstw były także dopasowane obowiązki informacyjne - mniej restrykcyjne niż na głównym parkiecie warszawskiej giełdy. Do niedawna regulował je przede wszystkim regulamin Alternatywnego Systemu Obrotu napisany przez GPW we współpracy z uczestnikami rynku. To także prowadząca rynek alternatywny giełda nadzorowała i rozliczała emitentów z ich właściwego wypełniania. Po wejściu w życie MAR, co nastąpiło 3 lipca br., część obowiązków informacyjnych przeniesiona została z poziomu regulaminu na poziom unijnego prawa - tym samym spółki z NC podlegały będą takim samym regulacjom, jak dużo większe firmy notowane na rynku głównym GPW i największych unijnych giełdach. Nowe przepisy obejmą także emitentów obligacji, którzy wprowadzili swoje papiery na rynek Catalyst, funkcjonujący w takiej samej formule jak NC.
Rozporządzenie MAR zakłada, że firmy powinny prowadzić politykę informacyjną dotyczącą zdarzeń związanych z jej działalnością biznesową w oparciu o informację poufną - to znaczy taką, która po podaniu do publicznej wiadomości może mieć wpływ na cenę instrumentów finansowych emitenta. W krajowych regulacjach definicja informacji poufnej, w formie bardzo zbliżonej do zawartej w MAR, funkcjonuje od ponad dekady, ale dotyczyła ona tylko spółek, których instrumenty finansowe były notowane na rynku regulowanym. Tym samym, zgodnie z założeniem ustawodawcy, firmy te musiały nauczyć się identyfikować zdarzenia ważne z punktu widzenia cen ich akcji czy obligacji. Założenie to nie zawsze było spełnione, ponieważ równolegle funkcjonowało rozporządzenie ministra finansów wymieniające ponad 30 konkretnych zdarzeń, o których spółki zobowiązane były informować oficjalnymi komunikatami. Przed wejściem w życie MAR część firm starała się upraszczać sposób komunikacji z inwestorami, ograniczając się do podawania informacji zawartych w rozporządzeniu.
W przypadku emitentów z rynków alternatywnych było podobnie - ich regulaminy nakazywały informować na przykład o nabyciu znaczących dla spółki aktywów, zawarciu istotnej umowy, uzyskaniu kredytu itd. Obecnie tych podpowiedzi nie ma i to sama firma musi zdecydować, co może być dla jej inwestorów ważną informacją. Spółkom z rynków alternatywnych może być nieco trudniej, bo nie zetknęły się wcześniej z definicją informacji poufnej. Chociaż pewnym jej substytutem był na przykład zapis w regulaminie NewConnect mówiący, że "emitent jest obowiązany do przekazywania w formie raportu bieżącego informacji o wszelkich okolicznościach lub zdarzeniach, które mogą mieć istotny wpływ na sytuację gospodarczą, majątkową lub finansową emitenta lub w ocenie emitenta mogłyby w sposób znaczący wpłynąć na cenę lub wartość notowanych instrumentów finansowych".
- Nie można powiedzieć, że po wejściu w życie MAR spółki z rynków alternatywnych prowadzą zupełnie nową politykę informacyjną. Już przed wejściem rozporządzenia GPW wymagała, żeby firmy rzetelnie komunikowały się z inwestorami, i te wymagania egzekwowała. Sposób nadzoru GPW nad rynkami alternatywnymi podlegał kontroli ze strony Komisji Nadzoru Finansowego - mówi Agnieszka Gontarek, prezes BondSpot, spółki zależnej od GPW, prowadzącej rynek regulowany oraz alternatywny system obrotu dla emitentów obligacji.
Zgodnie z zapisami MAR sposób komunikowania spółek z rynków alternatywnych związany z przekazywaniem informacji poufnych nadzoruje bezpośrednio KNF. Ta sytuacja nieco się zmieni, kiedy w życie wejdzie ustawa (jej projekt trafił do Sejmu, ukończenia prac można się spodziewać w połowie przyszłego roku) dostosowująca regulacje krajowe do unijnego prawa. Nakłada ona obowiązek nadzoru nad polityką informacyjną firm z NC i Catalyst także na GPW. Jeśli giełda stwierdzi, że emitenci naruszają prawo, będzie zobowiązana zawiadomić o tym KNF. Dotychczas mogła to zrobić, jeśli emitent uporczywie naruszał przepisy, ale nie miała takiego obowiązku. Tak samo jak przed wejściem MAR o zdarzeniach niezwiązanych bezpośrednio z działalnością gospodarczą - na przykład dotyczących walnych zgromadzeń czy wypłaty dywidendy - emitenci z rynków alternatywnych powiadamiać będą inwestorów na podstawie regulaminu rynków alternatywnych, a nadzór nad prawidłowością polityki informacyjnej sprawować będzie GPW.
Według niektórych ekspertów nowe przepisy - biorąc pod uwagę niewielką skalę działalności emitentów z rynków alternatywnych - są dla nich zbyt uciążliwe. MAR nakłada na spółki m.in. obowiązek prowadzenia list osób, które mają dostęp do informacji poufnych. Dla emitentów z rynku głównego GPW przepis ten stanowi tylko pewne uszczegółowienie regulacji już istniejących, dla firm z rynków alternatywnych to nowość. Kolejnym nowym obowiązkiem - tym razem dla wszystkich funkcjonujących na rynku kapitałowym spółek - jest obowiązek prowadzenia list osób pełniących obowiązki zarządcze i osób blisko z nimi powiązanych. Z każdym z przepisów związane są, postrzegane przez część uczestników rynku kapitałowego jako zbyt uciążliwe nawet dla dużych firm, ścisłe wymagania formalne.
- Nowe wymagania związane z polityką informacyjną, które odciągają menedżerów od ich zasadniczych obowiązków, są w pewnym stopniu uciążliwe. Ale to jest rynek kapitałowy i tutaj pewne standardy trzeba spełniać. Po drugiej stronie są inwestorzy i oni powinni się na tym rynku czuć bezpiecznie. Dlatego zaostrzenie regulacji uważam za słuszny kierunek - ocenia Marcin Duszyński, prezes Capital One Advisors.
Capital One Advisors jest autoryzowanym doradcą na rynkach NC i Catalyst. Autoryzowani doradcy to kluczowe ogniwo w koncepcji rynków alternatywnych - pozyskują dla spółek kapitał, wprowadzają ich instrumenty finansowe do obrotu, a także pomagają firmom we właściwym wypełnianiu obowiązków informacyjnych. Zgodnie z regulaminem NC firma ma obowiązek pozostawać pod opieką autoryzowanego doradcy przez trzy lata od debiutu na rynku. Ta pomoc ze strony firm, które z reguły z rynkiem kapitałowym i obowiązującymi na nim zasadami styczność mają od lat, sprawia, że emitentom łatwiej jest sprostać obowiązkom informacyjnym.
Z punktu widzenia spółek planujących debiut na rynku i ich menedżerów wprowadzenie MAR oznacza też znaczne podwyższenie maksymalne górnego limitu kar, które będą mogły być nakładane za niewłaściwe wypełnianie obowiązków informacyjnych. Nieprzestrzeganie regulaminu alternatywnego systemu obrotu wiązało się z maksymalną sankcją w wysokości 50 tys. zł, którą GPW mogła nałożyć jedynie na emitenta. Obecnie - w zakresie publikacji informacji poufnej czy list osób, które do takich informacji mają dostęp - zarówno spółki, jak i ich menedżerowie będą podlegać sankcjom administracyjnym nakładanym przez KNF. Ich maksymalną wysokość poznamy wraz z wejściem ustawy dostosowującej krajowe przepisy do MAR, ale z propozycji zapisanych w projekcie nowego prawa wynika, że wzrosną one kilkusetkrotnie. Na przykład za nieprawidłowości związane z publikacją informacji poufnej emitent będzie mógł otrzymać nawet 10,4 mln zł kary, członek zarządu zagrożony będzie sankcją, której maksymalna wysokość to 4,2 mln zł.
- To kwoty niedopasowane do możliwości finansowych spółek notowanych na NC. To tak, jakby za przejście na czerwonym świetle można było dostać karę dożywotniego więzienia. Tym większą wagę zyskuje wybór odpowiedniego autoryzowanego doradcy, który będzie pomagał właściwie wypełniać obowiązki informacyjne - ocenia Marcin Duszyński.
Maksymalna wysokość proponowanych kar może się jeszcze zmienić w trakcie prac nad ustawą w Sejmie, ale najwięcej zależeć będzie od strategii, jaką przyjmie KNF. Komisja deklaruje umiar w nakładaniu kar, a obowiązujące obecnie, jak również przyszłe regulacje zakładają, że sankcje powinny być adekwatne do skali przewinienia. Oznacza to, że pominięcie kogoś, kto powinien znajdować się na liście osób mających dostęp do informacji poufnej, prawdopodobnie nie będzie powodem dotkliwych sankcji. Nowe przepisy dają także KNF możliwość pouczenia emitenta, bez nakładania kary finansowej. Inaczej będzie, jeśli okaże się, że pominięta na liście osoba obraca instrumentami finansowymi emitenta, zarabia na tym i nie informuje o transakcjach nadzorcy rynku. Takiego rodzaju przewinienia, które podważają zaufanie inwestorów do rynku, będą piętnowane szczególnie surowo.
Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że już od dawna niektóre aspekty polityki informacyjnej są takie same dla emitentów z rynków alternatywnych i regulowanych. Na przykład takie same zasady obowiązują w przypadku podawania informacji o przekraczaniu przez akcjonariuszy określonych progów w kapitale emitenta czy zawiadamiania o transakcjach instrumentami finansowymi spółek przez członków ich zarządów i rad nadzorczych. W tym zakresie nadzór nad prawidłowością polityki informacyjnej już teraz sprawuje KNF i ma prawo nakładać na spółki z rynków alternatywach kary administracyjne, których wysokość jest taka sama jak dla firm z rynków regulowanych. MAR jedynie rozszerza zakres informacji podlegających ocenie KNF.
@RY1@i02/2016/234/i02.2016.234.000001300.801.jpg@RY2@
Tomasz Wójcik
@RY1@i02/2016/234/i02.2016.234.000001300.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu