Menedżer nie ucieknie od odpowiedzialności za granicę
WYROK TSUE
Członek zarządu spółki może ponieść karę za niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości w terminie w tym kraju, w którym spółka działa, a nie tylko w państwie, w którym została ona zarejestrowana. Tak orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Eksperci wskazują, że to jedno z najważniejszych orzeczeń ostatnich lat. Bez wątpienia jest niekorzystne dla wielu menedżerów, którzy do tej pory unikali konsekwencji wskutek sztuczek prawnych. Wystarczyło zarejestrować spółkę w "raju upadłościowym", a wówczas zarządca w zasadzie nie ponosił żadnej odpowiedzialności. Przykładowo Polak prowadził biznes w Polsce, ale oficjalnie rejestracji dokonał w Wielkiej Brytanii, gdzie regulacje prawa upadłościowego są liberalne. I w takiej sytuacji mógł sobie pozwolić na niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości w terminie - bo i tak niewiele mu za to groziło.
Teraz już konsekwencje będą dotkliwe; włącznie z koniecznością spłacenia zaległości podatkowych przypisanych spółce.
Na bardziej restrykcyjnym podejściu do menedżerów upadających firm zyskają wierzyciele. Orzeczenie TSUE ma praktyczny wymiar. Dotychczas bowiem często za długi nie odpowiadał nikt poza spółką, a teraz w wielu przypadkach o pieniądze będzie można się zwrócić do członków zarządu, którzy nie dopełnili swoich obowiązków. Można się więc spodziewać, że prowadzący biznes będą ostrożniej podchodzili do ewentualnej niewypłacalności podmiotu, którym zarządzają. To zaś może mieć też negatywny efekt w postaci często składanych wniosków o upadłość, nawet bez wyraźnej potrzeby - by uniknąć dotkliwych osobistych konsekwencji.
PS
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu