Ustawa deregulacyjna to worek kilkudziesięciu usprawnień
Pierwsza ustawa z szerszego pakietu 100 zmian dla firm wprowadza ułatwienia w prowadzeniu firmy. Zmniejsza m.in. uciążliwość kontroli w firmach, zwiększa ochronę przed zmianami interpretacji prawa, przyspiesza procedury budowlane. Nowelizuje prawie 20 aktów prawnych
"Bezpieczne państwo to silna gospodarka. Dlatego też władze powinny gwarantować polskim przedsiębiorcom jak największą swobodę działalności. Powinniśmy być otwarci na zagranicznych inwestorów, lecz przede wszystkim promować polski kapitał i polską myśl technologiczną" - to fragment noworocznego orędzia prezydenta Andrzeja Dudy. I trzeba głowie państwa oddać sprawiedliwość, że już coś się zmienia. W Dzienniku Ustaw 30 grudnia 2016 r. została bowiem opublikowana ustawa z 16 grudnia 2016 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego przedsiębiorców (Dz.U. z 2016 r. poz. 2255). Znajdujące się w niej przepisy weszły w życie 1 stycznia 2017 r., więc już obowiązują (pojedyncze regulacje zaczną funkcjonować w obrocie później).
Jest to pierwszy z elementów znacznie szerszego pakietu "100 zmian dla firm", którego założenia w połowie zeszłego roku zaprezentował wicepremier Mateusz Morawiecki. W ramach wspomnianej ustawy, nazywanej potocznie ustawą deregulacyjną, w ocenie ustawodawcy udało się rozwiązać ok. 30 problemów, z którymi mierzą się polscy przedsiębiorcy. W większości chodzi o kwestie szczegółowe, nie generalne. Większość tych usprawnień osadza się na drobnych korektach przepisów, a nie na zmianie całej wizji obowiązujących regulacji. Niemniej jednak często drobne poprawki przynoszą imponujący efekt. I z lektury zarówno samych przepisów, jak i komentarzy ekspertów wyłania się pozytywny obraz uchwalonych rozwiązań. Choć też - jak to na ogół bywa - nie brakuje drobnych wątpliwości.
@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.18300300b.801(c).jpg@RY2@
100 zmian dla firm czyli w zasadzie co
Nowa wizja kontroli: uczciwi rzadziej pod lupą
Sprawdzani mają być przede wszystkim ci przedsiębiorcy, u których prawdopodobieństwo naruszenia przepisów jest największe. Uczciwi przedsiębiorcy będą mieli więcej spokoju
"Ufaj, ale sprawdzaj" - do tej pory to było motto odzwierciedlające podejście przeciętnego urzędnika do przedsiębiorcy. Ministerstwo Rozwoju odpowiedzialne za stworzenie nowych regulacji uznało jednak, że w którymś momencie organy administracji publicznej poszły za daleko.
W niedawnej rozmowie z DGP podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Mariusz Haładyj, odpowiedzialny za ubranie pomysłu w legislacyjny gorset, wskazywał, że oczywiście kontrole są nieodzownym elementem wykonywania uprawnień władzy publicznej wobec prowadzących działalność gospodarczą. Ale - co kluczowe w ocenie wiceministra Haładyja - nie mogą być nadmiernie uciążliwe, gdyż wtedy swobodę prowadzenia biznesu w Polsce byśmy ograniczali. Dlatego obmyślono plan, jak z jednej strony nie pozwolić prowadzącym działalność na zbyt wiele, ale z drugiej - nie sprawdzać ich na każdym kroku, co bez wątpienia zwiększa niechęć przedsiębiorców do państwa i utrudnia prowadzenie biznesu.
Planowanie kontroli
Za kluczowy należy uznać art. 78a, nowo dodany do ustawy z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U. z 2016 r. poz. 1829 ze zm.). Zgodnie z nim kontrole planuje się i przeprowadza po uprzednim dokonaniu analizy prawdopodobieństwa naruszenia prawa w ramach wykonywania działalności gospodarczej. Analiza obejmuje identyfikację obszarów, w których ryzyko naruszenia przepisów jest największe. Sposób przeprowadzenia analizy powinien określić albo organ kontrolny, albo organ wobec niego nadrzędny.
Co to oznacza w praktyce? W największym uproszczeniu tyle, że polscy urzędnicy odpowiadający za sprawdzanie przestrzegania przepisów przez przedsiębiorców będą musieli mieć plan, kogo i dlaczego chcą każdego dnia swojej pracy sprawdzić. Niedopuszczalne będą praktyki, gdy kontroler wychodzi na miasto i wchodzi np. do pobliskiego zakładu fryzjerskiego, by przeprowadzić kontrolę, tylko dlatego że akurat zwrócił uwagę na szyld firmy.
!Zakazane będzie przeprowadzanie ponownej kontroli, jeśli miałaby ona dotyczyć obszaru objętego zakończoną już kontrolą tego samego organu.
Zdaniem ustawodawcy dzięki wprowadzeniu wymogu planowania kontroli zmniejszy się ich ogólna liczba. A przede wszystkim mniejsza będzie uciążliwość kontroli dla tych przedsiębiorców, którzy do tej pory nie łamali prawa. Znaczenie - tak przynajmniej prezentowało to jeszcze przed uchwaleniem ustawy Ministerstwo Rozwoju - powinno mieć także to, czy ktoś jedynie dorabia do emerytury, np. sprzedając konfekcję damską na bazarze, czy prowadzi biznes paliwowy. Przy przeprowadzanej analizie ryzyka urzędnicy nie mogą bowiem zapominać o tym, by kontrolować nie tylko te branże, gdzie prawdopodobieństwo wykrycia nieprawidłowości jest największe, lecz także te, w których ewentualne nieprawidłowości są najbardziej dotkliwe dla Skarbu Państwa.
WAŻNE
Przeprowadzenie kontroli musi poprzedzić analiza ryzyka. Typując podmioty do kontroli, urzędnicy powinni brać pod uwagę nie tylko te branże, gdzie prawdopodobieństwo wykrycia nieprawidłowości jest największe, lecz także te, w których ewentualne nieprawidłowości są najbardziej dotkliwe dla Skarbu Państwa.
Wątpliwości co do praktyki
Gdy wspomnieliśmy wyżej o zastrzeżeniach dotyczących przyjętej ustawy, mieliśmy na myśli przede wszystkim właśnie przepisy dotyczące analizy ryzyka. Jakkolwiek bowiem art. 78a ust. 1 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej wprowadza obowiązek jej prowadzenia przez organy kontroli, to art. 78a ust. 2 wprowadza od tej reguły wyjątki. Niestety - dość szeroko zakrojone. I tak przepisu zobowiązującego urzędników do planowania kontroli nie stosuje się w przypadku:
1) gdy organ kontroli poweźmie uzasadnione podejrzenie:
a) zagrożenia życia lub zdrowia,
b) popełnienia przestępstwa lub wykroczenia,
c) popełnienia przestępstwa skarbowego lub wykroczenia skarbowego,
d) innego naruszenia prawnego zakazu lub niedopełnienia prawnego obowiązku;
2) gdy działalność przedsiębiorcy objęta jest nadzorem w rozumieniu ustawy z 21 lipca 2006 roku o nadzorze nad rynkiem finansowym (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 174 ze zm.);
3) gdy kontrola jest niezbędna do przeprowadzenia postępowania w celu sprawdzenia wykonania zaleceń pokontrolnych organu lub wykonania decyzji nakazujących usunięcie naruszeń prawa, w związku z przeprowadzoną kontrolą.
Punkty 2 i 3 nie budzą większych zastrzeżeń - choć niektórzy przedstawiciele instytucji rynku finansowego jeszcze w ramach konsultacji wykazywali, że powinni podlegać co do zasady tym samym regułom co pozostali przedsiębiorcy. Ministerstwo Rozwoju jednak szybko ucięło temat. Wskazało, że niezbędność wyłączenia opartego na podleganiu podmiotu nadzorowi jest podyktowana dużą zmiennością otoczenia regulacyjnego tego sektora, stopniem skomplikowania kontrolowanej materii, wpływem dynamicznie zmieniających się warunków rynkowych na wzrost lub spadek poziomów ryzyka występujących w tym sektorze oraz intencją umożliwienia Komisji Nadzoru Finansowego niezwłocznego reagowania na informacje o potencjalnych zagrożeniach, które mogą w krótkim czasie spowodować doniosłe skutki dla stabilności całej gospodarki oraz interesów majątkowych szerokiego grona osób fizycznych i prawnych.
Istotne zastrzeżenia dotyczą jednak punktu 1. Eksperci i przedsiębiorcy się obawiają, że liczba wyłączeń jest na tyle obszerna, że w praktyce zawsze umożliwi organom kontroli skorzystanie z któregoś z wyjątków. Twierdzi tak choćby radca prawny dr Mariusz Bidziński, wspólnik w kancelarii Chmaj i Wspólnicy. Jego zdaniem mogą pojawić się nadużycia ze strony urzędników, którzy wyjdą z założenia, że niemal zawsze uda im się znaleźć u przedsiębiorcy pewne nieprawidłowości, w związku z czym uda się obronić twierdzenie o zasadności kontroli wykonanej poza planem.
- Ogólnie trudno krytykować wprowadzanie obowiązkowego profilowania kontroli, bo bez wątpienia takie rozwiązanie zasługuje na pochwałę. Ale obawiam się, że praktyka stosowania prawa w tym zakresie może nie być najlepsza, przez co może to nie być najmocniejszy punkt przyjętego planu - uważa dr Bidziński.
Obawy ma też Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Podkreśla ona, że realne polepszenie bytu przedsiębiorców w zakresie kontroli nastąpi dopiero wówczas, gdy ministrowi Morawieckiemu uda się przekonać urzędników, iż nie chodzi o to, aby szukać złoczyńców wśród osób prowadzących działalność.
- A niestety od wielu lat w wielu urzędach takie podejście pokutuje. Od urzędników wymagano efektów, które były określane na podstawie nałożonych kar, więc i ich podejście do przedsiębiorców było niewłaściwe. Zawarte w ustawie wyłączenia nadal pozwalają na stosowanie złych praktyk. Kluczem więc jest to, by dotrzeć do każdego urzędnika w Polsce i wytłumaczyć mu, że jego praca wcale nie polega na tym, by wytropić jak najwięcej nieprawidłowości - zauważa prezes Wolicka.
O tym, jak wiele jest wyłączeń od obowiązku przeprowadzania analizy ryzyka przez urzędników, w resorcie rozwoju mówiono zresztą długo. Wiceminister Mariusz Haładyj przyznawał, że zdaje sobie sprawę, że czym mniej ich się znajdzie w ustawie, tym lepiej - ale podkreślał, że nie można doprowadzić do sparaliżowania możliwości działania przez urzędników.
Przykładowo gdy pracownicy sanepidu otrzymają z kilku źródeł niepokojące informacje, że w jednej z lokalnych placówek żywienia zbiorowego podawane jest zepsute jedzenie, które doprowadziło już do zatrucia się przez kilka osób - muszą reagować. Podobnie jak nadzór budowlany, gdy zrodzą się obawy, że budynek grozi zawaleniem. Wtedy - w ocenie Mariusza Haładyja - nie można czekać ani się zastanawiać, czy decyzja o podjętej kontroli będzie zgodna ze sporządzoną analizą ryzyka, lecz trzeba działać.
@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.18300300b.101(c).jpg@RY2@
Kontrolę - zmora firm
Art. 15. W ustawie z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U. z 2016 r. poz. 1829, 1948 i 1997) wprowadza się następujące zmiany:
16) w art. 84c po ust. 15 dodaje się ust. 15a i 15b w brzmieniu:
"15a. W razie przewlekłości czynności kontrolnych, po wydaniu postanowienia w przedmiocie zażalenia, o którym mowa w ust. 10, przedsiębiorca może wnieść do sądu administracyjnego skargę na przewlekłe prowadzenie kontroli. Wniesienie skargi nie wstrzymuje czynności kontrolnych.
15b. Do skargi, o której mowa w ust. 15a, stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz.U. z 2016 r. poz. 718, 846, 996, 1579, 1948 i 2103) dotyczące skargi na przewlekłe prowadzenie postępowania".
Mniej i więcej, czyli kolejne uproszczenia
Ustawa deregulacyjna zawiera także rozwiązania, o które od lat zabiegali sami przedsiębiorcy.
Możliwe wreszcie będzie przeprowadzanie wspólnych kontroli przez organy administracji publicznej. Innymi słowy, np ZUS i fiskus sprawdzą prawidłowość stosowania prawa przez podmiot prowadzący działalność w tym samym czasie. Dlaczego jest to rozwiązanie dobre dla biznesu? Otóż każda kontrola w pewnym stopniu paraliżuje funkcjonowanie firmy. Nikt nie czuje się dobrze, gdy po zakładzie pracy porusza się nieznana osoba, weryfikująca poprawność prowadzonych działań. Dlatego ustawodawca zaproponował, by możliwe było zmniejszenie liczby takich dni w ciągu roku. Być może uciążliwość kontroli przez kilka dni będzie większa (więcej organów kontrolujących), ale dolegliwość ta będzie skrócona w czasie.
Jednocześnie przepis dotyczący podwójnych kontroli - czyli art. 82 ust. 1 pkt 2a ustawy o swobodzie działalności gospodarczej - wymaga, aby przedsiębiorca wyraził zgodę na równoczesne podjęcie i prowadzenie więcej niż jednej kontroli. Kumulacja w czasie i natężeniu weryfikacji będzie zatem możliwością do wyboru, a nie koniecznością.
Dotyczy tego art. 83b ust. 1. Stanowi on, że "organ kontroli nie przeprowadza kontroli, w przypadku gdy ma ona dotyczyć przedmiotu kontroli objętego uprzednio zakończoną kontrolą przeprowadzoną przez ten sam organ" (sic!). Zdekodowanie normy zawartej w tym przepisie zajmuje co prawda kilkadziesiąt minut, ale trzeba przyznać, że zasługuje ona na aprobatę. Chodzi bowiem o to, że raz zakończona kontrola w zakresie danych wątpliwości czy dokumentów będzie jednocześnie ostatnią tego dotyczącą. Innymi słowy: jeśli ZUS sprawdzi poprawność odprowadzania składek za pracownika X w firmie za rok 2013, przy następnej kontroli będzie mógł co prawda zweryfikować poprawność działań za rok 2014 - ale już do 2013 nie powinien powracać. Rozwiązanie to powinno ograniczyć czas trwania przeprowadzanych w firmach czynności oraz zapobiec patologicznym sytuacjom, które do tej pory się niekiedy zdarzały. Pierwsza kontrola w zakresie danej kwestii nie wykazywała nieprawidłowości, ale już kolejna - tego samego dotycząca - przewinienia po stronie przedsiębiorcy już stwierdzała. Teraz będzie to niemożliwe.
Ustawodawca zwiększył także prawa przedsiębiorców do kwestionowania sposobu przeprowadzania kontroli. A to za sprawą nowo dodanego art. 84c ust. 15a ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Stanowi on, że w razie przewlekłości czynności kontrolnych, po wydaniu postanowienia w przedmiocie zażalenia, przedsiębiorca może wnieść do sądu administracyjnego skargę na przewlekłe prowadzenie kontroli. Tego typu skarga będzie rozpatrywana w ramach procedury sądowoadministracyjnej.
Zmiana ta była wyczekiwana od dawna przez prowadzących działalność. Do tej pory ustawa nie zawierała bowiem specjalnej regulacji umożliwiającej zakwestionowanie zbyt przewlekłego przeprowadzania kontroli. W efekcie większość sądów odrzucała skargi przedsiębiorców. Teraz już nie budzi wątpliwości, że mogą one być składane. Co jednak istotne, złożenie skargi do sądu nie będzie wstrzymywało czynności. Oznacza to, że podjęcie takiego działania nie przyniesie firmie natychmiastowej ulgi w postaci przerwania działań przez organ kontrolny.
W kontaktach z fiskusem teraz więcej spokoju
Klauzula pewności prawa ma gwarantować przedsiębiorcy, że jeśli zastosował się do utrwalonej praktyki interpretacyjnej organu administracji publicznej, nie będzie mógł zostać obarczony negatywnymi konsekwencjami swojej działalności
Po 27 latach czekania wreszcie się udało - tak o jednym z przepisów ustawy deregulacyjnej mówią drobni przedsiębiorcy.
- Jedną z największych patologii uderzających w sektor małych i średnich przedsiębiorstw była polityka częstych zmian interpretacji prawa i obciążania konsekwencjami tych zmian przedsiębiorców - wskazuje Dorota Wolicka. I wymienia wiele przykładów. W tym te podstawowe, które znają chyba wszyscy przedsiębiorcy: gdy fiskus zmieniał swe podejście do obowiązków podatkowych i z dnia na dzień żądał od firm zapłaty podatku do 5 lat wstecz czy gdy interpretacje dotyczące tego, co może być zakwalifikowane jako dzieło, zmieniał ZUS - i obciążał przedsiębiorców składkami w kwocie daleko przekraczającej roczne dochody firmy.
- Jeśli to się zmieni, już z tego względu będzie należało uznać przyjętą ustawę za pozytywną dla prowadzących działalność - twierdzi wiceprezes ZPP.
!Stosowanie się do utrwalonej praktyki interpretacyjnej zabezpiecza interesy przedsiębiorców. Aby ją jednak poznać, prowadzący działalność powinni regularnie korzystać ze stron internetowych organów administracji publicznej, gdzie znajdować mają się aktualne interpretacje.
A wiele wskazuje na to, że rzeczywiście wprowadzona teraz klauzula pewności prawa będzie funkcjonowała dobrze. Dotyczą jej nowo dodane ust. 5 i 6 do art. 10a ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Negatywnymi konsekwencjami swojej działalności nie będzie mógł zostać obarczony przedsiębiorca, który zastosuje się do utrwalonej praktyki interpretacyjnej właściwego organu administracji publicznej lub państwowej jednostki organizacyjnej.
RAMKA
Utrwalona praktyka interpretacyjna - czyli co
To inaczej wyjaśnienia zakresu i sposobu zastosowania przepisów, z których wynika obowiązek świadczenia przez przedsiębiorcę daniny publicznej oraz składek na ubezpieczenia społeczne lub zdrowotne, dominujące w wydawanych w takich samych stanach faktycznych lub zdarzeniach przyszłych oraz w takim samym stanie prawnym - w trakcie danego okresu rozliczeniowego oraz w okresie 12 miesięcy przed rozpoczęciem okresu rozliczeniowego - interpretacjach.
W praktyce więc przedsiębiorcy powinni stosować się do interpretacji stosowanych przez organy administracji publicznej w ostatnim roku. Teoretycznie zbędne będzie więc już posiadanie interpretacji indywidualnej. Choć tu ważna uwaga: zawsze rzeczywista moc interpretacji indywidualnej będzie większa niż tej ustalonej na podstawie utrwalonej praktyki interpretacyjnej. Nie można bowiem wykluczać sytuacji, gdy podobny na pierwszy rzut oka stan faktyczny zawarty w dotychczasowych decyzjach organów administracji będzie różnił się od sytuacji danego przedsiębiorcy. Za błąd w ocenie podobieństwa danych zdarzeń będzie zaś już odpowiadał przedsiębiorca.
Interpretacja z Internetu
Wiele osób się zastanawiało, w jaki sposób prowadzący działalność będą mogli poznać utrwaloną praktykę interpretacyjną danych organów. Ten problem jednak ustawodawca rozstrzygnął jednoznacznie. Otóż postanowiono nałożyć na urzędników wymóg niezwłocznego zamieszczania w Biuletynie Informacji Publicznej, na konkretnych stronach administrowanych przez daną jednostkę, interpretacji, których treść pozwoli na ustalenie utrwalonej praktyki. W przypadku uchylenia albo stwierdzenia nieważności interpretacji zaś organ administracji publicznej (lub państwowa jednostka organizacyjna) odpowiada za niezwłoczne usunięcie nieaktualnych informacji wraz z informacją o przyczynie usunięcia. To oznacza, że wszelkie ujemne konsekwencje za nieaktualne dane na publicznej witrynie ponosić będzie państwo, a nie przedsiębiorca.
WAŻNE
Ministerstwo Finansów przygotuje i zamieści na stronie internetowej objaśnienia najbardziej skomplikowanych przepisów podatkowych. Zastosowanie się do nich da ochronę w razie kontroli organów podatkowych.
Łatwiejsza prokura: łączna niewłaściwa dopuszczona
Stanie się ona jednym z dopuszczalnych prawem rodzajów reprezentacji przedsiębiorstwa. Nowe przepisy zmierzają do zapewnienia przedsiębiorcom możliwie pełnej swobody co do wyboru rodzaju prokury
Debata na temat możliwości stosowania tzw. prokury łącznej niewłaściwej toczyła się przez wiele lat. Sprawę rozstrzygnął Sąd Najwyższy 30 stycznia 2015 r. Wydana została uchwała SN w powiększonym składzie (sygn. akt III CZP 34/14), w której udzielono wreszcie odpowiedzi na pytanie, czy ten rodzaj prokury - występującej w obrocie, ale nieujęty w żadnym z przepisów prawa - jest dopuszczalny. I zgodnie ze stanowiskiem SN prokura łączna niewłaściwa, czyli wpisywanie do rejestru przedsiębiorców w Krajowym Rejestrze Sądowym jednego prokurenta z zastrzeżeniem, że może on działać tylko łącznie z członkiem zarządu, jest niedopuszczalna.
Ustawodawca miał prawo...
W uzasadnieniu do uchwały wyjaśniono, że wieloletnia praktyka występująca w obrocie w ogóle nie powinna mieć miejsca, bo ustawodawca jasno określił, jakie rodzaje prokury są dopuszczalne. I tego, co nazwano prokurą łączną niewłaściwą, nie przewidział. Przez co należało uznać, że gdyby ustawodawca chciał, by spółka mogła powołać prokurenta umocowanego do działania tylko łącznie z członkiem zarządu, to umieściłby stosowany przepis w kodeksie cywilnym. I teraz właśnie to nastąpiło.
...i z niego skorzystał
W ustawie z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 380 ze zm.) dodany został art. 1094 par. 11. Zgodnie z nim "prokura może obejmować umocowanie także albo wyłącznie do dokonywania czynności wspólnie z członkiem organu zarządzającego lub wspólnikiem uprawnionym do reprezentowania handlowej spółki osobowej". Konstrukcja językowa tego przepisu jest niefortunna (co znaczy stwierdzenie "także albo wyłącznie"?), jednak na podstawie analizy zarówno samej regulacji, jak i uzasadnienia projektu można bez trudu ocenić, co miał na myśli ustawodawca.
Jak bowiem czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy, "bezpośrednim skutkiem projektowanych zmian będzie zwiększenie swobody udzielenia prokury przez przedsiębiorców (przez umożliwienie zastrzeżenia przy prokurze reprezentacji mieszanej), jak również przywrócenie pewności co do możliwości udzielania prokury umocowującej jedynie do współdziałania z członkiem organu zarządzającego (lub wspólnikiem uprawnionym do reprezentowania osobowej spółki handlowej)". W praktyce oznacza to właśnie powrót prokury łącznej niewłaściwej do łask. Możliwe stanie się wpisanie takiej prokury do Krajowego Rejestru Sądowego, a także czynności podjęte przez reprezentację spółki określaną do niedawna jako "łączna niewłaściwa" będą bez wątpienia skuteczne w obrocie prawnym.
!Ustawa nie zawiera przepisów przejściowych dotyczących złożonych wniosków o wpis lub jego zmianę do KRS. Zakładać więc należy, że wnioski złożone przed 1 stycznia 2017 r., w których przedsiębiorca oczekuje wpisu prokury łącznej niewłaściwej, powinny zostać rozpatrzone pozytywnie (pod warunkiem spełnienia innych wymagań).
Swoiście łączna
Co ciekawe, ustawodawca chciałby, aby nowy rodzaj ustawowo zakreślonej prokury bądź w ogóle nie miał nazwy (takiej próżno szukać w ustawie), bądź był nazywany mianem prokury swoiście łącznej (tak w uzasadnieniu projektu). Można mieć jednak obawy, czy pojęcie prokury swoiście łącznej przyjmie się w obrocie gospodarczym, gdyż istnieje już przecież prokura łączna (art. 1094 par. 1 kodeksu cywilnego), która jest inną instytucją (upoważnia do działania z innym prokurentem oraz dodatkowo z członkiem organu zarządzającego lub wspólnikiem uprawnionym do reprezentowania osobowej spółki handlowej).
Wydaje się więc, że w najbliższych latach nadal będzie mówiło się o prokurze łącznej niewłaściwej - choć przymiot jej niewłaściwości nie ma już żadnego oparcia w prawie.
Co istotne dla spółek kapitałowych, wprowadzone rozwiązania w żadnym stopniu nie ingerują w regulacje dotyczące reprezentacji mieszanej - to jest reprezentację przez organ osoby prawnej (jednostki organizacyjnej) w warunkach, gdy z członkiem organu (względnie wspólnikiem osobowej spółki handlowej) współdziała prokurent. Jest ona dopuszczalna na mocy art. 30 par. 2, art. 205 par. 2 oraz art. 373 par. 2 ustawy z 15 września 2000 roku - Kodeks spółek handlowych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1578 ze zm.).
WAŻNE
Prokura łączna niewłaściwa powraca do łask. Przywrócono możliwość udzielania prokury umocowującej jedynie do współdziałania z członkiem organu zarządzającego. W praktyce już bez przeszkód będzie można wpisać ją do KRS.
Większa swoboda w wyborze rodzaju reprezentacji spółki
pełnomocnictwo udzielone przez przedsiębiorcę podlegające obowiązkowi wpisu do rejestru przedsiębiorców, które obejmuje umocowanie do czynności sądowych i pozasądowych, jakie są związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa.
prokurent działa samodzielnie.
wymagane współdziałanie prokurenta z innym prokurentem lub członkiem zarządu.
prokurent umocowany do działania w zakresie spraw wpisanych do rejestru oddziału przedsiębiorstwa. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.18300300b.102(c).gif@RY2@
PiSZ
Większa swoboda w wyborze rodzaju reprezentacji spółki
Sobotni termin już bez wątpliwości
Ustawa doprecyzowuje kwestię obliczania terminów, które upływają w sobotę. Sobota zyska kwalifikację jako dzień ustawowo wolny od pracy. To ma rozwiać wszelkie wątpliwości
Jedną z istotniejszych zmian dla wielu przedsiębiorców może być ta proceduralna, dotycząca art. 115 kodeksu cywilnego. Od 1 stycznia 2017 r. ma on bowiem zupełnie nowe brzmienie. Jak się okazuje - wywracające tę regulację do góry nogami.
W starym brzmieniu art. 115 kodeksu cywilnego mówił, że: "jeżeli koniec terminu do wykonania czynności przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy, termin upływa dnia następnego". W nowym brzmieniu, obowiązującym od 1 stycznia 2017 r., pojawił się nieco inny zapis: "jeżeli koniec terminu do wykonania czynności przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy lub na sobotę, termin upływa następnego dnia, który nie jest dniem wolnym od pracy ani sobotą".
Spór o wolny dzień
Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, przez wiele lat prawnicy spierali się o to, czym jest sobota. Dniem tygodnia - to wiadomo. Ale czy jest to dzień ustawowo wolny od pracy?
Orzecznictwo sądowe było w tym względzie różne, ale ostatnio linia orzecznicza zaczęła zmierzać w kierunku uznania, że sobót nie należy wliczać w poczet dni uznanych za ustawowo wolne od pracy. Stwierdził tak choćby Sąd Najwyższy w postanowieniu z 15 października 2015 r. (sygn. akt II PZ 10/15). Wskazano, że wykładnia językowa art. 115 kodeksu cywilnego w związku z art. 165 par. 1 ustawy z 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1822 ze zm.; "terminy oblicza się według przepisów prawa cywilnego"), zgodnie z którą sobota nie jest dniem uznanym ustawowo za wolny od pracy, nie prowadzi do sprzeczności z wartościami czy normami uwzględnianymi w wykładni funkcjonalnej i systemowej. Innymi słowy i w wymiarze praktycznym: nic nie stoi na przeszkodzie, by w sobotę upłynął termin do wykonania czynności. Jeśli właśnie na sobotę on przypada, a przedsiębiorca podejmie działanie w poniedziałek - nie dochowa terminu, w związku z czym poniesie konsekwencje.
Jednak to już przeszłość. Wprowadzona w art. 115 kodeksu cywilnego zmiana będzie miała bowiem ten skutek, że jeżeli koniec terminu przypada na sobotę lub dzień ustawowo wolny od pracy, termin upłynie następnego dnia, który nie jest dniem wolnym od pracy ani sobotą.
!Nowe brzmienie art. 115 stosuje się do terminów, które nie upłynęły przed dniem wejścia w życie ustawy. Oznacza to, że dla wszystkich czynności, w których termin przypada w sobotę po 1 stycznia 2017 r., ostatni dzień dla dokonania czynności będzie przesunięty na pierwszy dzień niebędący wolnym od pracy ani sobotą.
Już bez "spinania"
"Za przyjęciem proponowanego rozwiązania przemawia potrzeba zapewnienia maksymalnego poziomu ochrony sfery praw i interesów stron oraz uczestników postępowania zobligowanych do dotrzymania terminów wyznaczonych w tym postępowaniu. Należy mieć na uwadze to, że sobota jest dniem, w którym zazwyczaj nie działają urzędy i sądy, a tym samym dopełnienie terminu kończącego się wraz z upływem soboty mogłoby być niejednokrotnie istotnie utrudnione" - wskazało w uzasadnieniu projektu ustawy Ministerstwo Rozwoju. I trudno nie przyznać mu racji, mając na względzie choćby to, że w wielu niewielkich miejscowościach nie ma nawet placówek pocztowych czynnych w weekendy. W praktyce więc do tej pory państwo wymagało podjęcia działań przez przedsiębiorcę w przedostatni dzień, w którym było to dopuszczalne. Praktyka funkcjonowania wielu firm jest zaś niestety taka, że czynności dokonuje się w ostatnim możliwym terminie. W związku z tym wielu przedsiębiorców ponosiło negatywne konsekwencje. I to po części nie z własnej winy. A to dlatego, że w postępowaniu sądowoadministracyjnym czy podatkowym co do zasady sobota od dawna traktowana jest jak dzień ustawowo wolny od pracy. Trudno więc z jednej strony znaleźć było uzasadnienie dla różnic w postępowaniach sądowoadministracyjnym i cywilnym, a z drugiej strony - nie zaskakuje fakt, że wielu przedsiębiorców nie wiedziało, jak mają traktować szósty dzień tygodnia.
"Ponadto konieczność zmiany wynika z przemian cywilizacyjnych i obecnego statusu soboty jako de facto kolejnego obok niedzieli dnia wolnego od pracy, inaczej niż w czasie, kiedy zmieniany przepis był uchwalany. Od wielu więc lat sobota przestała w praktyce być «dniem powszednim», a stała się dla większości pracowników dniem wolnym od pracy" - skonkludował prawodawca.
@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.18300300b.803(c).jpg@RY2@
Co wtedy, gdy termin mija w sobotę
Prawo spółek: mniejszość z większymi prawami
Nowe prawo ma też ułatwić działanie wspólnikom mniejszościowym w spółkach, m.in. ułatwić im zwoływanie zgromadzeń i umieszczanie spraw w porządku obrad
Ustawa deregulacyjna wprowadza zmiany również do kodeksu spółek handlowych. Ustawodawca za swój główny cel przyjął ułatwienie działalności wspólnikom mniejszościowym w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością. Postanowiono w związku z tym zmodyfikować treść art. 236 i 237 kodeksu. W pierwszym z tych przepisów przesądzono, że wspólnik lub wspólnicy mający w swych rękach co najmniej 1/10 kapitału zakładowego mogą żądać zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników i umieszczenia określonych spraw w porządku obrad tego zgromadzenia. Gdy zaś wspólnik lub wspólnicy reprezentują co najmniej 1/20 kapitału zakładowego, mogą żądać umieszczenia określonych spraw w porządku obrad najbliższego zgromadzenia wspólników. Warunkiem jest przedłożenie swojego żądania na piśmie zarządowi najpóźniej na trzy tygodnie przed terminem planowanego posiedzenia. Co istotne, w art. 236 par. 11 zd. 3 wskazano, że "zarząd wprowadza sprawy objęte żądaniem wspólników do porządku obrad najbliższego zgromadzenia wspólników i zawiadamia o tym wspólników". Taka konstrukcja językowa przepisu oznacza, że nie ma on prawa odmówić umieszczenia punktu obrad wyczekiwanego przez mniejszościowych wspólników. Jest to obowiązek zarządu.
Gwarancja z sądem w tle
W art. 237 kodeksu spółek handlowych znajduje się zaś gwarancja tego, że uprawnienia mniejszościowych udziałowców wprowadzone w art. 236 będą skutecznie realizowane. A to dlatego, że jeżeli w terminie dwóch tygodni od dnia przedstawienia zarządowi żądania, o którym mowa w art. 236 par. 1, nadzwyczajne zgromadzenie wspólników nie zostanie zwołane z porządkiem obrad zgodnym z żądaniem, albo gdy w porządku obrad najbliższego zgromadzenia wspólników nie zostaną zamieszczone sprawy, o których mowa w art. 236 par. 11, sąd rejestrowy może, po wezwaniu zarządu do złożenia oświadczenia, upoważnić do zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia wspólnika lub wspólników występujących z żądaniem.
Możliwość zwolnienia z kosztów
Istotne jest również to, że wspólnik lub wspólnicy, którzy zażądali zwołania zgromadzenia, mogą zwrócić się do sądu rejestrowego o zwolnienie ich z obowiązku pokrycia kosztów nałożonych uchwałą zgromadzenia. Tym samym ustawodawca zamyka drogę większościowym udziałowcom do paraliżowania działań "mniejszych braci" poprzez ich ekonomiczne szantażowanie.
Ustawodawca wskazał zarazem, że progi 1/10 i 1/20 kapitału zakładowego wskazanego wyżej są wartościami maksymalnymi. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w danej spółce wymogi dotyczące udziałów były niższe.
Pieczęć rzadziej potrzebna
Drobne uproszczenie dla spółek akcyjnych ustawodawca przewidział w zakresie opatrywania dokumentów akcji. Dotychczas wymagana była pieczęć spółki - pod rygorem nieważności z mocy prawa dokumentów jej niezawierających. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 328 par. 2 kodeksu spółek handlowych dokument akcji powinien być opatrzony podpisem zarządu. Nic nie stoi oczywiście na przeszkodzie, aby nadal znajdowała się na nim pieczęć, ale nie będzie to już obowiązkowe.
Poprzednia regulacja była reliktem przeszłości. Od co najmniej kilku lat już bez trudu w cenie co najwyżej kilkudziesięciu złotych można uzyskać pieczęć o dowolnej treści. W praktyce więc nikt już od dawna nie traktuje pieczęci spółki na dokumencie akcji jako elementu gwarantującego autentyczność.
W budownictwie mniej pozwoleń i szybsze rozpoczęcie budowy
Wprowadzono dalsze ułatwienia w zakresie uzyskiwania zezwoleń. Nie trzeba już zgłaszać do starosty budowy parterowych budynków gospodarczych o powierzchni do 35 mkw. czy instalacji klimatyzacyjnych. Skrócono termin milczącej zgody urzędu z 30 do 21 dni
Ustawodawca uznał, że branża budowlana w Polsce podlega zdecydowanie zbyt restrykcyjnym regulacjom. Urzędnicy kontrolujący tę sferę często sami dostrzegali, że wymagali od prowadzących działalność zupełnie zbędnych dokumentów, a także że prowadzili postępowania, które niczemu nie służyły - ale byli zobligowani do tego na podstawie przepisów ustawy z 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 290 ze zm.).
Postanowiono więc wreszcie istotnie ten akt prawny odchudzić z myślą o obywatelach. Większość zmian ma charakter techniczny, które trudno zapamiętać, lecz dla wielu przedsiębiorców mogą to być regulacje, które pewnego dnia pozwolą zaoszczędzić co najmniej kilka tysięcy złotych.
Szerszy katalog wyłączeń
To, co może się okazać dla wielu najważniejsze, to wprowadzenie zwolnienia niektórych robót budowlanych z pozwolenia na budowę lub zgłoszenia. Pełny katalog zwolnień można znaleźć w art. 29 i 30 prawa budowlanego.
Zwolnienie z pozwolenia na budowę dotyczyć będzie m.in.:
wolno stojących parterowych budynków gospodarczych, garaży, wiat lub przydomowych ganków i oranżerii (ogrodów zimowych) o powierzchni zabudowy do 35 mkw., przy czym łączna liczba tych obiektów na działce nie może przekraczać dwóch na każde 500 mkw. powierzchni działki,
wolno stojących altan o powierzchni zabudowy do 35 mkw., przy czym łączna liczba tych obiektów na działce nie może przekraczać dwóch na każde 500 mkw. powierzchni działki,
instalacji elektroenergetycznych, wodociągowych, kanalizacyjnych, cieplnych, klimatyzacyjnych i telekomunikacyjnych wewnątrz użytkowanego budynku.
Wbrew pozorom nie są to zmiany nieistotne. Wiele sporów prowadzonych pomiędzy obywatelami a administracją w zakresie prawa budowlanego dotyczyło m.in. tego, czy budowa instalacji klimatyzacyjnych wymaga uzyskania pozwolenia na budowę i zgłoszenia. Teraz już wiadomo, że nie - co jest zmianą korzystną dla strony postępowania.
Z innej strony jest także zmiana mogąca być uznana za niekorzystną. Otóż ustawodawca postanowił doprecyzować, że zwolnione z pozwolenia na budowę i zgłoszenia są instalacje w użytkowanych obiektach budowlanych, a nie nowo budowanych, co niekiedy starali się wykazywać przedsiębiorcy.
Niewielkie odstępstwa od projektu bez zezwolenia
Dla wielu przedsiębiorców znaczenie będzie miało również to, że za nieistotne odstąpienie od zatwierdzonego projektu budowlanego lub innych warunków pozwolenia na budowę będzie uznawana zmiana wysokości, szerokości lub długości obiektu, jeżeli odstąpienie nie przekroczy 2 proc. tychże wartości. Do tej pory było tak, że w ramach prowadzonej budowy dochodziło do niewielkich zmian. Przepis jednak był restrykcyjny i przedsiębiorca występował z wnioskiem o uzyskanie decyzji o zmianie pozwolenia na budowę. Uznano jednak, że to przerost formy nad treścią - w prawie budowlanym nie chodzi przecież o to, aby urzędnik wyliczał wielkość obiektu co do centymetra. W związku z tym przyjęto poziom 2 proc. odstępstwa. Na wszelkie zmiany powyżej tego progu - nadal będzie trzeba uzyskać decyzję o zmianie.
WAŻNE
Można będzie zmieniać w niewielkim zakresie projekt budowlany - bez konieczności rozpoczynania procedur od nowa. Drobne odstępstwa od projektu budowlanego (do 2 proc.) będą akceptowane bez żadnych formalności.
Krótszy czas na sprzeciw urzędnika
Skrócony został termin na wniesienie sprzeciwu do zgłoszeń budowy. W art. 30 ust. 5 prawa budowlanego czytamy, że organ administracji architektoniczno-budowlanej może go wnieść w ciągu 21 dni od dnia doręczenia zgłoszenia. W poprzednim stanie prawnym okres ten wynosił 30 dni i był skrzętnie - często co do dnia - wykorzystywany przez urzędników. Wskutek nowelizacji rozpoczęcie procesu inwestycyjnego powinno więc być szybsze. Tym bardziej że do wykonywania robót można przystąpić, jeśli w zakreślonym ustawą terminie organ administracji nie wniósł sprzeciwu. Mówiąc prościej: jeśli przedsiębiorca nie otrzyma w ciągu 21 dni od dnia doręczenia (a nie wysłania!) zgłoszenia żadnej odpowiedzi, to może rozpocząć budowę.
Księgi z nowym limitem przychodów
Nowa granica, do której podatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych mogą prowadzić podatkowe księgi przychodów i rozchodów, to 2 mln euro. Wcześniej było to 1,2 mln euro. Dla wielu przedsiębiorców oznacza to realne oszczędności
Jeszcze za czasów istnienia Ministerstwa Gospodarki (do 2015 r.) przeprowadzono pomiar obciążeń regulacyjnych. Wynik? Obowiązki związane z księgowością są jednymi z najdotkliwszych dla przedsiębiorców. Obowiązujący limit przychodów, do którego podatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych mogą prowadzić podatkowe księgi przychodów i rozchodów, został zwaloryzowany na przełomie lat 2007 i 2008. Podniesiono go wówczas z 800 tys. euro do 1,2 mln euro.
Rzecz w tym, że 8 lat w gospodarce to przepaść. Dlatego postanowiono dokonać kolejnej waloryzacji. I tak obecny limit wynosi już 2 mln euro. Z wyliczeń resortu rozwoju wynika, że dzięki tej na pozór drobnej korekcie zaoszczędzić pieniądze może kilkanaście tysięcy firm. Jak dużo zaoszczędzą? Z orientacyjnych szacunków wynika, że koszty prowadzenia pełnej księgowości są nawet pięciokrotnie wyższe niż koszt prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów. Tylko w jednym roku oszczędności dla przedsiębiorców wyniosą do 190 mln zł rocznie.
Ustawa zwiększyła także - ze 150 do 250 tys. euro - maksymalny roczny próg przychodów uprawniający do korzystania z opodatkowania działalności gospodarczej w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Ta zmiana przyniesie - jak wylicza resort rozwoju - kolejne 26 mln zł oszczędności.
2 mln euro to nowy limit przychodów uprawniający do prowadzenia księgowości w formie uproszczonej
250 tys. euro to maksymalny roczny próg przychodów uprawniający do korzystania z ryczałtu
Praca podstawą bogactwa
Ustawa deregulacyjna wprowadziła także kilka ułatwień w zakresie prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Do najważniejszych należy zwolnienie firm zatrudniających mniej niż 50 pracowników z obowiązku tworzenia zakładowego funduszu świadczeń socjalnych oraz ustalania regulaminu wynagradzania i regulaminu pracy
Szerzej omawialiśmy zmiany w prawie pracy w poprzednim wydaniu Tygodnika Gazety Prawnej ("Pakiet Morawieckiego. Nie wszystko korzystne dla firm", DGP nr 252/2016, s. C10).
W tym miejscu zatem jedynie skrótowo przypominamy kluczowe zmiany:
- pracownik ma 21 dni, zamiast dotychczasowych 7 dni, na wniesienie odwołania od wypowiedzenia umowy o pracę.
- dotychczas pracodawcy zatrudniający powyżej 20 pracowników byli zobligowani do wprowadzania regulaminów pracy oraz wynagradzania oraz tworzenia zakładowego funduszu świadczeń socjalnych; teraz próg został określony na 50 pracowników zatrudnionych przez danego pracodawcę.
- poszerzony został katalog podmiotów, którym udostępnia się informacje zgromadzone na koncie ubezpieczonego i płatnika składek, o ministra właściwego ds. gospodarki (czyli w praktyce ministra rozwoju).
- płatnik, który nie przekazał danych służących do ustalenia stopy procentowej składki wypadkowej, lub przekazał dane niewłaściwe, obarczany jest opłatą w wysokości 150 proc. stopy ustalonej na podstawie prawidłowych danych. Od 1 kwietnia 2017 r. konsekwencje będą ponosili jedynie ci płatnicy, którzy nie przekażą danych. Ci, którzy udostępnią błędne i na wezwanie do ich poprawienia uczynią to - zapłacą zgodnie z poprawnym wyliczeniem.
@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.18300300b.804.jpg@RY2@
Patryk Słowik
@PatrykSlowik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu