Prawniczy kosmos
Pod pretekstem koronawirusa forsuje się takie regulacje, które w normalnym postępowaniu legislacyjnym nigdy nie mogłyby się w przepisach znaleźć
W amoku legislacyjnym związanym z pandemią wywołaną koronawirusem rozpoczęła się bezprecedensowa twórczość legislacyjna. Z oczywistym zrozumieniem można przyjąć fakt pośpiechu, ale trudno zaakceptować bylejakość przygotowywanych zmian. Gdyby na podorędziu byli prawnicy, którzy mogliby opracować w miarę szybko dobrze skonstruowane przepisy, być może nie byłoby tego stanu legislacyjnego, który mamy. Ustawy koronawirusowe stały się mazurkiem wielkanocnym, gdzie wepchnięto wszystko, co się da, bez jednoczesnego użycia jakiejkolwiek receptury na to ciasto (a właściwie pasztet). Pod pretekstem koronawirusa próbowano wszystko przeforsować. Co więcej, wpychano już zupełnie świadomie takie regulacje, które w normalnym postępowaniu legislacyjnym nigdy nie mogłyby się w przepisach znaleźć. Dotyczy to przede wszystkim zwolnienia z odpowiedzialności tych wszystkich, którzy przy koronawirusowych przedsięwzięciach gmerali.
Doraźne modyfikowanie kodeksów
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.