Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Fintechy kontra banki. Wdrożenie dyrektywy PSD2 na ostatniej prostej

Ten tekst przeczytasz w 294 minuty

W parlamencie kończą się prace nad przepisami, które mają usunąć bariery rozwoju branży fintechów. Dzięki nim dostawcy nowatorskich usług zyskają m.in. dostęp do rachunku klientów banków

Duża szansa, ale jeszcze większe wyzwanie

Eksperci mówią: to największa rewolucja w przepisach dotyczących usług płatniczych od co najmniej dekady. I to taka, która w założeniu jest niekorzystna dla największych korporacji, w tym banków, zaś dobra dla mniejszych przedsiębiorców - chcących nowatorskimi pomysłami podbić branżę finansową. Ale do tej beczki miodu dorzucają łyżkę dziegciu: sektor małych i średnich przedsiębiorstw rzeczywiście na tym rynku może więcej i łatwiej pozyskać klientów, tyle że najpierw musi poznać i przystosować się do nowych reguł gry. Dodatkowo w wielu przypadkach będzie musiał się podporządkować nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego. A tego nikt nie lubi - ani duzi gracze, ani tym bardziej mali. Mowa tutaj o ustawie o zmianie ustawy o usługach płatniczych oraz niektórych innych ustaw, którą pod koniec marca uchwalił Sejm, a w najbliższych dniach zajmie się nią Senat (ustawa ma wejść w życie w 14 dni po jej opublikowaniu w Dzienniku Ustaw, więc najprawdopodobniej w maju). infografika

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.801(c).jpg@RY2@

Jaka przyszłość dla innowacyjnych firm finansowych

Nowelizacja to efekt implementacji dyrektywy PSD2 (z ang. Payment Services Directive 2; powinniśmy ją w Polsce wdrożyć do 13 stycznia 2018 r., więc już i tak występuje opóźnienie). Jej uchwalenie było nieuniknione, gdyż od czasu przyjęcia w ramach Unii Europejskiej jej poprzedniczki, dyrektywy PSD, regulującej rynek płatności detalicznych (dyrektywa 2007/64/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 13 listopada 2007 r. w sprawie usług płatniczych w ramach rynku wewnętrznego; Dz.Urz. UE L 319/1), na rynku zaszły znaczne zmiany. Przede wszystkim - nastąpił gwałtowny wzrost innowacji technicznych, przejawiający się gwałtownym wzrostem liczby płatności elektronicznych i płatności realizowanych za pośrednictwem urządzeń przenośnych oraz pojawieniem się nowych rodzajów usług płatniczych. Mówiąc wprost: przepisy się mocno zestarzały i potrzebne okazały się nowe, podążające za duchem czasu, których naczelnym celem - czego unijni decydenci nie ukrywali - byłoby ożywienie rynku usług płatniczych, by nie był on zdominowany przez największe podmioty. Wówczas bowiem - jak wynika z analiz Komisji Europejskiej - brakuje wystarczającej konkurencji, co z kolei odbija się na kosztach ponoszonych przez konsumentów. PSD2 więc w największym skrócie to dyrektywa korzystna dla małych firm i klientów usług finansowych, zaś duże wyzwanie dla banków, które - ustępując im pola - mogą utracić część swoich wpływów.

Trzecia strona mocy, czyli co się zmieni

PSD2 w dużej mierze reguluje działanie podmiotów, które pojawiały się w ostatnich latach, tyle że działały bez legislacyjnego wsparcia. Dyrektywa - a w ślad za nią rodzima ustawa o usługach płatniczych - wprowadza nowy rodzaj usługodawców na rynku usług płatniczych, tzw. TPP (z ang. Third Party Provider), czyli dostawców niezależnych. Będą oni świadczyli przede wszystkim dwa rodzaje usług. Po pierwsze, możliwe stanie się inicjowanie transakcji płatniczej (tzw. PIS). Po drugie, pojawi się usługa dostępu do informacji o rachunku (tzw. AIS). Dostawca ją świadczący zapewni klientowi uporządkowane informacje online o co najmniej jednym lub kilku rachunkach płatniczych prowadzonych przez dostawców płatniczych.

W praktyce największą zmianą jest przyzwolenie na inicjowanie transakcji. W dużym uproszczeniu będzie ono polegać na udzieleniu dostawcy dostępu do rachunku online płatnika - w celu sprawdzenia dostępności środków, zainicjowania płatności, a następnie przedstawienia konsumentowi informacji o tym, że została ona zrealizowana. Zatem zewnętrzny podmiot (w założeniu: fintech) będzie legalnie uzyskiwał dostęp do wykonywania operacji na rachunku bankowym klienta danego podmiotu finansowego. To wręcz rewolucja, bo do tej pory większość polskich banków w swych regulaminach zabraniała bowiem udostępniania rachunku osobom trzecim. Sankcją było niemalże automatyczne odrzucenie reklamacji, jeśli doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości w toku płatności. Ba, banki szły nawet dalej i odrzucały reklamacje dotyczące innych kwestii, wskazując na złamanie regulaminu w zakresie udostępniania danych dostępowych do rachunku! To blokowało - także zdaniem Ministerstwa Finansów - rozwój sektora finansowego. "W ciągu ostatnich lat pojawili się nowi dostawcy usług w dziedzinie płatności internetowych oferujący konsumentom możliwość płatności natychmiastowych za rezerwacje internetowe lub zakupy online, bez konieczności posiadania karty kredytowej (około 60 proc. ludności UE nie posiada karty kredytowej). Usługi te ustanawiają powiązanie płatności między płatnikiem a sprzedawcą internetowym za pośrednictwem modułu bankowości internetowej płatnika. Te innowacyjne i konkurencyjne cenowo rozwiązania płatnicze nazywane są usługami inicjowania płatności i są już dostępne w wielu państwach członkowskich (np. Sofort w Niemczech, IDeal w Holandii, Trustly w Szwecji)" - czytamy w uzasadnieniu do polskiej ustawy wdrożeniowej.

Co istotne, po zmianach tego typu usługodawcy nie wejdą w posiadanie środków pieniężnych klienta, który jedynie ma im zlecać wydawanie dyspozycji co do przekazywania środków. TPP będzie odpowiadał za przelew od klienta do osoby trzeciej. Zanim jednak taki podmiot zacznie świadczyć usługi płatnicze w Polsce, będzie musiał uzyskać pozwolenie na tego typu działalność oraz posiadać ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Przy czym wymogi dotyczące zezwolenia nie będą dotyczyły fintechów świadczących jedynie usługę dostępu do informacji o rachunku. W ich przypadku wystarczy rejestracja. Rodzimy ustawodawca, w ślad za unijnym prawodawcą, uznał bowiem, że usługi AIS mają charakter informacyjny i bliżej im do dobrego organizera płatności niż usługi, która jest z płatnościami związana w ścisłym znaczeniu.

Orężem będzie bezpieczeństwo klientów

Z ich punktu widzenia najważniejsza jest zmiana zasad odpowiedzialności za nieautoryzowaną transakcję. To pośrednik będzie musiał pokryć straty, jeżeli nie zagwarantuje odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa

Do inicjowania transakcji płatniczej przez niezależnych dostawców TPP chłodno podchodziły do tej pory organy nadzoru wielu państw członkowskich UE, w tym polska Komisja Nadzoru Finansowego. Głównie z powodu obaw o bezpieczeństwo klientów. Zasadniczo bowiem im mniej podmiotów ma dostęp do danych dostępowych do rachunku bankowego klienta - tym lepiej. I choć dyrektywa PSD2 i polskie przepisy nie rozwiewają wszystkich obaw, to tworzą system, w którym klienci podmiotów finansowych powinni czuć się względnie bezpieczni.

Ograniczenie odpowiedzialności

Najważniejsza zmiana dla przeciętnego obywatela to modyfikacja zasad odpowiedzialności za nieautoryzowaną transakcję na korzyść najsłabszych uczestników rynku. W PSD2 oraz w polskiej ustawie ograniczono odpowiedzialność płatnika (czyli klienta). Polegać to będzie w szczególności na zobowiązaniu dostawców usług płatniczych do niezwłocznego zwrotu płatnikowi kwoty nieautoryzowanej transakcji. Płatnik nie będzie również ponosił odpowiedzialności, jeżeli nie mógł sobie zdawać sprawy z utraty, kradzieży lub sprzeniewierzenia instrumentu płatniczego. Mówiąc obrazowo: jeśli fintech nie zagwarantuje odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa transakcji, to on będzie musiał pokryć powstałe wskutek tego straty (przed wejściem dyrektywy PSD2 bardzo często się zdarzało, że były one przerzucane na klienta).

Odpowiednie zabezpieczenia. Czyli jakie?

Aby zapewnić maksymalne możliwe bezpieczeństwo, dostawcy usług płatniczych będą mieli obowiązek stosowania mechanizmów tzw. silnego uwierzytelniania użytkownika.

Zgodnie z unijnymi wytycznymi silne uwierzytelnianie to takie, które jest oparte o zastosowanie co najmniej dwóch elementów spośród kategorii:

wiedza (coś, co wie wyłącznie użytkownik; np. hasło, numer PIN);

posiadanie (coś, co posiada wyłącznie użytkownik; np. telefon, na którym można odebrać wiadomość);

cecha (coś, czym jest użytkownik; głównie elementy zabezpieczenia związane z biometrią).

Przykład silnego uwierzytelnienia? Klient usługi wprowadza cyfrowy kod do systemu dostępowego, a następnie przykłada kciuk do czytnika linii papilarnych na swoim telefonie.

Eksperci przewidują, że to właśnie metody silnego uwierzytelniania staną się głównym orężem podmiotów TPP. Większość z nich bowiem będzie świadczyła podobne usługi. Rywalizacja pojawi się zaś w aspekcie bezpieczeństwa - by z jednej strony spełnić wymóg silnego uwierzytelnienia, a z drugiej by obrany sposób był jak najmniej uciążliwy dla klienta. Bowiem ten ostatni - jak pokazują wszystkie analizy - nie lubi wprowadzania np. siedmiu różnych haseł i potwierdzania chęci wykonania transakcji zarówno na laptopie, jak i w telefonie komórkowym, w tym głosowo - gdy zadzwoni konsultant.

Konieczność zagwarantowania silnego uwierzytelniania - pomijając prawny obowiązek - jest korzystna dla odbiorców usług także z innego powodu. Otóż gdy dostawca usługi nie będzie wymagał silnego uwierzytelnienia, wówczas to on w całości poniesie odpowiedzialność za nieautoryzowaną transakcję. Oczywiście może próbować zrzucać winę na klienta, ale w takiej sytuacji to na nim będzie spoczywać ciężar udowodnienia złej wiary płatnika. Podobnie będzie w przypadku transakcji z udziałem dostawcy PIS - to on będzie musiał udowodnić, że dokonana transakcja płatnicza została uwierzytelniona, dokładnie zapisana i że nie miała na nią wpływu awaria techniczna ani innego rodzaju usterka związana z usługą płatniczą, za którą dostawca odpowiada.

Na korzyść klientów zmieni się także wysokość progu transakcji, za którą odpowiada instytucja płatnicza. Obecnie próg odpowiedzialności płatnika (klienta) za straty spowodowane nieautoryzowanymi transakcjami płatniczymi wynosi 150 euro. Po wejściu w życie ustawy będzie wynosił zaledwie 50 euro.

Pole dla małych

PSD2 (a w ślad za nią rodzima ustawa) wprowadza nowy podmiot uprawniony do świadczenia usług płatniczych, tzw. małą instytucję płatniczą (MIP). Zgodnie z ustawową definicją to "osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna niebędąca osobą prawną (tzw. ułomna osoba prawna), której ustawa przyznaje zdolność prawną, wpisana do rejestru małych instytucji płatniczych, prowadząca działalność w zakresie usług płatniczych".

Pojawi się zatem nowa kategoria dostawców, którzy będą mogli świadczyć usługi płatnicze w niewielkiej skali, ograniczonej m.in. limitami kwotowymi czy brakiem możliwości paszportowania licencji do innych państw UE. - W zamian za znacznie prostszą ścieżkę uzyskania uprawnień MIP, m.in. w zakresie procedury, dokumentacji i wymogów finansowych w stosunku do wielomiesięcznych postępowań o uzyskanie licencji "klasycznej" instytucji płatniczej - dodaje Michał Mostowik, associate w kancelarii dLK Legal.

Jego zdaniem takie rozwiązanie pozwoli fintechom szybciej uzyskać status dostawcy usług płatniczych i niższymi nakładami wprowadzić na rynek nowe usługi w początkowych fazach działalności. - A wraz z rozwojem biznesu MIP będzie mogła ubiegać się o status instytucji płatniczej bez konieczności zawieszenia działalności na czas postępowania licencyjnego przez KNF - zaznacza Michał Mostowik.

Zgodnie z nowelizacją dopuszczalna wielkość obrotu wykonanego przez MIP nie będzie mogła przekroczyć kwoty 1,5 mln euro miesięcznie. Właściwym organem sprawującym nadzór nad działalnością MIP będzie KNF. Przy czym mała instytucja płatnicza będzie obowiązana do wnoszenia wpłat na pokrycie kosztów nadzoru w kwocie stanowiącej iloczyn całkowitej kwoty transakcji płatniczych wykonanych przez MIP, w tym także przez jej agentów, i stawki nieprzekraczającej 0,025 proc. (praktyczne aspekty wnoszenia opłat będą uregulowane w rozporządzeniu).

Kary...

Zgodnie z nową regulacją możliwe będzie nakładanie grzywien na podmioty, które nie będąc do tego uprawnionymi, będą stosować w nazwie lub do określenia wykonywanej działalności gospodarczej albo w reklamie określeń "usługi płatnicze", "wydawanie pieniądza elektronicznego", "instytucja płatnicza", "mała instytucja płatnicza", "biuro usług płatniczych", "instytucja pieniądza elektronicznego" albo "oddział zagranicznej instytucji płatniczej". Grozić za to będzie kara aż do 5 mln zł, a w szczególnych przypadkach nawet kara pozbawienia wolności do lat dwóch. Stanowi o tym znowelizowany art. art. 150 ust. 2 ustawy o usługach płatniczych. Przy czym zmiana polegała na rozszerzeniu katalogu zabronionych określeń, po prostu do już istniejących dodano nowe. Z kolei zgodnie z art. 152 ust. 1 kara do miliona złotych lub kara pozbawienia wolności do lat dwóch będzie groziła tym osobom, które w ramach instytucji płatniczej przekażą organowi nadzoru dane niezgodne ze stanem faktycznym. Będą też kary za nieudzielanie informacji KNF - co do zasady 500 tys. zł. Uwaga! Ta sankcja może być ponawiana.

...także z RODO

Eksperci zwracają jednak uwagę, że kary ujęte w ustawie o usługach płatniczych będą miały charakter jedynie posiłkowy. Wszelkie fintechy, świadcząc usługi, będą bowiem przetwarzały dane osobowe klientów. Jeśli zaś będą to robić niewłaściwie, grozić im będą sankcje ujęte w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE z 2016 r. L 199, s. 1; dalej: ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych albo RODO). A te są znacznie dotkliwsze. I tak, jeśli po 25 maja br. przedsiębiorca nie zgłosi wycieku danych bądź jego zabezpieczenia danych będą nieadekwatne do wagi tych danych lub niewystarczające, to grozi mu kara w wysokości od 10 mln do 20 mln euro lub od 2 do 4 proc. rocznego obrotu - w zależności, która z sankcji będzie bardziej dotkliwa.

Przypomnijmy, decydując o karze, organ będzie zwracał uwagę m.in. na: charakter, wagę i czas naruszenia przy uwzględnieniu charakteru, zakresu lub celu danego przetwarzania, liczbę poszkodowanych osób, których dane dotyczą, oraz rozmiar poniesionej przez nie szkody. Ponadto będzie oceniał działania podjęte przez administratora lub podmiot przetwarzający w celu zminimalizowania szkody poniesionej przez osoby, których dane dotyczą. Weźmie też pod uwagę kategorie danych osobowych, które wyciekły, oraz współpracę przedsiębiorcy z organem w celu usunięcia skutków takiego wycieku.

RODO da również możliwość dochodzenia odszkodowania przez właścicieli danych osobowych. Zgodnie z zaproponowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji projektem ustawy o ochronie danych osobowych (wdrażającym RODO do polskiego prawa, obecnie procedowanym w Sejmie) każda osoba, której prawa przysługujące na mocy przepisów o ochronie danych osobowych zostaną naruszone, będzie mogła żądać zaniechania tego działania lub usunięcia jego skutków. Do postępowań w sprawach tych roszczeń proponuje się stosowanie przepisów kodeksu postępowania cywilnego.

WAŻNE

Prawo dopuści nową kategorię dostawców usług - tzw. małe instytucje płatnicze. Podlegać będą one obowiązkowi rejestracji.

KNF pomoże poruszać się w gąszczu przepisów

Komisja Nadzoru Finansowego zapowiedziała, że będzie wspierać rozwój fintechów. Tempo wprowadzanych zmian nie zadowala jednak branży

Na początku stycznia br. Komisja Nadzoru Finansowego uruchomiła Program Innovation Hub, o którym pisaliśmy na łamach tygodnika Firma i Prawo - "KNF chce wspierać FinTechy i... wiedzieć o nich więcej (DGP z 9 stycznia 2018 r.). Profesor Marek Chrzanowski, przewodniczący KNF, w udzielonym wówczas wywiadzie stwierdził, że "Innovation Hub to platforma informacyjno-szkoleniowa stworzona z myślą zarówno o start-upach, jak i dojrzałych firmach, które chcą wykorzystywać nowoczesne technologie informatyczne w obszarze usług finansowych". Dzięki niej przedsiębiorcy mogą uzyskać wsparcie KNF w identyfikacji właściwych przepisów prawa, innych regulacji i stanowisk nadzorczych mających zastosowanie do danego modelu biznesowego, oferowanego produktu lub usługi finansowej. rozmowa

Banki nie będą w stanie przejąć wszystkich podmiotów oferujących innowacyjne usługi finansowe

PROF. MAREK CHRZANOWSKI: UKNF planuje wdrożenie piaskownicy regulacyjnej. Innowacyjne podmioty uzyskiwałyby tymczasowe zezwolenie na testy swojego rozwiązania, bez ponoszenia ryzyka

5 stycznia 2018 r. Urząd Komisji Nadzoru Finansowego uruchomił Program Innovation Hub, który ma pomagać start-upom oraz dojrzałym firmom wdrażać innowacje finansowe. Jaki jest odzew rynku?

Zainteresowanie Programem Innovation Hub jest widoczne od początku jego uruchomienia. Zgłosiły się do nas podmioty planujące rozpoczęcie działalności w obszarze fintech (start-upy), które chciałyby świadczyć m.in. usługi robo-doradztwa na rynku kapitałowym z wykorzystaniem rozwiązań sztucznej inteligencji, usługi dostępu do informacji o rachunku płatniczym wynikające z drugiej dyrektywy o usługach płatniczych (PSD2) oraz usługi pożyczkowe z wykorzystaniem aplikacji mobilnych. Otrzymaliśmy również zapytania od banków lub instytucji płatniczych. Z podmiotami, które uczestniczą w programie, nawiązaliśmy kontakt roboczy w celu wyjaśnienia wskazywanych wątpliwości natury prawnej i regulacyjnej. Przewidujemy, że liczba zgłoszeń do Innovation Hub będzie sukcesywnie wzrastać po przyjęciu w Polsce ostatecznych przepisów prawa implementujących kluczowe dyrektywy unijne (m.in. PSD2).

Czy oprócz Innovation Hub planują państwo podejmować jakieś dodatkowe inicjatywy lub sugerować zmiany w prawie, które ułatwią fintechom życie?

UKNF od początku 2017 r. koordynuje prace międzyresortowego zespołu roboczego ds. rozwoju innowacji finansowych, który składa się z przedstawicieli 22 instytucji, w tym instytucji publicznych (regulatorów, nadzorców) oraz uczestników rynku. Celem powołania zespołu była identyfikacja barier natury prawnej, regulacyjnej i nadzorczej dla rozwoju innowacji finansowych w Polsce oraz przygotowanie propozycji rozwiązań, które mogłyby wyeliminować lub ograniczyć zidentyfikowane bariery. W ramach prac przeanalizowano ponad 100 barier dla rozwoju sektora fintech w Polsce, wskazanych przez uczestników rynku. Efektem jest raport końcowy opublikowany przez UKNF w listopadzie 2017 r. W dokumencie tym przedstawiono m.in. rekomendacje dalszych działań po stronie właściwych organów i podmiotów, które przyczynią się do stworzenia w Polsce przyjaznego środowiska prawno-regulacyjnego dla rozwoju sektora fintech. Obecnie zespół skupia się na monitorowaniu procesu implementacji rekomendacji zawartych w raporcie. W ramach prac UKNF planuje przekazać do Ministerstwa Finansów propozycję zmian przepisów o outsourcingu, obejmujących m.in. sektor bankowy oraz instytucji płatniczych, aby zapewnić podmiotom nadzorowanym większą możliwość korzystania z innowacyjnych rozwiązań technologicznych oferowanych przez podmioty zewnętrzne. W kolejnym etapie mają być przygotowane ramowe zasady funkcjonowania piaskownicy regulacyjnej w Polsce (z ang. regulatory sandbox), czyli specjalnego środowiska prawno-organizacyjnego, w którym podmioty z sektora fintech mogłyby testować innowacyjne rozwiązania.

Fintechy narzekają, że w ostatnim okresie środowisko prawne staje się coraz mniej dla nich korzystne. A za naruszenia grożą wysokie kary i roszczenia odszkodowawcze. Czy w tym zakresie planowane są jakieś zmiany, aby zmniejszyć ryzyko po stronie fintechów?

Wyniki prac międzyresortowego zespołu potwierdziły, że jedną z największych barier dla rozwoju tego sektora w Polsce jest brak pewności prawnej w odniesieniu do innowacyjnych rozwiązań. Należy jednak wskazać, że bariera ta jest stopniowo eliminowana poprzez implementację odpowiednich rekomendacji zawartych w raporcie końcowym, jak również dodatkowe działania UKNF zwiększające pewność prawną, np. prowadzenie dedykowanej podstrony internetowej KNF poświęconej obszarowi fintech czy też realizację Programu Innovation Hub. Zdajemy sobie sprawę, że mniejsze podmioty nie zawsze mogą pozwolić sobie na pozyskanie profesjonalnej opinii prawnej, co może je ograniczać we wdrażaniu innowacji finansowych, dlatego UKNF planuje wdrożenie wspomnianej piaskownicy regulacyjnej. W jej ramach innowacyjny podmiot uzyskiwałby ograniczone, tymczasowe zezwolenie na prowadzenie działalności standardowo podlegającej licencjonowaniu. W praktyce uczestnik piaskownicy, bez ponoszenia ryzyka regulacyjnego, mógłby przeprowadzić testy swojego rozwiązania na ograniczonej liczbie klientów w ściśle określonych warunkach.

Czy możemy liczyć, że w Polsce powstanie rynek silnych, stabilnych fintechów? Czy jednak będą one powstawać tylko po to, by kupowały je duże banki?

Polski sektor bankowy cechuje się wysokim poziomem innowacyjności i konkurencyjności na tle Europy, ale nie oznacza to, że w Polsce nie ma przestrzeni dla rozwoju małych, innowacyjnych przedsiębiorstw z sektora innowacji finansowych, które mogłyby samodzielnie funkcjonować. Obecnie wiele badań wskazuje na to, że fintechy posiadają lepsze umiejętności w zakresie identyfikacji potrzeb klientów i większą elastyczność do sprawnego wdrażania innowacyjnych rozwiązań niż znaczna część tradycyjnych banków. Jednocześnie, w przeciwieństwie do banków, mogą mieć ograniczony dostęp do szerokiego grona klientów i mniejsze możliwości rozwinięcia działalności na większą skalę. Należy jednak wskazać, że istotną zmianę w zakresie dostępu do rachunków płatniczych klientów wprowadza dyrektywa PSD2 i stojąca u jej podstaw koncepcja otwartej bankowości (tzw. open banking), zgodnie z którą uprawnieni dostawcy zewnętrzni (TPP) będą mogli w imieniu klienta uzyskać dostęp do informacji o jego rachunku oraz zlecać realizację płatności. Należy zauważyć, że niektóre banki również będą działały w roli TPP i będą oferowały usługi dostępu do rachunku. Można zatem przypuszczać, że nie w każdym przypadku fintechy oferujące innowacyjne usługi będą przejmowane przez duże podmioty bankowe. W celu projektowania rozwiązań ukierunkowanych na klienta widoczna będzie coraz częstsza współpraca między bankami a fintechami w celu wzajemnego wykorzystywania swoich mocnych stron. Należy przy tym podkreślić, że warunkiem stabilnego rozwoju w Polsce koncepcji otwartej bankowości jest zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa i ochrony klientów.

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.802.jpg@RY2@

Prof. Marek Chrzanowski przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego

Rozmawiał Jakub Styczyński

Branża chce więcej

I choć w raporcie Bazylejskiego Komitetu ds. Nadzoru Bankowego Polska znalazła się w gronie 15 krajów świata, które prowadzą politykę wspierającą działalność firm z branży fintech, to nie wszyscy są zadowoleni z dotychczasowych, dość aktywnych działań nadzoru i regulatora. Piotr Ziółkowski, head of legal and compliance w Galperin, fintechu oferującego usługi cyfrowej bankowości, zauważa, że ograniczenia rozwoju nowoczesnych rozwiązań mogą wynikać z podejścia regulatora np. do rozwiązań chmurowych czy do możliwości użycia kryptowalut. Ostatnie spotkanie państw grupy G20 - zdaniem eksperta - pokazuje, że większość ich przywódców w większości daje zielone światło dla rozwoju alternatywnych walut. Tymczasem w Polsce regulatorzy wydają poważne środki na ostrzeganie obywateli przed inwestycjami w nie.

Eksperci podkreślają też, że w Polsce fintechom brakuje tzw. piaskownicy regulacyjnej. Czyli wydzielonego, bezpiecznego środowiska prawnego, w którym można eksperymentować bez ponoszenia prawnych konsekwencji. Takie rozwiązanie są przydatne tam, gdzie nowe przedsięwzięcia napotykają na wysokie bariery wejścia związane z koniecznością posiadania licencji. Jak zauważa Piotr Ziółkowski, wiele działających z sukcesem podmiotów ma swój rodowód w brytyjskiej piaskownicy regulacyjnej.

Z kolei Jacek Wiśniewski, radca prawny w kancelarii Squire Patton Boggs, zaznacza, że Innovation Hub jest zapewne początkiem, a KNF deklaruje stworzenie w kolejnym etapie również piaskownicy regulacyjnej. - Jestem uczestnikiem prac zespołu roboczego ds. rozwoju innowacji finansowych działającego pod egidą KNF i wiem, że wiele istotnych postulatów uczestników rynku finansowego było na bieżąco omawianych przez członków tego gremium i w dużym zakresie uwzględniano je w projekcie ustawy - stwierdza mec. Wiśniewski.

Przykłady fintechów rozwijających się w Polsce

- firma założona w 2013 r. w Londynie przez Rosjanina Nikolaya Storonskyego. Właściciel firmy uważa, że banki budują bankowość mobilną w sposób powolny. Dlatego chce zaoferować łatwy dostęp do usług finansowych dla każdego, kto chce zwiększyć bezpośrednią kontrolę nad swoimi finansami. "Chcemy nie tylko przedefiniować tradycyjne usługi finansowe, ale oprzeć je całkowicie na technologii, oferując cyfrowy portfel do zarządzania domowym budżetem i kategoryzacji wydatków, rozszerzony zakres bezpieczeństwa, z opcją zablokowania i odblokowania karty na jedno kliknięcie czy kontrolą dostępu opartą na geolokalizacji" - pisze Storonsky. Obecnie Revolut oferuje bezpłatne konto mobilne z obsługą 25 walut, darmowe przelewy międzynarodowe i bezprowizyjne płatności na całym świecie.

- polski system płatności bankowych. Umożliwia użytkownikom smartfonów dokonywanie płatności w sklepach i punktach usługowych, wypłacanie gotówki w bankomatach oraz płatności w internecie. Autoryzacja płatności trwa zaledwie kilkadziesiąt sekund. Podstawowym mechanizmem identyfikacyjnym są kody jednorazowe. Kody te generowane są przez system Polskiego Standardu Płatności na żądanie banku. Kod jest jest ważny jedynie przez 2 minuty. Po tym czasie klient może wygenerować kolejny kod.

- aplikacja jest flagowym produktem polskiej smPay sp. z o.o. mPay umożliwia m.in. kupowanie biletów komunikacyjnych, regulowanie należności za płatne parkowanie, zakup doładowań do konsol i gier, zakup biletów na wydarzenia, przelewanie pieniędzy do innych użytkowników telefonów komórkowych, płatności za towary i usługi w wybranych sklepach internetowych za pośrednictwem DotPay, przelewy pieniężne dla zdefiniowanych odbiorców (bez przelewów do Urzędów Skarbowych, ZUS oraz przelewów zagranicznych) czy zasilanie telefonicznych kont prepaid za pomocą smartfona lub tabletu.

Płotki na pożarcie czy przyszłe rekiny biznesu

Czy fintechy mają szansę na rozwój na polskim rynku? Eksperci odpowiadają twierdząco, ale zaznaczają, że część z nich docelowo zostanie przejęta przez... banki

Polskie banki są uznawane za jedne z najnowocześniejszych w Europie. Już od dłuższego czasu mogą się one pochwalić innowacyjnymi rozwiązaniami, które mogłyby zachwycić niejeden zagraniczny fintech. Przykładowo Alior Bank w ramach strategii nazwanej "cyfrowym buntownikiem" już w ubiegłym roku eksperymentował z uwierzytelnianiem klientów przy użyciu cech biometrycznych (odcisk palca oraz rozpoznawanie głosu i twarzy). Ogłosił również programu akceleracyjny dla start-upów technologicznych. Udostępniał im nawet część swoich rozwiązań technologicznych do rozwijania własnych pomysłów. Z kolei mBank sprzedał w ubiegłym roku licencję obejmującą platformę do obsługi klientów francuskiemu bankowi pocztowemu (La Banque Postale). Nic więc dziwnego, że na konferencjach poświęconych dyrektywie PSD2 przedstawiciele banków już od dłuższego czasu pozostają w dobrych humorach, chwaląc się otwarciem własnych departamentów zajmujących się rozwojem innowacji finansowych lub tym, że kilka obiecujących fintechów już zostało przez nich kupionych.

Instytucje finansowe w porę zadziałały

Czy fintechy w Polsce zostaną wykupione przez banki? Czy może jednak niewielkie firmy technologiczne będą mogły postawić się bankom gigantom i z czasem staną się silną konkurencją? Wszak przez długi czas media z całej Europy wieściły, że dzięki dyrektywie PSD2 banki zostaną wyparte przez innowacyjne i działające w oparciu o dużo niższe koszta fintechy. Eksperci nie są zgodni w tej kwestii. Mecenas Jacek Wiśniewski uważa, że stosowaną do niedawna narrację, że fintechy zastąpią banki, dziś mamy już za sobą. - Polskie banki są rzeczywiście zaawansowane technologicznie i nie mają nawisu przestarzałych technologii czy struktur z lat 80., czy 70. ubiegłego wieku. Dlatego od dłuższego czasu twierdzę, że polskie fintechy i insurtechy mają większe szanse na rozwój, podejmując z bankami i firmami ubezpieczeniowymi współpracę, niż próbując z nimi walczyć - twierdzi mec. Jacek Wiśniewski.

Jak zaznacza, już od pewnego czasu polskie banki nawiązują współpracę z lokalnymi fintechami. Jednak póki co trudno stwierdzić, czy ma ona realne podłoże biznesowe, czy też służy promowaniu "innowacyjnego" wizerunku banków. Jego zdaniem przyszłość należy jednak do aliansów fintechów z tradycyjnymi bankami. Podobnie uważa radca prawny Paweł Gruszecki, partner i szef praktyki nowych technologii i telekomunikacji w Kochański Zięba i Partnerzy. - Zdecydowanie bliżej nam do sytuacji, gdy większość tych krajowych podmiotów sektora innowacji finansowej, które są co najwyżej średniej wielkości (jest ich kilkadziesiąt), będzie dążyć do współpracy z bankami, a tylko największe z nich staną się dla nich konkurencją - mówi mec. Gruszecki. Jak zauważa, inaczej może to wyglądać z zagranicznymi podmiotami, które już dziś wchodzą na polski rynek, aby rywalizować z bankami. - Moim zdaniem, tak jak na każdym rynku, część z nich będzie przez banki przejmowana, a część, w przypadku znalezienia odpowiedniego źródła finansowania i dynamicznego rozwoju, może stać się na tyle duża, żeby zacząć przejmować inne podmioty, a nawet banki - mówi Paweł Gruszecki. To może dotyczyć jednak tylko największych projektów z branży fintech. Jedno jest pewne - banki nie mogą całkowicie zdyskredytować fintechów. - Przy czym te, które są nastawione defensywnie do wdrożenia nowej dyrektywy, powinny zwrócić szczególną uwagę na jej przepisy PSD2 dotyczące zakazów dyskryminacji - podkreśla adwokat Aleksandra Bańkowska, counsel w PwC.

Współpraca czy konkurencja

Jak zauważa Tomasz Jaroszek, właściciel portalu Doradca.tv, dobrym przykładem udanego fintechu działającego na dużą skalę i zagrażającego bankom jest Revolut. Pokazuje on bowiem, jak można zbudować fintech na skalę międzynarodową. - Ale żeby osiągnąć taką skalę, potrzebny jest nie tylko pomysł, ale i odpowiedni kapitał - podkreśla Jaroszek. A z tym bywają problemy. Dlatego też zdaniem eksperta większość podmiotów z branży startupowej jest częściej nastawiona na sprzedaż biznesu niż poszukiwanie inwestora.

Natomiast według Adriana Łęckiego, prezesa zarządu fintechu Cashbill S.A., współpraca fintechów z bankami to dobre zjawisko. Silną stroną dużych instytucji finansowych jest bowiem kapitał, doświadczenie inwestycyjne oraz duża baza klientów. Zaś dla fintechów są to najsłabsze strony. Stoją jednak za nimi ludzie z dużym entuzjazmem, pokonujący bariery, szukający nowych rozwiązań. Cechuje ich też otwartość na nowe pokolenie, którego nie wolno pominąć w żadnej długofalowej strategii. - Młodzi ludzie są zaś otwarci na innowacje i nie muszą to wcale być innowacje oferowane przez duże banki - uważa Łęcki. I właśnie ta otwartość może się okazać kluczowa w procesie zdobywania rynków.

Zaś dr Szymon Syp, associate w kancelarii Crido Legal J. Ziółek i Wspólnicy, zauważa, że z początku banki nie będą mogły działać bez fintechów. Z czasem nie można jednak wykluczyć "efektu Ubera" na rynku usług finansowych, czyli pojawienia się rozwiązania na tyle innowacyjnego, że wywróci do góry nogami branżę zdominowaną przez podmioty z silną pozycją i grającymi stricte według określonych zasad. - Banki zdają sobie sprawę z tego zagrożenia i właśnie dlatego ich relacja z fintechami opierać się będzie na współpracy, a nie konkurencji. Rozwiązania proponowane przez fintechy zmniejszają bowiem koszty operacyjne banków, które niejednokrotnie preferują korzystanie z gotowych rozwiązań. Taka współpraca oznacza natomiast dla fintechów zwiększenie skali działania i wzrost zaufania, którym na obecnym etapie konsumenci wciąż w większym stopniu darzą banki - mówi dr Syp.

Zagrożenie dla gigantów?

Ale pojawiają się również głosy przemawiające za tym, że fintechy z czasem mogą się stać realną konkurencją. Tego zdania jest m.in. Piotr Ziółkowski, który uważa, że rewolucja fintechowa (szczególnie w Polsce) jest dopiero przed nami. Zwłaszcza że na polu innowacji aktywne są jedynie cztery banki działające na rodzimym rynku, inne - zdaniem eksperta - wydają się nie widzieć szansy na wykorzystanie przewagi konkurencyjnej, jaką daje im dyrektywa PSD2. - Dla przykładu otwarcie rachunku w wielu bankach wiąże się wciąż z koniecznością wybrania się do placówki, czekania w kolejce i wypełnienia co najmniej kilku formularzy. W fintechach oferujących usługi tzw. mobile bankingu ten proces jest ograniczony do kilku minut i szybkiego łącza, a weryfikacja klienta może się odbyć np. poprzez wykonanie dwóch selfie. Za takim rozwiązaniem stoją jednak bardzo zaawansowane rozwiązania biometryczne, stosowane np. na lotniskach do weryfikacji tożsamości pasażerów - wylicza Piotr Ziółkowski. - Tymczasem mam wrażenie, że zarządzający bankami w Polsce spoczęli na laurach i przestają się rozwijać - mówi ekspert. Chodzi o to, że sceptycznie podchodzą do inwestycji w rozwój najnowszych technologii, jak blockchain oraz analiza danych przez sztuczną inteligencję. Zdaniem Ziółkowskiego to luki, które mogą wypełnić mniejsze fintechy.

RTS zaporą dla firm, gwarancją dla konsumentów

O tym, czy mniejsze firmy będą miały szansę zawojować rynek usług finansowych, zadecydują także wymogi techniczne narzucane instytucjom finansowym i fintechom przez Komisję Europejską. Takie wymogi opublikowano 27 listopada ub.r. w rozporządzeniu uzupełniającym dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2015/2366 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących silnego uwierzytelniania klienta oraz wspólnych i bezpiecznych otwartych standardów komunikacji (C/2017/7782). Jego postanowienia wejdą w życie we wrześniu 2019 r. Rozporządzenie ustanawia wymogi dotyczące silnego uwierzytelniania klienta i wyłączenia z tego obowiązku, a także wymogów, jakie muszą spełniać środki bezpieczeństwa w celu ochrony poufności i integralności indywidualnych danych uwierzytelniających użytkowników usług płatniczych oraz wymogi w zakresie wspólnych i bezpiecznych otwartych standardów komunikacji między dostawcami usług płatniczych prowadzącymi rachunek, dostawcami świadczącymi usługę inicjowania płatności, dostawcami świadczącymi usługę dostępu do informacji o rachunku, płatnikami, odbiorcami i innymi dostawcami usług płatniczych.

Czy te regulacyjne standardy techniczne (RTS) są łatwe do spełnienia? - Bezpieczeństwo transakcji to, zwłaszcza na rynku finansowym, priorytet. Dlatego też nowe rozwiązania przewidziane w dyrektywie PSD2 to nie tylko innowacje, ale również jednoczesne zwiększenie bezpieczeństwa transakcji, zwłaszcza poprzez wprowadzenie mechanizmów silnego uwierzytelniania klienta. Zatem tylko fintechy, które te wyśrubowane wymogi w zakresie bezpieczeństwa potrafią spełnić, mogą zostać dopuszczone do działania na rynku finansowym, który nie może być poligonem doświadczalnym dla raczkujących firm - mówi mec. Jacek Wiśniewski. Jednocześnie zaznacza, że na polskim i europejskim rynku finansowym działa bardzo wiele firm fintechowych (np. PayU, Blue Media, Klarna, Iwoca), które mają już taką pozycję, że ich zaplecze technologiczne, organizacyjne czy finansowe nie budzą żadnych wątpliwości co do możliwości zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa transakcji. - Takie firmy są zapewne gotowe, aby działać zgodnie z nowymi zasadami - stwierdza Jacek Wiśniewski.

Zadecydują praktyczne rozwiązania

Ale to nie wszystko. Do września 2019 r. powinny zostać również wypracowane rozwiązania informatyczne, tzw. API, które umożliwią fintechom dostęp do rachunków bankowych klientów podmiotom zewnętrznym, oczywiście tylko i wyłącznie za ich zgodą. Co jednak da taka zgoda klientom? Wyobraźmy sobie, że konsument chce wziąć pożyczkę na nowy sprzęt RTV. Nie będzie już musiał dostarczać dokumentów o zarobkach do banku, bo jeśli ma kilka kont w różnych bankach, to po prostu pożyczkodawca będzie miał dostęp do wszystkich rachunków i samodzielnie wyliczy zdolność kredytową, a następnie zezwoli na podpisanie umowy również za pośrednictwem mediów elektronicznych. - API przesądzą, w jaki sposób banki i fintechy będą łączyć się, aby możliwe było świadczenie nowych usług płatniczych przewidzianych w PSD2. Prace dotyczące standardów API toczą się - nie bez zgrzytów - w całej Europie, również w Polsce, czego przykładem może być projekt PolishAPI. Dopiero kiedy te procesy się zakończą, będziemy wiedzieć, czy innowatorzy finansowi będą mogli bez przeszkód realizować swoje innowacje - zauważa mec. Wiśniewski.

Inicjatywa budowy sektorowego standardu PolishAPI ma również na celu obniżenie kosztów implementacji wymogów dyrektywy PSD2 (wraz z towarzyszącymi jej innymi aktami prawnymi) dla instytucji płatniczych oraz podmiotów trzecich. Twórcy standardu zakładają jego stały rozwój w odpowiedzi na zmiany regulacyjne, technologiczne i biznesowe na rynku polskim oraz europejskim. Zmiany będą publikowane jako kolejne wersje specyfikacji standardu PolishAPI.

Uczestnikami projektu są Związek Banków Polskich wraz ze stowarzyszonymi bankami komercyjnymi i spółdzielczymi, Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, Polska Organizacja Niebankowych Instytucji Płatności wraz ze stowarzyszonymi firmami, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji, Polska Izba Ubezpieczeń, Krajowa Izba Rozliczeniowa, Biuro Informacji Kredytowej, Polski Standard Płatności.

OPINIE EKSPERTÓW

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.803.jpg@RY2@

Szymon Gałkowski adwokat, szef praktyki usług finansowych i partner w Kancelarii Kochański Zięba i Partnerzy

W przypadku podmiotów świadczących usługi AIS oraz PIS szczególną rolę odegra kwestia bezpieczeństwa, a to z powodu licznych obaw o to, że to właśnie te usługi staną się przedmiotem cyberataków mających na celu zdobycie środków pieniężnych oraz danych osobowych klientów z nich korzystających. Jednocześnie należy pamiętać o tym, że powyższe obawy były umiejętnie podsycane, w wyniku czego jakikolwiek większy incydent bezpieczeństwa w tym zakresie może już znacznie obniżyć wiarygodność nowo uregulowanych usług. Nie bez znaczenia jest jednak to, że usługi te były świadczone również przed przyjęciem PSD2 i wcale nie okazały się mniej bezpieczne. W konsekwencji podmioty świadczące usługi AIS oraz PIS i inne podmioty sektora innowacji finansowej powinny wdrażać zaawansowane systemy zgodności z regulacjami oraz coraz bardziej rozwinięte rozwiązania techniczno-organizacyjne w zakresie bezpieczeństwa. Powyższe działania będą podejmowane w celu uniknięcia nie tyle kar pieniężnych, ale o wiele większej kary, jaką jest utrata klientów oraz ich zaufania. W razie braku podjęcia takich działań (np. w wyniku braku środków lub wiedzy) podmioty sektora innowacji finansowej będą zmuszone ustąpić miejsca tym, którzy się dostosowali do wymagającego otoczenia regulacyjnego, lub połączyć się z większymi graczami reprezentującymi np. tradycyjny sektor bankowy.

oprac. JAS

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.804.jpg@RY2@

Łukasz Łyczko radca prawny w PwC Legal

Jest to ustawa, której bardzo oczekuje cały rynek usług płatniczych w Polsce (dotyczy to zarówno dostawców bankowych, jak i niebankowych). Niestety, mamy opóźnienie w jej uchwaleniu w Polsce. To tworzy atmosferę niepewności.

W nowej ustawie zdecydowanie pozytywnie należy ocenić przepisy dotyczące tzw. małych instytucji płatniczych. Będzie to ciekawy wehikuł regulacyjny dla fintechów rozpoczynających swoją działalność w Polsce. Co najważniejsze, wbrew obawom części rynku ustawa nie wydaje się zniekształcać części podstawowych koncepcji PSD2, na których zależy fintechom, to jest zasad dostępu podmiotów trzecich do rachunków. Wejście w życie PSD2 dla wielu fintechów będzie oznaczać konieczność przejścia przez proces uzyskania zezwolenia przed KNF. Przejście z fazy start-upu technologicznego do w pełni regulowanego podmiotu może stanowić dla tych podmiotów duże wyzwanie. O ile realizacja części wymogów typowo technologicznych może nie być problemem dla fintechów, o tyle wdrożenie części wymogów o charakterze typowo prawno-formalnym (np. opracowanie procedur wewnętrznych, posiadanie odpowiednich kapitałów czy przygotowanie wniosku licencyjnego) może okazać się barierą.

Oprac. PSŁ

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.805.jpg@RY2@

Jarosław Ryba prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych

Ogólnie, po przejściu procesu legislacyjnego, ustawa stanowi akt bardziej dojrzały, a znaczna część postulatów fintechów została w większym lub mniejszym stopniu uwzględniona. Znowelizowana ustawa konkretyzuje ramy prawne funkcjonowania fintechów i spowoduje zwiększenie zainteresowania kapitału inwestowaniem w ten rynek. Możemy spodziewać się przyśpieszonego rozwoju nowoczesnych usług finansowych. Ewentualnych barier spodziewać się można natomiast na poziomie technicznym - strona bankowa odpowiedzialna za skonstruowanie i funkcjonowanie interfejsu API już w tej chwili daje do zrozumienia, że musi on korespondować z interesami banków, a te nie zawsze są zbieżne z aspiracjami pozabankowej konkurencji. Instytucje pożyczkowe zrzeszone w Polskim Związku Instytucji Pożyczkowych są jednym z wiodących ośrodków fintechu, gdyż oferują kredyty konsumenckie w całości za pośrednictwem internetu dla ponad dwóch milionów osób rocznie. Rozszerzenie działalności na nowe obszary, co umożliwia implementacja dyrektywy PSD2, stanowi naturalny kierunek rozwoju zaawansowanych technologicznie firm pożyczkowych. Już w tej chwili członkowie PZIP przejawiają zainteresowanie uzupełnieniem jej w kierunku usług leasingu, płatności elektronicznych, faktoringu czy ubezpieczeń, a także porównywania usług bankowych i oferowania nowoczesnych aplikacji do zarządzania finansami. Z doświadczenia z pracy z podmiotami z sektora fintech wiemy jednak, że są one gotowe podjąć odpowiedni wysiłek, albowiem główna nagroda, tj. dostęp do infrastruktury bankowej jako podmiot trzeci, stanowi dla nich ogromną szansę.

Oprac. PSŁ

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.806.jpg@RY2@

Michał Mostowik associate w dLK Legal

Nowe regulacje (m.in. w zakresie tzw. silnego uwierzytelnienia klienta) będą dla fintechów wyzwaniem, ale w kwestiach bezpieczeństwa nie ma drogi odwrotu - regulacje unijne znacznie podnoszą poprzeczkę wymagań dla dostawców usług płatniczych w tym obszarze. Dotyczy to nie tylko dyrektywy PSD2 (której implementacją jest właśnie nowelizacja ustawy o usługach płatniczych), ale również np. nowych przepisów o ochronie danych osobowych czy oczekującej na implementację dyrektywy NIS. Należy pamiętać że już dziś przepisy nakładają pewne wymagania odnośnie bezpieczeństwa, a dodatkowo uzupełniają je organy nadzoru w swoich rekomendacjach (m.in. w rekomendacjach KNF i EBA dotyczących płatności internetowych). Myślę, że troska o bezpieczeństwo jest naturalną drogą rozwoju regulacji prawnych w sektorze finansowym i każdy fintech powinien mieć tego świadomość.

Już dzisiaj istnieje wiele obszarów, gdzie tego typu podmioty skutecznie konkurują z bankami, m.in. w sektorze pożyczek krótkoterminowych czy w obszarze płatności internetowych. Myślę jednak, że polski rynek bardzo szybko dojrzewa, a przejawem tej dojrzałości mogą być obszary, gdzie banki i fintechy nie tylko konkurują, ale coraz częściej - w mniejszej lub większej skali - także współpracują. Dla przykładu można podać m.in. inicjatywę Polish API czy zespół roboczy ds. rozwoju innowacji finansowych (FinTech) przy KNF, w którego pracach miałem okazję uczestniczyć.

Nie można zapominać, że choć w codziennych rozmowach Polacy często skarżą się na działalność banków, to zgodnie z sondażami poziom zaufania społecznego do sektora bankowego jest wysoki - współpraca fintechów z bankami często może zatem służyć nie tylko pozyskaniu kapitału, ale także uwiarygodnieniu usług świadczonych przez fintechy. Dla banków często jest to natomiast naturalna droga do poszerzenia oferty lub rozwoju istniejących produktów i rozwiązań.

Opr. PSŁ

Jak różne państwa wspierają fintechy

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.101(c).gif@RY2@

. W 2014 r. brytyjski organ nadzoru finansowego (Financial Conduct Authority) uruchomił program "Project Innovative". Zakłada on, że firmy chcące wprowadzić na rynek nowe rozwiązania z branży finansowej mogą liczyć na szerokie wsparcie, m.in. w kwestii uzyskania niezbędnych zezwoleń. Rząd brytyjski prowadzi również inicjatywę "Global Enterpreneur Programme", którego celem jest zachęcanie zagranicznych przedsiębiorców technologicznych do przenoszenia swojej siedziby do Wielkiej Brytanii. Program zakłada system wsparcia prawnego i logistycznego.

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.102(c).gif@RY2@

. Otwartość regulacyjna, korzystne warunki zatrudnienia oraz niskie podatki dla firm działających w sektorze technologii finansowych oraz kryptofinansowych (czyli technologiach opartych na walutach wirtualnych jak wyłączony spod opodatkowania Bitcoin oraz rozproszonych rejestrach typu blockchain) stanowią o wyjątkowości Szwajcarii.

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.103(c).gif@RY2@

. Na stronach australijskiego ministerstwa skarbu można znaleźć obszerną, rozbudowaną informację dotyczącą strategii rządu względem fintechów. Strategia ta wyznacza priorytety i wpisuje się w agendę transformacji cyfrowej kraju. Wzbogacona jest konkretnymi wytycznymi co do konkretnych narzędzi pobudzania innowacji - od piaskownic regulacyjnych, przez priorytety technologiczne, ulgi podatkowe dla funduszy podwyższonego ryzyka, wizy dla przedsiębiorców (zachęcające do osiedlania się ze swoją firmą w Australii), aż po depenalizację upadłości w ramach tzw. przyzwolenia na porażkę. W 2015 r. uruchomiono również Innovation Hub, zakładający m.in. aktywne zaangażowanie regulatora w inicjatywy rynkowe oraz dostarczanie uczestnikom rynku nieformalnych opinii w zakresie złożonych kwestii regulacyjnych związanych z prowadzeniem działalności. Kolejnym elementem jest powołanie dedykowanego ciała doradczego przy narodowym banku zajmującego się finansami cyfrowymi. Specjalnie utworzona rada składająca się z przedstawicieli sektora publicznego i prywatnego omawia co kwartał istotne kwestie dla sektora fintech w Australii.

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.104(c).gif@RY2@

. W kraju tym utworzono Fintech and Innovation Group (FIG), którego zadaniem jest finansowanie w ciągu kolejnych pięciu lat inicjatyw publicznych i prywatnych wspierających sektor fintech.

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.105(c).gif@RY2@

. Utworzono Fintech Strategy Group, czyli komitet złożony z przedstawicieli rządu, sektora prywatnego i świata akademickiego. Jego zadaniem jest opracowanie strategii przekształcenia Hongkongu w globalny finechowy hub. Rząd powołał także dwa fundusze wspierające innowacje finansowe.

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.106(c).gif@RY2@

. Trwają prace nad utworzeniem specjalnego komitetu doradczego, który miałby za zadanie rozstrzyganie problemów regulacyjnych na rynku innowacji finansowych. W ramach federalnego urzędu nadzoru finansowego powstaje specjalny wydział do spraw regulacji technologii finansowych. Jego główną rolą ma być poprawa bezpieczeństwa i stabilności tego rynku oraz nadzorowanie odpowiedniej implementacji prawa unijnego oraz dostosowanie innych gałęzi prawa do rozwoju branży fintech.

Na podstawie: Raport Fundacji FinTech Poland oraz Obserwatorium.biz "Fintech w Polsce. Bariery i szanse rozwoju"

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.807.jpg@RY2@

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

@RY1@i02/2018/068/i02.2018.068.183000200.808.jpg@RY2@

Jakub Styczyński

jakub.styczynski@infor.pl

@JakubStyczynski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.