Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzeci typ potrzebny, nie chcemy ingerować w istniejące spółki

14 lutego 2019

Jadwiga Emilewicz: Szanujemy tradycję, ale ona nie stoi na przeszkodzie do unowocześniania prawa handlowego – tak by dobrze służyło przedsiębiorcom. Kodeks spółek handlowych nie jest dziełem sztuki, które należy zamknąć w złotej ramie za szybą i podziwiać przez kolejne stulecia

Dlaczego zdecydowali się państwo na stworzenie trzeciego typu spółki kapitałowej? Nie lepiej było reformować spółkę z o.o.?

Obecnie potrzebom start-upów najlepiej odpowiada konstrukcja spółki akcyjnej, która jednak jest dla młodych firm zbyt droga i skomplikowana. Stać na nią jedynie 4 proc. start-upów. Możliwości reformy spółki akcyjnej są natomiast bardzo ograniczone z powodu gorsetu obostrzeń wynikających z prawa unijnego. Dlatego stanęliśmy przed wyborem: czy zmieniać spółkę z o.o., czy wprowadzić nowy typ spółki. Zdecydowaliśmy się na to, by nie przeprowadzać operacji na setkach tysięcy żywych organizmów. W Polsce funkcjonuje bowiem dzisiaj ponad 450 tys. spółek z o.o., co stanowi ponad 84 proc. wszystkich spółek handlowych. Gdybyśmy zaproponowali głębokie zmiany w spółkach z o.o., musielibyśmy zobowiązać wszystkie istniejące obecnie spółki do dostosowania swojej struktury do nowych przepisów. Nawet jeśli założymy minimalne koszty takich działań, wynikające z samej konieczności zmiany umowy spółki, generowałoby to dla istniejących podmiotów koszt ponad 680 mln zł. Takie działanie byłoby zaś niezgodne z zasadą proporcjonalności, którą wprowadziliśmy do prawa przedsiębiorców. Firmom, które dzisiaj działają w innych formach, pozostawimy decyzję co do tego, czy chcą skorzystać z prostej spółki akcyjnej i się w nią przekształcić. Koszty takiej transformacji poniosą zatem te firmy, które uznają PSA za formę pasującą do swoich potrzeb.

Co najmniej kilkunastu profesorów prawa handlowego uważa projekt za zły. Mylą się? Zatrzymali się na kodeksie z przełomu XX i XXI w. i są do niego zbytnio przywiązani? A może mają trochę racji?

Proponujemy największą zmianę w prawie spółek od czasu wejścia w życie kodeksu. Wiedzieliśmy, że nie wszyscy przedstawiciele doktryny będą popierali tę drogę unowocześnienia prawa spółek. Projekt powstawał z udziałem ekspertów, m.in. prof. Stanisława Sołtysińskiego, jednego z twórców kodeksu spółek handlowych. W długich uzgodnieniach i konsultacjach dokładnie analizowaliśmy uwagi. Wiele z nich uwzględniliśmy.

Bezpieczeństwo obrotu i spójność systemowa nowych rozwiązań były i są dla nas priorytetami. Pracowaliśmy nad projektem pod tym kątem m.in. z Ministerstwem Sprawiedliwości. Pozostajemy otwarci na dyskusję. Ale też samo mówienie o „demontażu systemu” czy straszenie uczestników obrotu bez argumentów, dlaczego PSA miałaby zwiększać ryzyka, oraz bez woli konstruktywnej dyskusji – nie mogą wstrzymywać prac nad projektem. Rzeczywiście nie przekonamy tych, którzy uważają, że każda większa ingerencja w kodeks spółek handlowych to demontaż systemu. Tych, którzy nie widzą potrzeby większych zmian, mimo że nasze prawo spółek opiera się na konstrukcjach z kodeksu handlowego z 1934 r.! Szanujemy tradycję prawa handlowego, ale ona nie stoi na przeszkodzie unowocześnianiu prawa – tak, by dobrze służyło przedsiębiorcom. Ustawa nie jest dziełem sztuki, które należy zamknąć w złotej ramie za szybą i podziwiać przez kolejne stulecia.

Świat start-upów cechuje się niską przeżywalnością projektów. Dlatego ważne są przepisy o odpowiedzialności za długi. Ostatecznie zdecydowali się państwo na wariant odpowiedzialności analogiczny do tego znanego ze spółki z o.o. Dlaczego? Może lepiej było przyjąć bardziej liberalne kryteria, których oczekiwało środowisko startupowe?

Ani dla nas, ani dla środowiska startupowego nigdy nie było priorytetem to, aby nowa spółka pozwalała na łatwe uwolnienie się z odpowiedzialności za długi. Przeciwnie, zaproponowaliśmy nowoczesne mechanizmy, które skuteczniej zabezpieczą wierzycieli niż dotychczasowe 5 tys. zł kapitału zakładowego spółki z o.o. Pierwotnie przewidzieliśmy w projekcie model odpowiedzialności właściwy dla spółki akcyjnej. Przeważył jednak argument, że PSA jest spółką zamkniętą i ma wiele cech spółki z o.o. Dlatego uspójniliśmy przepisy o odpowiedzialności za długi z przepisami o spółce z o.o. Uwagi i argumenty dotyczące bezpieczeństwa obrotu i ochrony wierzycieli PSA były dla nas szczególnie ważne.

Która z cech PSA zdaniem pani minister jest kluczowa?

Zależy mi na tym, by start-upy mogły działać bez zbędnych formalności i obciążeń. Dlatego kluczowe jest odformalizowanie zakładania spółki, procesów decyzyjnych i oferowania akcji, czyli to, co ułatwi im rozwój i poszukiwanie inwestorów. ©

fot. Wojtek Górski

Jadwiga Emilewicz minister przedsiębiorczości i technologii

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.