Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Łamanie krajowego prawa może okazać się w Unii Europejskiej niegroźne

Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Sąd musi udowodnić przedsiębiorcy działania antykonsumenckie. Dopiero po tym może zakazać firmie funkcjonowania niezgodnego z prawem administracyjnym danego państwa

Dyrektywa 2005/29/WE o nieuczciwych praktykach handlowych stosowanych przez przedsiębiorców nie pozwala sądom krajowym nakazywać zaprzestania działań nieobjętych pierwszym załącznikiem do tej dyrektywy (czyli uznanych za bezwarunkowo niedopuszczalne). Rozpatrujący sprawę na poziomie lokalnym sąd powinien ocenić, czy praktyka jest nieuczciwa. Musi więc zbadać, czy działanie jest sprzeczne z wymaganiami staranności zawodowej i czy w istotny sposób zniekształca albo może zaburzyć reakcję na produkt przeciętnego konsumenta, do którego zachwalanie rzeczy lub usług dociera. Kiedy natomiast praktyka handlowa jest skierowana do określonej grupy konsumentów, to należy sprawdzać reakcję na nią, czyli zachowanie gospodarcze przeciętnego członka tej zbiorowości.

Georg Köck prowadzący sklep w austriackim Innsbrucku wykupił w miejscowej prasie ogłoszenie, w którym zapowiedział "całkowitą likwidację" posiadanych towarów. Wyprzedaż reklamował na miejscu naklejkami i plakatami wystawionymi przed wejściem na stojakach. Prócz wyrażenia "całkowita likwidacja" używał dla zachęcenia kupujących również takich sformułowań, jak "musimy się pozbyć wszystkiego" czy "obniżki do 90 proc.".

Köck nie złożył jednak w Bezirksverwaltungsbehörde, czyli powiatowym organie administracji, koniecznego w Austrii wniosku o zezwolenie na zapowiedź wyprzedaży i jej reklamę. Tym samym naruszył krajową ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

To spowodowało, że stowarzyszenie do spraw ochrony przed nieuczciwą konkurencją wniosło do sądu pierwszej instancji w kraju związkowym (czyli w Tyrolu) powództwo o zaniechanie i podanie wyroku do publicznej wiadomości. Wobec oddalenia go stowarzyszenie odwołało się do sądu całego kraju związkowego w Innsbrucku. Ten uwzględnił racje powoda i wydał zarządzenie tymczasowe zakazujące Köckowi działań określanych przez austriackie prawo jako nieuczciwa konkurencja. Wówczas handlowiec wniósł skargę kasacyjną na postanowienie tegoż Oberlandesgericht Innsbruck.

Oberster Gerichtshof, czyli sąd kasacyjny, zawiesił postępowanie i zwrócił się do luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości UE o rozstrzygnięcie, czy krajowe przepisy stanowiące, że zapowiedź wyprzedaży bez zgody właściwego organu administracji jest niedopuszczalna i w związku z tym powinna być zakazana w postępowaniu sądowym bez konieczności badania przez wymiar sprawiedliwości wprowadzającego w błąd, agresywnego lub w inny sposób nieuczciwego charakteru tej praktyki handlowej, są zgodne z prawem Unii.

Trybunał orzekł, że niewątpliwie zapowiedź wyprzedaży stanowi praktykę handlową w rozumieniu dyrektywy 2005/29/WE, więc podlega zasadom w niej ustalonym. Dlatego - jeśli tego rodzaju działanie nie zostało wymienione w załączniku do niej, który stanowi zamknięty katalog praktyk uznawanych za nieuczciwe bez poddawania ich szczegółowej ocenie - sąd orzekający w sprawie nie może ukarać przedsiębiorcy tylko dlatego, że nie dopełnił formalności związanych z uzyskaniem uprzedniego zezwolenia administracji.

TS przypomniał, że w sytuacjach takich, jak ta z Innsbrucku, ma znaczenie, czy przedsiębiorca, rozpoczynając wyprzedaż, nie twierdził, że jego działanie zostało zaaprobowane przez administrację lub że dostał na nie zezwolenie, mimo że było to niezgodne z prawdą.

Gdyby bowiem tak było, stanowiłoby to nieuczciwą praktykę handlową niewymagającą szczegółowego dowodzenia. I chociaż dyrektywa pozostawia państwom członkowskim możliwość wyboru środków zwalczania nieuczciwych praktyk handlowych, to jednak ustanowienie ich nie może prowadzić do zakazania jakiegoś działania przedsiębiorcom tylko dlatego, że nie zostało na nie wydane uprzednie zezwolenie właściwego organu administracji. Po to, żeby zakazać jakiejś praktyki, trzeba przed sądem dowieść, że jest ona nieuczciwa wobec konsumentów.

DGP przypomina

Wyrok z 14 stycznia 2010 r. w sprawie C-304/08, Plus Warenhandelsgesellschaft.

Wyrok z 9 listopada 2010 r. w sprawie C-540/08, Mediaprint Zeitungs und Zeitschriftenverlag.

Postanowienie z 4 października 2012 r. w sprawie C-559/11, Pelckmans Turnhout.

Sądy nie mogą chodzić na skróty

@RY1@i02/2013/022/i02.2013.022.02300060k.803.jpg@RY2@

Mariusz Korpalski, radca prawny z poznańskiej kancelarii Komarnicka Korpalski Sp.j.

To wyrok ważny dla polskiego obrotu prawnego we wszystkich sprawach, w których konieczne jest uzyskanie przez przedsiębiorcę zezwolenia na jakąś praktykę handlową, zanim rozpocznie to działanie. Trybunał pokazał, że organy administracji nie mogą zakazywać promocyjnej sprzedaży i jej reklamy bez dokładnego zbadania okoliczności sprawy tylko dlatego, że zainteresowany nie załatwił najpierw wszystkich formalności. Pominąwszy więc oczywistą wagę tego orzeczenia dla Polaków prowadzących placówki handlowe w Austrii, gdzie zdarzył się przypadek niesubordynowanego sklepikarza, który na razie wyszedł z opresji obronną ręką tylko dlatego, że organy administracji i sąd poszły w jego przypadku na skróty, to również dla wszystkich działających w kraju jest to pewna nauczka. Polega ona na tym, że działaniem lub zaniechaniem, które wolno uznać za nieuczciwe praktyki handlowe, bezdyskusyjnie i bez wchodzenia w szczegóły może być tylko to, co zostało wymienione w załączniku do dyrektywy 2005/29/WE. I nic więcej. Inne przypadki, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka łamią prawa konsumentów, muszą zostać dokładnie sprawdzone, zanim zostaną zakazane lub ukarane.

Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

dobromila.niedzielska@infor.pl

z 17 stycznia 2013 r. w sprawie C-206/11, Georg Köck przeciwko Schutzverband gegen unlauteren Wettbewerb

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.