Kiedy brak regulacji, stosuje się zasadę rozsądnego terminu
Orzeczenie
Pięcioletni okres przedawnienia zobowiązań wobec instytucji europejskich rozpoczyna się z chwilą, kiedy dłużnik został poinformowany o nocie debetowej. A ta powinna powstać w rozsądnym terminie - orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE.
Riccardo Nencini z Włoch był parlamentarzystą europejskim w drugiej połowie lat 90. Do TSUE zwrócił się z wnioskiem o uchylenie wyroku luksemburskiego sądu. Ten ostatni orzekając w pierwszej instancji, podtrzymał decyzję sekretarza generalnego PE żądającego od posła prawie 456 tys. euro. Chodziło o pieniądze nienależnie wypłacone na pokrycie kosztów podróży służbowych i wynagrodzeń parlamentarnych asystentów.
Dokumenty dotyczące tej sprawy europarlament miał od ponad piętnastu lat. Niemniej zainteresował się nimi dopiero po ogłoszeniu dziewięć lat temu wyników dochodzenia przeprowadzonego przez Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych. Dwie decyzje przekazano europosłowi dopiero w 2010 i 2011 r. Nencini zaskarżył je.
Sąd w Luksemburgu orzekł, że parlament uchybił zasadzie rozsądnego terminu, ale nie uchylił decyzji. Uznał, że o nieważności aktu, czyli w tym wypadku decyzji sekretarza generalnego, można by mówić tylko wtedy, gdyby dłużnik podniósł w skardze, że zostało naruszone jego prawo do obrony. A Nencini nie zrobił tego. Podniósł tylko zarzut przedawnienia zobowiązania. Sąd doszedł zaś do wniosku, że wprawdzie rozporządzenie finansowe Rady 1605/202 przewiduje pięcioletni okres przedawnienia zarówno dla zobowiązań, jak i wierzytelności Unii Europejskiej, ale brakuje przepisu określającego dokładnie, od kiedy zaczyna biec ten termin. Nencini odwołał się do TSUE. Jego sędziowie przypomnieli, że w istocie pięcioletni bieg terminu przedawnienia unijnych należności rozpoczyna się z chwilą, w której dłużnik został poinformowany o nich w nocie debetowej. Zgodzili się przy tym, że nie ma żadnej regulacji mówiącej o terminie, w jakim nota musi powstać. Dlatego - zdaniem TSUE - powinno to nastąpić w rozsądnym terminie. W przeciwnym razie nie mogłoby być mowy o pewności prawa, a jedynie o niedopuszczalnym swobodnym uznaniu intendenta wystawiającego notę. Tym samym termin przedawnienia nie miałby żadnego związku z powstaniem zobowiązania.
Trybunał orzekł więc, że konieczne jest przyjęcie domniemania, że termin podania do wiadomości noty debetowej nie jest rozsądny, jeśli przekracza pięć lat od chwili, w której instytucja UE mogła bez przeszkód dochodzić swojej wierzytelności. Trybunał dodał, że takie domniemanie może być obalone jedynie wtedy, kiedy unijni urzędnicy wykażą, że opóźnienie należy przypisywać działaniu dłużnika. A ponieważ nic takiego nie miało miejsca w sprawie Nenciniego, to sąd popełnił błąd, orzekając, że należy utrzymać dotyczące go decyzje PE. Ważniejsza jest bowiem pewność wspólnotowego prawa, a tym samym - przestrzeganie zasady rozsądnego terminu. Zarówno w wydawaniu decyzji, jak i liczeniu terminu przedawnienia.
Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk
dobromila.niedzielska@infor.pl
ORZECZNICTWO
Wyrok TSUE z 13 listopada 2014 r. w sprawie C-447/13 P www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu