Znaki są mylące, gdy czyta się je tak samo
Orzeczenie
Komunikowanie się w internecie językiem określanym jako SMS-owy powoduje, że znaki towarowe zawierające określenia forever i 4ever mogą zostać uznane za tak podobne, że wprowadzające konsumentów w błąd - orzekł Sąd Pierwszej Instancji Unii Europejskiej.
Spółka Aloe Vera of America chciała zarejestrować w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) wspólnotowy znak towarowy, przedstawiający drapieżnego ptaka nad zbitką słów for ever. Miał on opatrywać napoje z sokiem aloesowym. Sprzeciwiła się temu spółka, która osiem lat wcześniej zarejestrowała portugalski znak 4ever dla soków i aromatyzowanych wód. Wydział sprzeciwów zgodził się z argumentami Portugalczyków i odrzucił amerykańskie zgłoszenie.
Wnioskodawcy zwrócili się więc do Izby Odwoławczej OHIM. Zażądali, by oponent przedstawił dowód rzeczywistego używania wcześniejszego znaku. Spółka Detimos okazała wówczas 12 przykładowych faktur z 26 ostatnich miesięcy: dotyczyły one butelek oznaczonych m.in. "4Ever Lima Limao", "4Ever Laranja" lub "4Ever Ananás". Izba odwoławcza OHIM oddaliła odwołanie Aloe Vera of America.
Spółka poskarżyła się więc do Sądu, a ten oddalił skargę. Uznał, że protestujący przeciwko rejestracji nowego znaku mieli rację, a OHIM właściwie oceniła argumenty obu stron. Sąd doszedł bowiem do przekonania, że wszystkie fakty i okoliczności przedstawione przez Portugalczyków świadczą o rzeczywistym używaniu przez nich znaku zgodnie z jego podstawową funkcją, tzn. dla oznaczenia, że sprzedawane przez nich napoje pochodzą właśnie od Detimos.
Sąd podkreślił, że czas i wielkość sprzedaży, która opiewała na ok. 6 i pół tysiąca euro bez VAT i objęła nieco ponad 13 tys. butelek nie przeszkadza uznaniu, że działalność była prowadzona w normalnym obrocie i nie miała nic wspólnego z fikcją blokującą rejestrację nowego znaku.
Poza tym oba znaki - i ten, o którego rejestrację wystąpili Amerykanie, i ten, którym posługiwali się Portugalczycy, są konceptualnie identyczne. Dla przeciętnie uważnego konsumenta w Portugalii, gdzie produkty obu firm mogą być sprzedawane, oznaczają to samo. I nie da się w dobie internetu utrzymywać, że nieznający angielskiego nabywcy nie czytają obu znaków tak samo.
Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk
dobromila.niedzielska@infor.pl
Wyrok Sądu UE w sprawie T-528/11.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu