Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Właściciel łącza internetowego nie zasłoni się rodziną

21 października 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nie wystarczy powiedzieć przed sądem, że inni domownicy korzystają z naszego łącza komputerowego, by uniknąć odpowiedzialności za pirackie pliki wrzucone do sieci – uznał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Sprawa dotyczyła Niemca, z którego adresu IP rozpowszechniono w sieci peer-to-peer piracki plik z audiobookiem. Firma będąca właścicielem praw autorskich zażądała, by zaprzestał naruszeń, a gdy to nie poskutkowało, wniosła pozew o odszkodowanie. Sprawa trafiła do sądu, ten jednak oddalił powództwo. Posiadacz łącza internetowego stwierdził bowiem, że korzystają z niego także jego rodzice, choć według jego wiedzy nie mają oni oprogramowania do wymiany plików, a co więcej, w czasie, kiedy audiobook miał być rozpowszechniany, ich komputer był wyłączony. Skład orzekający uznał, że w tej sytuacji nie sposób ustalić, kto jest odpowiedzialny za naruszenie. Powołał się na orzecznictwo Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, który interpretował niemieckie przepisy w ten sposób, że sama możliwość korzystania z łącza internetowego przez innych członków rodziny nie pozwala przypisać odpowiedzialności za naruszenie praw autorskich jego właścicielowi. Prawo do prywatności nie pozwala zaś żądać od niego informacji na temat ewentualnych sprawców naruszenia.

Sąd wyższej instancji nabrał wątpliwości i postanowił skierować wniosek prejudycjalny do unijnego trybunału. Ten w czwartkowym orzekaniu uznał niemieckie przepisy (w interpretacji dokonywanej przez tamtejsze sądy) za niezgodne z dyrektywą 2001/29/WE w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym. Sam fakt, że z łącza internetowego korzysta cała rodzina, nie może uniemożliwiać uzyskania odszkodowania za piractwo. W ocenie TSUE należy znaleźć odpowiednią równowagę pomiędzy poszczególnymi prawami podstawowymi, a mianowicie prawem do skutecznego środka prawnego i prawem własności intelektualnej z jednej strony, a prawem do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego z drugiej. O równowadze tej nie można mówić, gdy członkowie rodziny właściciela łącza mają zapewnioną praktycznie absolutną ochronę.

„Inaczej byłoby jednak w przypadku, gdyby w celu uniknięcia uważanej za niedopuszczalną ingerencji w życie rodzinne podmioty praw autorskich mogły dysponować innym skutecznym środkiem prawnym, który w takim wypadku umożliwiłby im w szczególności doprowadzenie do uznania odpowiedzialności cywilnej posiadacza danego łącza internetowego” – zaznaczył TSUE w uzasadnieniu wyroku.

Mówiąc wprost – uprawnieni z tytułu praw autorskich muszą mieć zapewnioną realną możliwość dochodzenia roszczeń. Jeśli właściciel łącza nie chce wskazać winnego naruszenia, to on może zostać pociągnięty do odpowiedzialności.

– Wyrok nie będzie miał w Polsce bezpośredniego przełożenia, bo w naszym prawie brak kwestionowanej reguły. Może jednak wywołać ciekawą dyskusję. Istnieją u nas inne ograniczenia, które powodują, że uprawnieni nie mogą skutecznie dochodzić roszczeń od naruszycieli. W szczególności chodzi tutaj o samą możliwość ustalenia danych naruszyciela. Obecnie możliwe są dwie drogi: poprzez postępowanie karne i przez tzw. roszczenie informacyjne – trudno je jednak nazwać prostymi i skutecznymi – komentuje Paweł Lipski, radca prawny i partner w kancelarii Wierzbowski Eversheds Sutherland.

– Inną kwestią jest skuteczność samych roszczeń – raporty na temat pozwów kierowanych do użytkowników przez RIAA (stowarzyszenie producentów w USA) pokazują, że takie działania nie powodują zmniejszenia skali nielegalnego udostępniania – dodaje. ©

orzecznictwo

Wyrok TSUE z 18 października 2018 r., sprawa C-149/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.