Siedem dni na odwołanie od zwolnienia to za mało
Tyle czasu ma kobieta w ciąży, która chce przywrócenia terminu na złożenie pozwu do sądu pracy. Teraz okazuje się, że – w świetle wyroku trybunału w Luksemburgu – nasza regulacja może być niezgodna z prawem UE
Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) w wyroku z 27 czerwca br. uznał, że pracownica, która dowiedziała się o ciąży już po upływie terminu przewidzianego na odwołanie się od wypowiedzenia umowy, powinna móc zakwestionować zwolnienie w dodatkowym, odpowiednio długim terminie. TSUE wskazał, że termin dwutygodniowy, przewidziany przez prawo niemieckie, można uznać za zbyt krótki. Tymczasem w Polsce termin ten jest jeszcze krótszy i wynosi zaledwie siedem dni. Dlatego skutkiem orzeczenia TSUE może być konieczność zmiany naszego kodeksu pracy (k.p.).
Niemiecki kazus
Pracownica domu opieki w Niemczech, zatrudniona na rok, została zwolniona przed upływem tego okresu. Niedługo potem dowiedziała się, że jest w ciąży. W związku z tym zakwestionowała wypowiedzenie umowy przed sądem pracy, powołując się na zakaz zwalniania kobiet w ciąży. Sąd stwierdził, że w standardowej sytuacji powinien odrzucić powództwo jako wniesione po terminie. Zostało ono bowiem wytoczone, gdy upłynął już przewidziany w prawie niemieckim termin trzech tygodni od doręczenia wypowiedzenia. Jednocześnie pracownica przekroczyła również dodatkowy termin dwóch tygodni na złożenie wniosku o dopuszczenie powództwa wniesionego po terminie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.