Uwierzyliśmy w niemrawość Unii
We Wspólnocie powstało przekonanie, że we własnym gronie nie można sponsorować państw, które idą w kierunku rozbijania UE od wewnątrz. Przykład? KPO. Trudno zaakceptować dokument kraju, który podważa fundamenty integracji europejskiej – mówi były szef przedstawicielstwa KE w Warszawie Marek Prawda
fot. Wojtek Górski
Marek Prawda, były dyrektor przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie i były ambasador RP m.in. w Brukseli
Napięcie na linii Warszawa–Bruksela trwa od kilku lat, zwłaszcza w kwestiach praworządności. Czy to, co się teraz wydarzyło, to punkt zwrotny? Nowa jakość? Wyrok TSUE ws. zawieszenia Izby Dyscyplinarnej, wniosek komisji o kary finansowe i orzeczenie polskiego trybunału, który stwierdził, że Polska nie jest zobowiązana do respektowania decyzji TSUE.
To nowa sytuacja. Do tej pory Unia raczej reagowała łagodnie wobec krajów członkowskich, które łamały wartości czy podważały zasady lojalnej współpracy. Teraz powstało przekonanie, że we własnym gronie nie można sponsorować państw, które idą w kierunku rozbijania Wspólnoty od wewnątrz. Nacisk w stolicach się zwiększył, Parlament Europejski też mówi głośniej, ale przede wszystkim UE ma trochę nowych narzędzi związanych z zasadą warunkowości. To nowa sytuacja dla Węgier, ale również dla Polski. Przykład – KPO. Trudno zaakceptować KPO kraju, który albo nie daje gwarancji, że będzie miał instrumenty efektywnego monitorowania – czyli Węgry, albo kraju, który podważa fundamenty integracji europejskiej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.