Polska przysłużyła się zdrowiu UE, ale lista zadań jest dłuższa
Sześć miesięcy polskich rządów w Radzie UE to czas stracony czy dobrze wykorzystany w perspektywie ochrony zdrowia? Zastanawiali się nad tym eksperci biorący udział w debacie zorganizowanej w siedzibie DGP. Ich oceny wahały się od pochwał za sprawną, „rzemieślniczą” pracę nad kluczowymi regulacjami, po krytykę za brak strategicznej wizji i niewykorzystanie szansy na mocniejsze zaakcentowanie polskich interesów
Debatę zorganizowaną pod hasłem „Podsumowanie polskiej prezydencji w Radzie UE – co udało się osiągnąć w obszarze zdrowia” rozpoczął europoseł Adam Jarubas, przewodniczący Komisji Zdrowia Publicznego (SANT) w Parlamencie Europejskim, podkreślając, że prezydencja to nie przejęcie władzy nad całą Unią, lecz moderowanie pracy jednego z ważniejszych kolegislatorów, jakim jest Rada UE. Podkreślił, że pełen proces legislacyjny Komisji Europejskiej trwa około półtora roku, co oznacza, że prezydencja ma czas tylko na zainicjowanie i nadanie kierunku pewnym procesom. Jego zdaniem Polska tę rzemieślniczą robotę wykonała dobrze, a priorytety były właściwie określone.
Integracja danych dla pacjentów i AI
Jednym z centralnych tematów debaty była cyfryzacja i standardy e-zdrowia. Adam Jarubas wskazał jako kluczowy sukces ostateczne sfinalizowanie i przyjęcie rozporządzenia w sprawie Europejskiej Przestrzeni Danych Zdrowotnych (EHDS).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.