TSUE rzuca kłody pod nogi ministrowi sprawiedliwości
Samo to, że sędzia został powołany na wniosek obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, nie przesądza jeszcze o tym, że skład orzekający z jego udziałem nie może zostać uznany za „niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony uprzednio na mocy ustawy w rozumieniu prawa Unii”.
Do takich wniosków doszedł wczoraj Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Jak ocenia w rozmowie z DGP Marcin Wiącek, rzecznik praw obywatelskich, rozstrzygnięcie to należy potraktować jako płynący z Luksemburga sygnał, że forsowany przez resort sprawiedliwości projekt tzw. ustawy praworządnościowej opiera się na złych założeniach. Jak bowiem zauważa, w projekcie tym przyjęto, że każdy sędzia zaopiniowany przez obecną KRS wydaje orzeczenia naruszające prawo UE oraz nie ma statusu sędziego w rozumieniu konstytucji. Tymczasem – podkreśla Wiącek – taki wniosek nie wynika z wydanego właśnie wyroku TSUE. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.