Rosyjski sąd: aresztowanie współpracownika Chodorkowskiego było niezgodne z prawem
Aresztowanie w 2003 r. Płatona Lebiediewa, biznesowego partnera Michaiła Chodorkowskiego, było nielegalne - orzekł wczoraj rosyjski sąd najwyższy.
Adwokaci Lebiediewa - choć ogłosili sukces - nie są jednak na razie pewni, jakie konsekwencje będzie miała ta decyzja. Tym bardziej że tego samego dnia sąd nakazał aresztować innego dawnego menedżera Jukosu, mieszkającego w Anglii Andrieja Leonowicza.
Orzeczenie w sprawie Płatona Lebiediewa to reakcja na zalecenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z października 2007 roku, który stwierdził liczne nieprawidłowości natury proceduralnej. Chodzi m.in. o to, że biznesmen dopiero po wielu miesiącach od zatrzymania dowiedział się, jakie konkretnie zarzuty ma wobec niego prokuratura. W konsekwencji sąd najwyższy zlecił wznowienie śledztwa przeciwko Lebiediewowi, który odsiaduje obecnie wyrok ośmiu lat więzienia za defraudacje oraz uchylanie się od płacenia podatków popełnione w czasie, gdy był głównym menedżerem w koncernie naftowym Jukos.
W tej samej sprawie - po procesie uznawanym przez rosyjską opozycję za polityczny - został skazany także były szef Jukosu Michaił Chodorkowski, którego sprawa wciąż czeka na rozpatrzenie w Strasburgu. Nie wiadomo na razie, czy Lebiediew otrzyma rekompensatę za bezprawny areszt. Strasburski trybunał zalecił wypłacenie mu 10 tys. euro zadośćuczynienia.
Biznesmen nie może jednak liczyć na opuszczenie moskiewskiego aresztu śledczego Matrosskaja Tiszyna, ponieważ decyzja sądu najwyższego nie podważa prawomocności ośmioletniego wyroku. - Jednak sam fakt cofnięcia orzeczeń, które uznajemy za bezprawne i których bezprawność potwierdził trybunał europejski pozwoli nam pójść do sądu z kolejnymi wnioskami - tłumaczyła dziennikarzom adwokat Lebiediewa Jelena Lipcer.
Chodorkowski i Lebiediew - którym kończy się wyrok za poprzednie przestępstwa - czekają w Moskwie na kolejny proces. Tym razem są oskarżeni o defraudację 25,4 mld dol. i wypranie 21,4 mld dol. ze sprzedaźy ropy naftowej. "Te liczby sugerują, że w jakiś sposób zagarnęli oni całą ropę wydobytą przez filie Jukosu w ciągu sześciu lat i wyprali większość zysków, czego do dziś nie zauważyli niezależni audytorzy ani nikt inny" - pisał w opublikowanym w czerwcu 2009 r. artykule dla Dziennika szef adwokatów w sprawie Jukosu, kanadyjski prawnik Robert Amsterdam.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu