Wielka afera o 40 euro
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia poprosił o pomoc irlandzki wymiar sprawiedliwości. Ten się zgodził, ale za... opłatą. O tym, kto poniesie koszty przesłuchania, rozstrzygnąć musiał Trybunał Sprawiedliwości UE.
Zeznania świadka przebywającego w tym kraju miały być cennym dowodem w procesie, jaki firmie telekomunikacyjnej Mediatel 4B wytoczył jeden z jej byłych pracowników, Artur Weryński.
Ku zdziwieniu polskiej strony irlandzki sąd za przesłuchanie świadka zażądał wypłaty zaliczki w wysokości 40 euro.
Zgodnie z tamtejszym prawem pieniądze wypłaca się świadkom na pokrycie kosztów podróży. Wówczas sąd rejonowy zgłosił zapytanie do Trybunału Sprawiedliwości UE, kto powinien zostać obciążony kosztami: sąd wnioskujący o przesłuchanie, czy ten przesłuchujący.
Mimo że sądowa współpraca w UE funkcjonuje od lat 90., nigdy wcześniej do takiego sporu nie doszło. Wczoraj rzeczniczka generalna Trybunału Sprawiedliwości UE uznała, że Sąd Rejonowy w Warszawie nie powinien ponosić kosztów stawienia się świadka przebywającego w Irlandii.
Ostatecznego wyroku w tej sprawie można oczekiwać najwcześniej pod koniec roku. Ale wczorajsza opinia najpewniej okaże się wiążąca.
Polski sąd nie zapłaci choćby eurocenta - ani sądowi irlandzkiemu, ani trybunałowi, bo wniesienie zapytania prejudycjalnego nic nie kosztuje.
pap, bs
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu