Unijna inicjatywa obywatelska wkrótce wejdzie w życie
Każda petycja, pod którą podpisze się milion ludzi z co najmniej jednej trzeciej państw członkowskich, będzie automatycznie rozpatrywana, oświadczyła wczoraj Komisja Europejska.
Unijną inicjatywę ustawodawczą wprowadził przyjęty pod koniec zeszłego roku traktat lizboński.
Jednak do tej pory nie było wiadomo, jak w praktyce miało funkcjonować to prawo. owy przywilej został zapisany w traktacie lizbońskim. Wczoraj to zostało wyjaśnione.
To jednak nie wszystko. Bruksela tłumaczy, że w takim stanie nowe prawo byłoby nagminnie wykorzystywane przez lobbystów lub eurosceptyków. Dlatego postawiła kolejne obostrzenia. W przypadku każdego z państw członkowskich wyznaczono konieczną minimalną liczbę podpisów, mnożąc liczbę członków Parlamentu Europejskiego z danego państwa przez współczynnik 750. W przypadku Polski, która ma 50 europosłów, konieczne będzie zebranie co najmniej 37,5 tys. podpisów.
- Europejska inicjatywa obywatelska stanowi prawdziwy krok naprzód w życiu demokratycznym Unii. Jest konkretnym przykładem zbliżenia się Europy do swoich obywateli. Powinna też sprzyjać żywej dyskusji na temat działań prowadzonych przez Brukselę - zachwalał nowe rozwiązanie komisarz ds. stosunków międzyinstytucjonalnych Słowak Marosz Szefczovicz.
Jakie petycje mogą trafić do Komisji Europejskiej? Niewykluczone, że jako jedna z pierwszych zostanie powtórzona petycja zwolenników umieszczenia siedziby Parlamentu Europejskiego w jednym mieście. Dziś europosłowie krążą między Strasburgiem a Brukselą, co kosztuje nas rocznie ok. 200 mln euro. Unia utrzymuje dwie siedziby PE, bo upiera się przy tym Francja. Właśnie z powodu sprzeciwu Paryża kilka lat temu upadła kampania prowadzona pod hasłem "One seat", pod którą podpisało się ponad milion obywateli Unii Europejskiej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu