Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Unia bierze się za rynki finansowe

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Nowe dyrektywy regulują handel wszystkimi instrumentami finansowymi i rozszerzają kary za korzystanie z poufnych wiadomości. Działanie te mają zwiększyć zaufanie do rynków finansowych i ograniczyć manipulacje

Traderzy wykorzystujący poufne informacje oraz dokonujący manipulacji na rynkach finansowych będą podlegali takim samym karom na terenie całej Unii Europejskiej. Wczoraj unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier przedstawił dwie dyrektywy, które szczegółowo regulują działanie rynków finansowych oraz ujednolicają kary za dokonywane na nich nadużycia.

- Nadużycia na rynku to przestępstwa, które przynoszą wymierne szkody konkretnym osobom. Zjawiska wykorzystywania informacji poufnych i manipulacji na rynku prowadzą do zniekształceń cen rynkowych, a przez to podważają zaufanie inwestorów i szkodzą integralności rynków - mówił wczoraj na konferencji Barnier.

Pierwsza - MiFID II (Markets in Financial Instruments Directive) - jest nowelizacją dyrektywy z 2007 r. Ale globalny kryzys, który wybuchł rok później, pokazał, jak wiele było luk w przepisach. I tak objęte regulacjami zostaną wszystkie instrumenty będące przedmiotem transakcji na nowych platformach i poza rynkiem regulowanym (OTF), czyli obligacje, surowce, derywaty i produkty strukturalne. Po raz pierwszy uregulowany zostanie także ultraszybki handel giełdowy za pomocą automatów wykorzystujących algorytmy. Unijny nadzór giełdowy - European Securities and Markets Authority - będzie miał prawo w określonych okolicznościach zawieszać handel niektórymi instrumentami, by chronić konsumentów i utrzymywać stabilność rynku. Wreszcie mocno ogranicza handel poprzez tzw. dark-poole (niewidoczne zlecenia), czyli taki, w którym informacja o zleceniach - przeważnie bardzo dużych - od członków platformy nie trafia do zwykłych inwestorów, zanim nie zostaną one zrealizowane.

Druga dyrektywa - MAD (Market Abuse Directive) - zajmuje się nadużyciami na rynkach. Rozciąga ona karalność korzystania z poufnych informacji i manipulowania rynkiem na wszystkie instrumenty, czyli także surowce czy derywaty. Karana będzie także sama próba manipulacji rynkiem, nawet jeśli zakończy się niepowodzeniem. W przypadku podejrzenia wykorzystywania poufnych informacji krajowe instytucje nadzorcze będą miały prawo domagać się od operatorów rejestrów połączeń telefonicznych, przesyłu danych, dostępu do korespondencji oraz prawa wstępu na teren prywatny. Ujednolicone mają być grzywny za manipulowanie rynkiem - w przypadku osób indywidualnych będą one nie mniejsze niż 5 milionów euro, w przypadku firm - co najmniej 10 proc. od rocznego obrotu, przy czym grzywny nie mogą być mniejsze niż uzyskany w ten sposób zysk. Korzystanie z poufnych informacji i manipulowanie rynkiem mają we wszystkich państwach członkowskich UE być zagrożone więzieniem (tak jak to jest obecnie w Wielkiej Brytanii czy USA).

Obie dyrektywy, które muszą być jeszcze zatwierdzone przez Parlament Europejski, są zgodne z ustaleniami szczytu G20 z 2009 r. w sprawie regulacji rynków finansowych. W USA podobne reformy wprowadziła ustawa Franka-Dodda. Barnier zapowiedział wczoraj, że nowe przepisy wejdą w życie w listopadzie przyszłego roku.

Michel Barnier proponuje, by w razie konieczności zabronić agencjom ratingowym publikowania oceny wiarygodności kredytowej pogrążonych w kryzysie finansowym państw. Ujawnił to wczoraj "Financial Times Deutschland".

W poufnym projekcie reformy przepisów o agencjach ratingowych Barnier opowiada się za tym, by European Securities and Markets Authority miał prawo tymczasowego wstrzymywania publikacji ratingów krajów, które właśnie negocjują warunki pomocy finansowej z Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej (EFSF) czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

W czasie kryzysu agencje ratingowe są - szczególnie w Europie - mocno krytykowane. Zarzuca się im, że obniżanie oceny jeszcze pogarsza sytuację zadłużonych państw. Od ratingu danego kraju w ogromnej mierze zależy, na jakich warunkach będzie mógł finansować swój dług na rynkach. Obniżenie oceny często prowadzi do tego, że refinansowanie staje się droższe, co pogarsza sytuację danego kraju i znów odbija się negatywnie na ratingu. W efekcie taki kraj może potrzebować większej pomocy finansowej.

Pomysł komisarza ds. rynku wewnętrznego jednak już wzbudził kontrowersje. W komentarzach pojawiły się zarzuty, że ukrycie przed opinią publiczną problemu nie spowoduje, iż problem się zmniejszy. Poza tym samo zakazanie publikacji ratingu byłoby negatywnym sygnałem dla rynku.

bjn

@RY1@i02/2011/205/i02.2011.205.00000080b.803.jpg@RY2@

Michel Branier chce czasowo zabronić publikacji ratingów państw bankrutów

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.