Nie ma zgody na podsłuchy
Krzysztof Kwiatkowski - W czasie polskiej prezydencji zakończymy prace nad europejskim nakazem ochrony w sprawach karnych. Raczej nie uda się to z projektem mającym ułatwić handel w internecie
To dobrze wykorzystane dwa miesiące. Aktywnie działamy od pierwszego dnia przewodnictwa. W połowie lipca w Sopocie odbyła się nieformalna Rada, czyli spotkanie wszystkich ministrów sprawiedliwości krajów UE. W trakcie spotkania przedyskutowaliśmy z naszymi gośćmi dwa najważniejsze dla nas priorytety - europejskie prawo umów, które ma ułatwić handel w internecie, oraz pakiet dotyczący ochrony ofiar przestępstw.
Tak, w trakcie całych wakacji, poza oficjalnymi spotkaniami, pracowały grupy robocze. Każda z nich, a jest ich osiem, zajmuje się innym projektem. Prace grup często nie należą do najprostszych. Wypracowanie konsensusów i kompromisów wymaga czasu.
Myślę, że projekt dyrektywy w sprawie europejskiego nakazu ochrony w sprawach karnych. Jego celem jest pomoc ofiarom np. przemocy domowej we wszystkich krajach UE. Dziś, wyjeżdżając do innego państwa, ofiara traci ochronę, która przysługiwała jej w kraju ojczystym. W praktyce w takiej sytuacji jej oprawcy nie obowiązuje np. zakaz zbliżania się. Taka sytuacja to naszym zdaniem błąd w funkcjonowaniu ogólnoeuropejskiego wymiaru sprawiedliwości. Mamy także nadzieję, że zakończymy prace nad europejskim nakazem dochodzeniowym. To będzie jednak trudniejsze zadanie.
Projekt ma umożliwić organom ścigania zwracanie się z prośbą do swoich odpowiedników w innych krajach członkowskich o zbadanie, zebranie i przekazanie dowodów. Problem polega na tym, że ma on skonsolidować wiele już obowiązujących w różnych krajach instrumentów. Ciężko jest wypracować kompromis, który zadowoliłby wszystkie państwa.
Na pewno są to podsłuchy. Stoję na stanowisku, że nie jest to środek, który powinien być w ogólnoeuropejskiej współpracy wykorzystywany na samym jej początku.
Proponujemy, aby ten uproszczony mechanizm określić w sposób bardzo precyzyjny i stosować go tylko do określonej kategorii spraw. Jesteśmy przekonani, że ten instrument sprawdzi się w praktyce i z czasem będzie można - już bez sprzeciwu niektórych państw członkowskich - rozszerzyć jego stosowanie.
Są to przede wszystkim przesłuchania świadków, dowody z opinii biegłego, oględziny, sekcje zwłok, dowody z dokumentów.
Terminy będą uzależnione od kategorii dowodu, który ma być przeprowadzony. Najczęściej będzie to 30, 60 lub 90 dni. Zasada jest jednak taka, że czynności te mają być wykonywane bezzwłocznie.
Być może uda się to z rozporządzeniem dotyczącym dziedziczenia. Prace nad tym projektem toczą się już dwa lata. Ma on na celu uproszczenie i przyspieszenie postępowań spadkowych, w których jest jakiś element transgraniczny. Projekt wprowadza zasadę prowadzenia postępowania przez jeden sąd na podstawie jednego prawa w odniesieniu do całego spadku. Zgodnie z nią prawem właściwym dla postępowania spadkowego ma być prawo związane z ostatnim miejscem zwykłego pobytu spadkodawcy.
Jak pokazują statystyki, nawet 1,5 miliona Polaków mieszka poza granicami naszego państwa. To przede wszystkim dla nich bardzo ważne jest, aby tylko jeden sąd był właściwy dla wszystkich spraw związanych z danym spadkiem. Polska jest więc mocno zaangażowana w ten projekt, gdyż jej obywatele będą tymi, którzy z tych ułatwień będą korzystać wyjątkowo często.
Komisja Europejska jesienią zaprezentuje projekt dotyczący europejskiego prawa umów. Będzie on zawierał propozycje, które przedstawiła w swoim stanowisku Polska. Oznacza to, że strony będą mogły go wybrać, ale nie będą musiały tego robić. Poza tym znajdzie on zastosowanie przede wszystkim do sytuacji, gdy sprzedającym jest przedsiębiorca, a kupującym osoba fizyczna. Oczywiście będzie dotyczył tylko handlu transgranicznego.
Nie przypuszczam, ale niezależnie od tego wszyscy będą pamiętać, że to była inicjatywa, w którą Polska była zaangażowana w sposób szczególny. To nasz kraj w ramach prezydencji zaproponował pomysł, w jakim kierunku prace nad projektem powinny zmierzać.
Tak, mamy nadzieję zakończyć prace nad projektem dyrektywy, która umożliwi uzyskiwanie przez przedsiębiorców ujednoliconych danych zawartych w rejestrach gospodarczych prowadzonych przez wszystkie kraje UE. Chcielibyśmy doprowadzić do tego, żeby dane te były w jednolity w skali europejskiej sposób podane, choć ciągle w językach narodowych.
Dzięki tym zmianom polski przedsiębiorca uzyska szybki i tani dostęp do wiarygodnych informacji o swoich potencjalnych kontrahentach z innych krajów członkowskich w jednolitym w skali całej UE formacie. Będzie wiedział, że np. trzecia w kolejności rubryka to jest zawsze np. kapitał zakładowy. Tak będzie zawsze, niezależnie od tego, czy rejestr prowadzony jest w np. Belgii czy w Niemczech.
Żaden z krajów członkowskich nie jest przeciwny tej inicjatywie. Jednak wszystkie państwa zaznaczają, że trzeba najpierw policzyć koszty, które będą się wiązać z wprowadzeniem jej w życie. Polska stoi na stanowisku, że ta dyrektywa powinna być przyjęta w ramach polskiej prezydencji, bo uważamy, że zyski z tego płynące - podniesienie bezpieczeństwa obrotu prawnego i zwiększenie wymiany handlowej - są wielokrotnie większe niż koszty związane z realizacją tego projektu.
@RY1@i02/2011/175/i02.2011.175.183.0011.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości
ROZMAWIAŁA MAŁGORZATA KRYSZKIEWICZ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu