Nie zdążymy wdrożyć dyrektywy
Jacek Sadowy - Polska nie zdąży na czas otworzyć się na konkurencję rynku dostaw dla armii, co może spowodować wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską. Inne państwa także mają problemy z wdrożeniem dyrektywy
Decyzją rządu z projektu założeń zostaną usunięte wszystkie te zmiany, które nie odnoszą się do implementacji prawa unijnego.
Pozostaną wszystkie te propozycje zmian, które służą wdrożeniu przepisów unijnych i rozwiązują część problemów, z jakimi spotykają się adresaci ustawy.
Niekoniecznie. Oprócz przepisów wdrażających dyrektywę obronną, nowelizacja obejmie wszystko to, co wynika z prawa unijnego, a dotąd nie zostało implementowane do naszego ustawodawstwa. Inne kwestie nie mogą opóźniać implementacji prawa unijnego.
Te zmiany zostaną na razie zawieszone. Będziemy tylko pracować nad implementacją przepisów europejskich. Oczywiście nie ukrywam, że widzę potrzebę zmian także w innym zakresie. Ale biorąc pod uwagę najbardziej prawdopodobny termin wyborów, czyli październik, nie sądzę, aby pozostałe zmiany zostały skierowane na ścieżkę legislacyjną w tej kadencji parlamentu.
Na przykład.
W nowelizacji planujemy pozostawienie jedynie wykluczenia wykonawców, którzy startując w jednym przetargu jednocześnie pozostają ze sobą w stosunku zależności lub dominacji. Do tej kwestii odnosi się jedno z ostatnich orzeczeń ETS, które powinniśmy wdrożyć do naszego ustawodawstwa.
Musimy z tych zmian zrezygnować, albowiem nie wynikają one wprost z prawa unijnego.
Rząd jeszcze nie przyjął założeń. A musi jeszcze powstać projekt przepisów, który przejdzie całą ścieżkę legislacyjną. Oceniając sytuację realnie, trzeba liczyć się z tym, że Polska nie dotrzyma tego terminu. Zresztą już na etapie prac nad dyrektywą zwracaliśmy się do Komisji Europejskiej o wydłużenie terminu na wdrożenie dyrektywy do pięciu lat. Dwuletni okres implementacji był po prostu zbyt optymistyczny, biorąc pod uwagę istotę i złożoność materii, z jaką mamy do czynienia, a która wymaga od nas dogłębnych analiz oraz uzgodnień w ramach rządu oraz z partnerami społecznymi. Wdrożenie dyrektywy niesie ze sobą konieczność dostosowania naszego przemysłu zbrojeniowego do nowych wyzwań. Dotąd żadne państwo UE nie uporało się z dyrektywą obronną i nikt jej jeszcze nie implementował, co świadczy o tym, iż nasz postulat był słuszny.
To nie jest usprawiedliwienie, lecz stwierdzenie faktów. Sytuacja naszego przemysłu zbrojeniowego jest specyficzna na tle innych państw UE i tę specyfikę musimy uwzględniać, przygotowując przepisy. Prace wymagają długotrwałych uzgodnień i toczą się intensywnie od ponad roku. Potrzebujemy więcej czasu. Inne państwa UE także. Nawet Francja, która była gorącym zwolennikiem tych zmian, jeszcze nie wdrożyła dyrektywy obronnej.
Że strona polska miała rację, domagając się wydłużenia terminu wdrożenia tej dyrektywy.
Tak jak w przypadku niewdrożenia każdej innej dyrektywy Komisja Europejska może wszcząć postępowanie przed ETS.
Jeśli okazałoby się, że wszystkie państwa mają problem z implementacją dyrektywy obronnej, wydaje mi się, że powinno to dać Komisji Europejskiej do myślenia.
Obowiązkiem prezesa jest przygotowanie projektu założeń, a więc całą odpowiedzialność biorę na siebie i nie mam zamiaru od niej uciekać.
Materia jest złożona, budząca wątpliwości. Implementacja dyrektywy nie może się sprowadzać do jej automatycznego przekładu, albowiem odnosi się ona do sfery związanej z bezpieczeństwem państwa. Trzeba pomyśleć nad rozwiązaniami, które będą dobre dla naszego państwa i dla naszego przemysłu zbrojeniowego. Chodzi o wypracowanie rozwiązań, które pomogą złagodzić negatywne skutki wdrożenia dyrektyw. Wsłuchujemy się w głos strony społecznej. Presja czasowa nie może o wszystkim decydować.
To będą decyzje zamawiających. Oczywiście przy podejmowaniu decyzji będą musieli uwzględniać to, że jest już dyrektywa. To nie oznacza, że udzielając zamówień na sprzęt wojskowy, nie będą mogli odstąpić od stosowania procedur prawa zamówień publicznych. Jeśli istotny interes bezpieczeństwa państwa nie będzie pozwalał na zastosowanie procedur zamówień publicznych, to zawsze będzie możliwość pominięcia procedur. Jeśli nie, to zamawiający będzie musiał stosować te procedury, które dziś mamy w nieznowelizowanym prawie zamówień publicznych.
Nie zgadzam się z tym. Jest wręcz odwrotnie. Oczywiście dyrektywę trzeba wdrożyć i trudno w pewnym zakresie uniknąć powtórzeń tego, co jest w dyrektywie, ale projekt założeń jest przemyślany. Proponujemy kilka rozwiązań, które nie są przewidziane w dyrektywie, a według nas są zgodne z prawem unijnym i wychodzą naprzeciw oczekiwaniom strony społecznej.
Spotykałem się z takimi stwierdzeniami. Jednak nie mogę się z nimi zgodzić. Dużo zależy od nas samych, od naszego przemysłu, zamawiających, UZP i KIO, a także sądów oraz współpracy pomiędzy tymi instytucjami. Od nas zależy, jak w praktyce wykorzystamy przepisy i możliwości jakie one dają. Dziś skupiamy się na przepisach, co jest oczywiste, ale w mojej ocenie niemniej ważne jest przygotowanie instytucjonalne do ich stosowania. Na to również potrzeba czasu, którego mamy dramatycznie mało. I to jest zasadniczy problem.
Tak, w dyrektywie jest wiele możliwości i wyłączeń, które przewidujemy w założeniach. Proponujemy rozwiązania, które zwiększają szanse naszej zbrojeniówki.
Będzie możliwość wyłączenia spod reżimu zamówień publicznych dostaw uzbrojenia i sprzętu wojskowego, gdy przetarg stanowiłby zagrożenie dla istotnych interesów bezpieczeństwa państwa. Taką możliwość daje nam bezpośrednio traktat. Będzie rozporządzenie Rady Ministrów, które określi tryb dokonywania oceny, czy zamówienie może być wyłączone spod obowiązku stosowania prawa zamówień publicznych.
Zamawiający według wytycznych z tego rozporządzenia. Niepokoi mnie jednak to, że dziś koncentrujemy się tylko na wyłączeniach i tam widzimy jedyną szansę dla naszej zbrojeniówki. Umykają nam inne ważne rozwiązania.
Preferencje europejskie. Jest to rozwiązanie nieprzewidziane w dyrektywie, które proponujemy wdrożyć do naszego porządku prawnego. Jest to instrument prawny ochrony naszego rynku i wywierania presji, aby inne rynki otwierały się na nasz przemysł na zasadzie wzajemności.
@RY1@i02/ 211/119/i02. 211.119.183.010a.101.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Jacek Sadowy, prezes Urzędu Zamówień Publicznych
ROZMAWIAŁA EWA IVANOVA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu