Na szali jest dobro tych, którzy korzystają z unijnych pieniędzy
Mechanizm warunkowości, co do którego wypowie się jutro TSUE, jest ściśle związany z wydatkowaniem środków unijnych, a nie naruszeniem wartości; procedura jest długa i żmudna, ale skutki mogą być bardzo kosztowne dla państwa, które zostałoby nim objęte – mówi prof. UWr Aleksander Cieśliński
Wydaje się, że polski rząd próbuje skutecznie zamykać część sporów z UE, ale za chwilę może wybuchnąć kolejny - jeszcze poważniejszy i oparty na mechanizmie warunkowości. Jutro Trybunał Sprawiedliwości UE ma wydać orzeczenie w tej sprawie. Czym jest mechanizm warunkowości w zakresie praworządności i w jakie narzędzia wyposaża unijne organy?
Po pierwsze trzeba podkreślić, że to nie jest jakiś ogólny mechanizm karania za naruszenie unijnych wartości. To mechanizm ściśle powiązany z wydatkowaniem pieniędzy unijnych. Jego podstawą prawną w Traktacie o funkcjonowaniu UE jest przepis dotyczący warunków uchwalania i wykonywania budżetu. Pierwotny pomysł na ten instrument był bardzo ogólny i dawał KE niemalże nieograniczone możliwości potrącania środków w przypadku naruszeń wartości UE. W wyniku uwag prawników Rady zmieniono tę pierwotną propozycję. Teraz musi istnieć ścisły związek między naruszeniem zasad praworządności a jego wpływem na należyte zarządzanie funduszami unijnymi. Chodzi np. o brak niezależności organów kontrolnych oraz organów wymiaru sprawiedliwości w państwie członkowskim mający wpływ na interesy finansowe UE. Rozporządzenie bardzo precyzyjnie określana przesłanki dla jego zastosowania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.