Dieselgate wciąż się tli
Cztery lata od wybuchu afery z tuszowaniem poziomu emisji z silników Diesla Europa jest w tyle za USA w wyciąganiu konsekwencji
Na celowniku niemieckich władz znalazł się m.in. Martin Winterkorn, były szef Volkswagena, który w 2015 r. złożył dymisję kilka dni po tym, jak w USA wybuchła afera z silnikami na olej napędowy. Cieszącemu się mianem najbogatszego emeryta w Niemczech (jako prezes zarabiał tak dobrze, że teraz otrzymuje 3100 euro… dziennie) prokuratorzy znad Renu postawili w połowie kwietnia szereg zarzutów, chociaż przez wzgląd na ogrom dokumentacji (kilkadziesiąt tysięcy stron) proces przed sądem w Brunszwiku nie rozpocznie się wcześniej niż w 2020 r.
Na byłego prezesa czeka również akt oskarżenia w Stanach Zjednoczonych. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zarzuca mu oszustwo, a mianowicie zatwierdzenie emisji korporacyjnych obligacji niedługo przed wybuchem afery, kiedy kierownictwo koncernu wiedziało już o zbierających się nad firmą czarnych chmurach. Wśród kilku oskarżonych przez amerykańskie władze menedżerów Volkswagena za kratki trafił jedynie Oliver Schmidt, który odpowiadał za biuro zajmujące się zgodnością produktów koncernu z amerykańskimi normami. Został postawiony przed sądem wyłącznie dlatego, że Amerykanom udało się go zatrzymać przed powrotem do Niemiec z urlopu w Miami. Reszta oskarżonych przebywa w RFN i niemieckie władze raczej ich nie wydadzą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.