Ważny powód pozwala rozwiązać kontrakt z placówką oferującą naukę języka obecnego
Edukacja
Kuratoria nie mają wpływu na rodzaj prezentowanych w publicznych szkołach ofert dodatkowych zajęć przez zewnętrzne firmy. Ofiarami niekorzystnych umów padają rodzice uczniów.
W efekcie, jeśli dziecko po miesiącu nauki np. języka obcego uzna, że nie chce jej kontynuować, opiekun musi płacić do końca trwania zawartej umowy. Wszystko przez to, że są one obwarowane specjalnymi klauzulami, które nie pozwalają na natychmiastowe odstąpienie od postanowień.
Takie praktyki stosuje m.in. jedna z krakowskich szkół językowych.
- Jej przedstawiciel na spotkaniu z rodzicami przekonywał, że zajęcia będą odbywały się przez internet i z lektorem. Okazało się jednak, że oferta nie spełniała oczekiwań mojego dziecka - żali się Danuta Pióro, matka ucznia jednej z wadowickich szkół.
Tłumaczy, że zawarła z firmą umowę na trzy lata. Ta uznała, że jeśli syn nie będzie korzystał z jej usług, to osoba, która przejęła na siebie zobowiązania, musi do końca jej trwania płacić miesięcznie około 200 zł. Dopiero po konsultacji z prawnikiem i powołaniu się na art. 746 par. 3 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.) opiekun mógł skutecznie wypowiedzieć umowę. Zgodnie z tym przepisem strona może to zrobić, ale musi podać bardzo ważny powód, np. uczeń nie może korzystać z kursu, bo musi poddać się długotrwałemu leczeniu szpitalnemu.
Rodziców poszkodowanych przez szkoły językowe nie brakuje. Tym bardziej że w trakcie prezentacji przedstawiciele tych firm nie są często do końca szczerzy.
- W ubiegłym roku odbyła się u nas prezentacja szkoły językowej, ale przedstawione umowy były niekorzystne dla rodziców - wskazuje Dorota Szemik, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Wadowicach.
Po tym zdarzeniu zewnętrzne podmioty nie mają już zgody na przedstawianie swoich ofert.
Kuratoria oświaty natomiast podkreślają, że nie mają wpływu na to, czy w podległej placówce oświatowej są reklamowane kursy nauki języka.
- Nie weryfikujemy ich ani też nie możemy zakazywać dyrektorom szkół ich przyjmowania - wskazuje Elżbieta Kowalczyk, dyrektor delegatury Kuratorium Oświaty w Wadowicach.
Dlatego postulują uregulowanie tej kwestii w przepisach.
- Wszelkie reklamy i prezentacje powinny być w szkole zakazane - twierdzi Janina Jakubowska, zastępca dyrektora wydziału rozwoju edukacji Kuratorium Oświaty we Wrocławiu.
Oferty kursów językowych nie są jedynymi, jakie trafią do publicznych szkół.
- Ostatnio jedna z firm chciała przebadać kręgosłupy wszystkim uczniom. Okazało się, że rodzice musieliby za to zapłacić - wskazuje Ewa Józefowicz, dyrektor Gimnazjum nr 21 w Gorzowie Wielkopolskim.
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu