Zapłata za krzywdę nie jest grą w ruletkę
Domagając się renty wyrównawczej od ubezpieczyciela, powód musi wykazać, że wykonując dotychczasowy zawód, rzeczywiście osiągałby zarobki, na które powołuje się w pozwie
Świadczenie należy się poszkodowanemu, gdy wykaże on, że utracił zdolności zarobkowania oraz szanse na nie w przyszłości, a także iż zwiększyły się jego potrzeby wywołane uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia. Nie wystarczy więc sama utrata zdrowia spowodowana wypadkiem.
W 1993 r. A.K. jako pasażerka samochodu została poszkodowana w wypadku. Doznała poważnych obrażeń. Przeszła wiele zabiegów, w tym plastyki kolana, korzystała z rehabilitacji.
W okresie od 2001 r. do 2006 r. była uznana przez ZUS jako częściowo niezdolna do pracy i przyznano jej rentę w wysokości 430 zł miesięcznie, wypłacaną do 2007 r. Następnie lekarz orzecznik ZUS uznał, że jest niezdolna do pracy w dotychczasowym zawodzie i celowe jest przekwalifikowanie.
Towarzystwo ubezpieczeń (TU) wypłacało jej rentę na zwiększone potrzeby w kwocie 450 zł miesięcznie oraz rentę z tytułu utraconych dochodów w kwocie prawie 2 tys. zł miesięcznie od 2003 r. Kobieta podjęła naukę języków obcych. Rozpoczęła też podyplomowe studium.
Do wypadku pracowała jako aktorka w teatrze. Trzy lata po wypadku rozwiązano z nią umowę o pracę z powodu wyczerpania okresu zasiłkowego i nieprzedłożenia zaświadczenia o gotowości do świadczenia pracy.
Kobieta wystąpiła do sądu o zasądzenie od TU renty wyrównawczej z tytułu utraty zdolności do pracy w kwocie 6,5 tys. zł miesięcznie oraz kwoty 200 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za cierpienia związane z leczeniem i rehabilitacją. Wskazała, że jej zarobki miesięczne w zawodzie aktora wynosiłyby ok. 11 tys. zł.
Sąd okręgowy zasądził na jej rzecz od TU kwotę 59 tys. zł. Uznał, że nie udowodniła, aby mogła realnie osiągać tak wysokie dochody, gdyby do wypadku nie doszło. Kobieta wniosła apelację. Sąd II instancji zmienił wyrok sądu I Instancji i stwierdził, że odpowiednia będzie kwota 40 tys. zł. Wskazał, że kobieta dokonała wyliczeń swoich zarobków, które osiągnęłaby w zawodzie aktora, zakładając, że ma nadprzeciętny talent. Trudno przesądzić zaś, czy odniosłaby sukces. Jedynym odniesieniem pozostaje wysokość zarobków uzyskiwanych w teatrze, tj. średnio 3 tys. zł, oraz gaża za spektakl, tj. średnio ok. 500 zł dla doświadczonego aktora.
Kobieta wniosła skargę kasacyjną.
Sąd Najwyższy oddalił skargę. Wskazał, że powódka uzyskała już zadośćuczynienie za krzywdę spowodowaną wypadkiem.
W tym zakresie nie może więc domagać się zadośćuczynienia, gdyż przy ustalaniu jego wysokości sąd okręgowy uwzględnił rozmiar krzywdy, jaka spotkała kobietę w związku z wypadkiem. Jednak nowym zdarzeniem, którego nie wziął pod uwagę, był ujawniony w 2004 r. uraz kolana. W związku z nim musiała znosić ból i cierpienie.
W tej sytuacji za tę nową krzywdę, o której następstwach nie orzekł sąd okręgowy, powódce należy się zadośćuczynienie. Sąd apelacyjny ustalił prawidłowo jego wysokość, biorąc pod uwagę zarówno to, że powódka już uzyskała zadośćuczynienie za krzywdy wywołane wypadkiem, w którym brała udział, jak i rozmiar nowej krzywdy.
Brak więc podstaw do stwierdzenia, że zaskarżony wyrok narusza art. 445 par. 1 k.c., art. 444 par. 1 k.c. Trafnie sąd apelacyjny wskazał, że zgodnie z art. 444 par. 2 k.c. renta należy się poszkodowanemu, gdy wykaże on, że utracił zdolności zarobkowania oraz widoki na przyszłość, a także iż zwiększyły się jego potrzeby wywołane uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia.
Nie wystarczy więc sama utrata zdrowia spowodowana wypadkiem. Poza sporem pozostaje to, że następstwem wypadku była utrata przez powódkę zdolności do wykonywania zawodu aktora. Utraciła więc ona niewątpliwie możliwość uzyskiwania zarobków, jakie mogłaby uzyskać, wykonując ten zawód. Nie wykazała, że wykonując ten zawód, osiągnęłaby zarobki w granicach 11 tys. zł.
z 21 czerwca 2013 r., sygn. akt I CSK 624/12
DGP przypomina
Odpowiedzialność odszkodowawcza
Odszkodowanie nie może przewyższyć wysokości szkody i jest ekwiwalentem rzeczywistej straty majątkowej ustalonej metodą różnicy. Szkoda zaś według art. 415 k.c. musi mieć walor realny, nie zaś tylko teoretyczny, a to sprawia, że na tle art. 444 par. 2 k.c. sama tylko utrata zdrowia i ewentualność poniesienia w związku z tym przez poszkodowanego uszczerbku majątkowego nie są wystarczające dla przyjęcia w konkretnej sprawie, że zasadne jest żądanie renty.
Ewa Maria Radlińska
Komentarz eksperta
Jedno zadośćuczynienie za krzywdę
@RY1@i02/2013/212/i02.2013.212.02300040d.803.jpg@RY2@
Andrzej Michałowski adwokat z kancelarii Michałowski Stefański
Nie tylko laicy, lecz także zdecydowanie zbyt wielu profesjonalnych prawników widzi zadośćuczynienie za doznaną krzywdę w odbiciu amerykańskich filmów. Historia, którą zajął się SN, po ludzku budzi współczucie, ale z punktu widzenia prawa cywilnego powinna stanowić przestrogę przed zbyt prostolinijnymi interpretacjami. Zadośćuczynienie za krzywdę z założenia jest jednym zadośćuczynieniem za jedną krzywdę. Dodatkowo za całą krzywdę od razu, niezależnie od jej nasilenia w przyszłości po wydaniu orzeczenia. Jeżeli pojawi się nowe cierpienie, związane z nowymi okolicznościami, dopiero wówczas pojawia się dodatkowe zadośćuczynienie. Te prawdy SN nie tyle ukształtował, ile powtórzył, bo były zdefiniowane i utrwalone. Jednak w uzasadnieniu orzeczenia pojawił się wątek, który dotychczas nie był tak eksponowany w sprawach o zadośćuczynienie. Zwykle dominuje w nich kryterium przeciętności, a w omawianym postępowaniu chodziło o studentkę wydziału aktorskiego, która twierdziła, że gdyby nie wypadek samochodowy, uzyskałaby nieprzeciętne powodzenie zawodowe. Nie udowodniła tego, zatem nie odniosła sukcesu w sądzie, ale SN wyraźnie zachęcił do indywidualizacji hipotez dotyczących dróg życiowych pokrzywdzonych. Ta zachęta musi być jednak wiązana z dostrzeganiem ryzyka nadmiernego rozszerzenia zakresu odpowiedzialności za zadośćuczynienia - prowadziłaby bowiem do niedopuszczalnej przewagi spowodowania wypadku z człowiekiem bez polotu nad wypadkiem z wrażliwcem, o olbrzymich ambicjach i w dodatku z ekspektatywą ich spełnienia. A odpowiedzialność za krzywdę nie jest grą w ruletkę, tylko wyrównaniem szkody niemajątkowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu