Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto i pod jakim warunkiem odprowadzi tantiemy, a kto nie będzie musiał

27 czerwca 2018

Większość przedsiębiorców nie uniknie opłat za odtwarzanie muzyki i programów telewizyjnych. Warto jednak pamiętać o pewnym wyjątku

Ogłoszone w lipcu nowe stawki dotyczą odtwarzania muzyki i utworów w obiektach: hotelowych, gastronomicznych, usługowych, sportowo-rekreacyjnych, w środkach transportu, podczas dyskotek, festynów, imprez okolicznościowych, na stacjach benzynowych, parkingach, w poczekalniach, salach kinowych i widowiskowych, parkach, a nawet w urządzeniach do karaoke i centralach telefonicznych (DGP informował o tym już 24 czerwca, "Nadchodzi muzyczna rewolucja: jedna opłata za odtwarzanie").

Stawki zostały uzgodnione przez osiem organizacji zbiorowego zarządzania (OZZ) prawami autorskimi i prawami pokrewnymi: Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP, Związek Artystów Scen Polskich, Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, Stowarzyszenie Twórców Ludowych, Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Związek Producentów Audio-Video ZPAV, Związek Artystów Wykonawców "Stoart" oraz Stowarzyszenie Aktorów Filmowych i Telewizyjnych SAFT. Decyzję o zatwierdzeniu wspólnej tabeli stawek ogłosił 10 lipca Zespół Orzekający Komisji Prawa Autorskiego.

W interesie korzystających...

Bogusław Pluta, dyrektor ZPAV, przekonuje, że decyzja o zatwierdzeniu wspólnych stawek opłat przez OZZ jest korzystna dla przedsiębiorców, bo dotychczas płacili oni odrębnie każdej organizacji według różnych zasad, często niezbyt z sobą spójnych, i według stawek nieuwzględniających zakres wykorzystania muzyki czy filmów. Nowa tabela zawiera stawkę łącznego obciążenia opłatami, co - zdaniem dyr. Pluty - gwarantuje przedsiębiorcy możliwość jednoznacznego oszacowania kosztów ponoszonych z tytułu praw autorskich i pokrewnych.

...czy wykonawców

Inaczej ogłoszenie nowych stawek odebrali przedsiębiorcy hotelowi i restauratorzy, reprezentowani przez Izbę Gospodarczą Hotelarstwa Polskiego (IGHP). Zdaniem izby nowe stawki oznaczają dla hoteli minimum trzykrotny wzrost kosztów z tytułu użytkowania praw autorskich i pokrewnych (por. FiP z 6 sierpnia, "Miało być taniej, może być drożej").

Przede wszystkim jednak izba nie zgadza się założeniem przyjętym przez organizacje zbiorowego zarządzania, że obecność w pokojach hotelowych odbiorników służących do odbioru programów telewizyjnych czy radiowych przekłada się bezpośrednio na wpływy hotelu. "Fakt, iż posiadanie odbiorników telewizyjnych podnosi standard obiektu, nie wystarcza do obrony tezy, iż za pokój taki klient hotelu jest w stanie zapłacić więcej niż za pokój, który nie jest wyposażony w taki odbiornik" - napisała izba w swoim stanowisku.

IGHP dziwi się także temu, że hotel, który stoi poza sezonem pusty, musi płacić stawkę taką samą, jak inny hotel oblegany przez rzesze turystów przez cały rok. Za nieuzasadnione uznaje również pobieranie opłat za odtwarzanie muzyki w miejscach ogólnodostępnych. W jej przekonaniu nie ma to żadnego wpływu na wybór konkretnego obiektu, a tym samym w żaden sposób nie przekłada się na przychody hoteli.

Jedyna furtka

Poruszony przez izbę problem dotyczy kwestii zasadniczej dla przedsiębiorców - czy można być zwolnionym z obowiązku płacenia wynagrodzenia za odtwarzanie muzyki i programów telewizyjnych? Ewentualną i na razie jedyną podstawą takiego zwolnienia może być art. 24 ust. 2 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 z późn. zm.), z którego wynika, że posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.

Przedsiębiorcy chętnie sięgają po ten przepis (licencję ustawową), twierdząc, że zainstalowanie przez nich radia czy telewizora w żaden sposób nie przekłada się na wzrost dochodów z działalności gospodarczej, ale OZZ z reguły to kwestionują.

Udowadniasz ty

Większość dotychczasowych sporów, które znalazły swój finał w sądach, kończyło się wygraną OZZ. Sądy są bowiem zgodne, że to przedsiębiorca ma udowodnić, iż odbiornik radiowy czy telewizyjny nie przysparza mu korzyści majątkowych, a nie OZZ - że jest odwrotnie. Tak orzekł m.in. Sąd Najwyższy w wyrokach z 18 listopada 2004 r. (sygn. akt V CK 243/04) i z 28 września 2005 r. (sygn. akt I CK 164/05).

Udowodnienie braku korzyści majątkowych z zainstalowania radia czy odbiornika telewizyjnego nie jest łatwe. Potwierdzają to korzystne dla OZZ wyroki: Sądu Okręgowego w Kielcach z 26 lipca 2001 r. (sygn. akt I C 2425/00), Sądu Okręgowego w Częstochowie z 20 lutego 2008 r. (sygn. akt IC 225/07, utrzymany w mocy wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 20 czerwca 2008 r., sygn. akt I ACa 328/08), Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 14 marca 2008 r. (sygn. akt I ACa 102/08) i z 13 kwietnia 2012 r. (sygn. akt: I ACa 129/12), Sądu Okręgowego w Warszawie z 22 października 2003 r. (sygn. akt IC 958/02, utrzymany w mocy wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 30 listopada 2004 r., sygn. akt I ACa 129/04, a następnie wyrokiem Sądu Najwyższego z 28 września 2005 r., sygn. akt I CK 164/05).

W wyroku z 18 listopada 2004 r. (sygn. akt V CK 243/04) SN stwierdził, że publiczne udostępnianie utworów w taki sposób, że każdy może mieć do nich dostęp w wybranym przez siebie czasie pobytu w sklepie pozwanego, może się odbywać wyłącznie na podstawie umowy zawartej z OZZ, która to umowa może również określać wynagrodzenie należne z tego tytułu. Nie ma przy tym znaczenia ciągłość odbioru programu radiowego czy ewentualny brak satysfakcji konsumentów z jego zawartości - zauważył Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z 14 marca 2008 r. (sygn. akt I ACa 102/08).

Czasem można się wybronić

Niekorzystna dla przedsiębiorców linia orzecznicza nie oznacza jednak, że zawsze są oni na straconej pozycji. Jak zauważył Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z 14 marca 2008 r. (sygn. akt I ACa 102/08), przewidziana w art. 24 ust. 2 ustawy możliwość wykazania nieosiągania korzyści majątkowej nie może być pustym zapisem. Zakłada, że mogą istnieć takie sytuacje, w których nie zaistnieje nawet pośredni wpływ odbioru nadawanych w programie radiowym utworów na powodzenie prowadzonej działalności.

W rozpatrywanej przez katowicki SA sprawie przedsiębiorca wygrał w obu instancjach, ponieważ udowodnił, że on i jego pracownicy włączali radio w restauracji tylko czasami, sporadycznie, żeby posłuchać wiadomości, i na ogół nie wtedy, gdy byli klienci. Przedsiębiorca polecił bowiem żonie, córce oraz pracownikom, żeby nie włączali odbiornika w obecności gości restauracji. Nie chciał - jak mówił - żeby utożsamiali go oni z konkretnymi poglądami politycznymi. Ponadto - jak ustalił sąd pierwszej instancji - odbiornik był niskiego standardu, jakość odbioru słaba, nie było profesjonalnej instalacji, nawet anteny, a odbiornik i głośniki były tak usytuowane, że faktycznie radia mogli słuchać tylko przedsiębiorca i osoby z nim współpracujące.

Sądy wzięły też pod uwagę to, że restauracja była nastawiona głównie na podawanie tanich zestawów obiadowych i konsumenci - w przeważającej mierze osoby prowadzące w pobliżu lokale handlowe lub usługowe - przychodzili po to, by smacznie, szybko i tanio zjeść w przerwie lub po zamknięciu własnego lokalu.

W wyroku z 28 września 2005 r. (sygn. akt I CK 164/05) SN wyjaśnił, że sytuacje, w których odtwarzanie utworów muzycznych w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie będzie się łączyć z korzyściami majątkowymi dla odtwarzającego, powstaną przede wszystkim wtedy, gdy klienci nie będą poddawani oddziaływaniu odbioru. Może tu chodzić przede wszystkim o małe powierzchnie handlowe, drobne zakłady usługowe, w których odtwarzanie służy zapełnieniu czasu personelowi.

Co na to unijny trybunał

W sukurs małym przedsiębiorcom przyszedł też unijny Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z 15 marca 2012 r. (w sprawie C-135/10). Orzekł, że organizacje zbiorowego zarządzania nie mogą pobierać opłat od właścicieli gabinetów dentystycznych, w których klienci słuchają muzyki z radia niezależnie od swojej woli. Według trybunału nie jest to publiczne udostępnianie muzyki w rozumieniu unijnej dyrektywy 92/100, ponieważ musiałoby być skierowane do "nieokreślonej liczby potencjalnych odbiorców" i przy założeniu, że takich osób będzie "dość znaczna liczba". Tymczasem do dentysty z reguły przychodzi ograniczona liczba pacjentów i tylko po to, by leczyć zęby, a muzyka puszczana z radia nie decyduje o wyborze stomatologa.

Piotr Małek

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.