Ochroniarz to nie anioł stróż obywateli
To sklep powinien zapewnić bezpieczeństwo osobom przebywającym na jego terenie. Firma ochroniarska, niewłaściwie wykonując swoje obowiązki, płaci za szkody obiektu, a nie klientów
Nie każda bezprawność jest istotna z punktu widzenia zasad odpowiedzialności odszkodowawczej.
M.W. mieszkała z synem, który wyręczał ją w pracach domowych, gdyż kobieta jest schorowana. Mężczyzna dokładał się także do utrzymania. Był jednak uzależniony od narkotyków. 24 grudnia 2005 r. przyjechał do supermarketu Carrefour. Sklep był czynny do godz. 17. Mężczyzna przyszedł o godz. 16.45 i udał się do toalety, gdzie wstrzyknął sobie heroinę. Był też pod wpływem alkoholu.
Sklep - dla kontrolowania zabezpieczeń magazynów, pracowników i ochrony linii kas - korzystał z usług firmy ochroniarskiej. Praca ochrony była podzielona na dwie zmiany, każda była zaś zatwierdzana przez lidera zmiany. Do jego obowiązków należało sprawdzenie obiektu, w tym toalet. W tym dniu, mimo polecenia wydanego tuż przed zamknięciem sklepu, toalety nie zostały sprawdzone. Sklep został zamknięty, a nieżyjącego mężczyznę odnaleziono dopiero 27 grudnia. Sekcja wykazała, że zmarł 24 grudnia po godz. 22.00.
M.W. pozwała więc firmę ochroniarską, domagając się kwoty 420 tys. zł odszkodowania w związku z pogorszeniem jej sytuacji życiowej w następstwie śmierci syna.
Sąd okręgowy przyznał jej kwotę 40 tys. zł. Uznał, że istnieje związek przyczynowy pomiędzy zaniechaniem sprawdzenia toalet, co było wynikiem niewykonania polecenia, a śmiercią syna powódki. Gdyby bowiem ochroniarz znalazł mężczyznę w toalecie i udzielił mu pomocy ok. godz. 17, ten mógłby przeżyć.
A to rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą na podstawie art. 430 kodeksu cywilnego. Firma wniosła apelację.
Sąd apelacyjny zmienił wyrok i oddalił powództwo. Wskazał, że naruszenie obowiązków wynikających z umowy o świadczenie usług zawartej pomiędzy firmą ochroniarską a sklepem nie było przyczyną śmierci mężczyzny. Kobieta wniosła skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku.
Sąd Najwyższy oddalił skargę. Wyjaśnił, że celem skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia nie jest jego uchylenie, lecz uzyskanie prejudykatu (czyli orzeczenia stanowiącego wytyczną do orzekania w podobnych przypadkach) umożliwiającego realizację roszczeń odszkodowawczych za szkody wyrządzone przez niezgodne z prawem wykonywanie władzy publicznej. A wyrokowi sądu II instancji tak rozumianej bezprawności przypisać nie można.
Odpowiedzialności spółki ochroniarskiej względem syna powódki poszukiwać można wyłącznie w przepisach o czynach niedozwolonych, co wymaga ustalenia bezprawności tego zachowania, z którym powód wiąże szkodę. Zawarta przez firmę ze sklepem umowa o świadczenie usług z zakresu ochrony osób i mienia zrodziła więź obligacyjną tylko pomiędzy stronami tej umowy. W ramach tej więzi można byłoby przypisać firmie odpowiedzialność kontraktową, gdyby nienależyte wykonanie umowy skutkowało dla sklepu szkodą. Nienależyte wykonanie umowy nie uzasadnia natomiast przypisania firmie odpowiedzialności deliktowej za szkodę poniesioną przez kobietę. Niewykonanie umowy o tyle może stanowić czyn niedozwolony, gdy sprawca szkody naruszył obowiązek powszechny, ciążący na każdym.
W stosunku do syna powódki spółka ochroniarska nie miała żadnych obowiązków wynikających z umowy. Obciążający ją obowiązek bezpośredniej i stałej ochrony fizycznej osób i mienia miał na celu zapobieganie innym szkodom niż ta, która powstała.
z 14 lutego 2013 r., sygn. akt II CNP 50/12
DGP przypomina
Obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa
Ustawa o ochronie osób i mienia (Dz.U. z 2005 r. nr 145, poz. 1221 z późn. zm.), reguluje m.in. zasady tworzenia czy funkcjonowania służb ochrony. Jej przepisy nie zobowiązują jednak tych służb do zapewnienia powszechnej ochrony. Choć przyjmuje się, że źródłem obowiązku uchronienia przed szkodą innej osoby są też zasady współżycia społecznego, to nie można jednak w takich okolicznościach przyjąć, aby obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa dotyczył firmy ochroniarskiej. Dotyczyć on mógłby jedynie właściciela sklepu, ponieważ to na nim spoczywa ciężar utrzymywania określonego standardu bezpieczeństwa własnej działalności. Wynika to z wyroków SN: z 13 lutego 2004 r., sygn. akt IV CK 40/03; z 19 lutego 2003 r., sygn. akt V CKN 1681/00 oraz z 18 stycznia 2008 r., sygn. akt V CSK 365/07.
Ewa Maria Radlińska
KOMENTARZ EKSPERTA
Sądy są dla społeczeństwa
@RY1@i02/2013/123/i02.2013.123.02300020b.803.jpg@RY2@
Jerzy Naumann, adwokat prowadzący własną kancelarię w Warszawie
Z wiązek przyczynowy pomiędzy niedopełnieniem obowiązków przez ochronę a śmiercią denata zachodziłby wówczas, gdyby np. ustalono, że próbował on wydostać się z toalety albo z supermarketu, ale nie udało mu się pokonać zamknięcia, względnie, że na skutek odcięcia dopływu wentylacji przyczyną zgonu było uduszenie się. Nic takiego jednak nie miało miejsca, a śmierć nastąpiła na skutek przedawkowania narkotyku oraz uzależnienia. Słusznie zatem sąd apelacyjny, a następnie SN nie dopatrzyły się koniecznego związku przyczynowego pomiędzy przyczyną żądania odszkodowania (śmierć syna) a zaniedbaniem ochroniarza, choć faktem jest, że gdyby narkoman został w toalecie odkryty, zapewne tym razem uszedłby białej śmierci.
Na komentowane rozstrzygnięcia spojrzeć można z dwóch punktów: prawniczego oraz ich właściwego odbiorcy, a więc przeciętnego obywatela. Taka dwoistość spojrzenia jest przydatna, aby dostrzec, jak nieprawdopodobnie język i sposób rozumowania prawnika stał się oderwany od przeciętnego pojmowania. Można bowiem iść o zakład, że choć obydwa wyroki oddalające powództwo zostały poprawnie uzasadnione dla wyłożenia stojącego za nimi prawniczego rozumowania, o tyle dla osoby spoza świata prawniczego rozumowanie tam przedstawione jest kompletnie niezrozumiałe. Powstaje zatem pytanie, czy należy dążyć ku temu, aby wyroki były tłumaczone z języka prawniczego "na nasze" i podawane w sposób zrozumiały dla każdego, czy też może np. składać się z dwóch części: wywodu ogólnego, sporządzonego przystępnie oraz wywodu prawnego? Myślimy tu o groźbie, jaka zawisa nad sądownictwem wtedy, kiedy jego rozstrzygnięcia odrywają się od obywatelskiego zrozumienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu