Za szkodę domniemaną opieszały urząd nie odpowiada
Sprawa dotyczyła odszkodowania na kwotę prawie 740 tys. zł, którego żądał od poznańskiego sanepidu Tomasz S. Mężczyzna w 2011 r. sprowadził z Hiszpanii do Polski ponad 20 tys. puszek napoju energetycznego. Gdy już pierwsza partia towaru trafiła na rynek, zaczęły się kłopoty. Produkt był bowiem reklamowany jako „napój z liści koki”. Gdyby tak faktycznie było, to najprawdopodobniej nie trafiłyby on nigdy do oficjalnej sprzedaży, a sam przedsiębiorca miałby poważne kłopoty ze służbami. Jak wiadomo, liście koki zawierają substancje psychoaktywne i stanowią bazę dla produkcji kokainy. Tyle że przekaz reklamowy mocno mijał się z prawdą, gdyż w składzie napoju znajdował się tylko ekstrakt z tych liści uzupełniony aromatami. Faktycznie nie był to więc „napój z koki”.
Mimo to zajął się nim sanepid, zakazując jego sprzedaży. Decyzja ta miała rygor natychmiastowej wykonalności, po miesiącu ją zniesiono.
Spór ciągnął się aż do 2014 r., kiedy to ostatecznie uznano, że energetyk jest bezpiecznym produktem spożywczym. Ale jego dostawca został już wówczas z niczym – przeterminowaną partię towaru musiał zutylizować, a kontrahenci nie chcieli kontynuować współpracy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.