Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Prywatne dokumenty potwierdzą koszty leczenia

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Orzeczenie

Sąd nie może ignorować dokumentów prywatnych przedkładanych przez stronę w procesie i twierdzić, że żądania strony nie zostały w ogóle udowodnione - uznał Sąd Najwyższy.

Sprawa, która trafiła do SN, dotyczyła sporu pomiędzy towarzystwem ubezpieczeniowym H. a poszkodowaną w wypadku samochodowym Lidią H. Do zdarzenia doszło w styczniu 2007 r. Powódka na przejściu dla pieszych została potrącona przez samochód. Obrażenia były na tyle poważne, że przez prawie miesiąc przebywała w szpitalu na oddziale intensywnej terapii, później czekała ją długotrwała rehabilitacja. Poszkodowana kobieta musiała przejść jeszcze wiele operacji i zabiegów - w tym również plastycznych i rehabilitacji ruchowej. Jednym ze skutków wypadku było uszkodzenie kręgosłupa, a także obrażenia twarzy i szczęki, które pozostawiły widoczne i szpecące blizny.

Od towarzystwa ubezpieczeniowego z tytułu odpowiedzialności cywilnej sprawcy wypadku otrzymała 40 tys. zł. Były to zbyt małe - jej zdaniem - kwoty, aby można było poddać się zamierzonym zabiegom terapeutycznym. Zażądała od ubezpieczyciela wypłaty jeszcze około 200 tys. zł tytułem odszkodowania oraz pokrycia pozostałych kosztów leczenia - w sumie pozew Lidii T. opiewał na 300 tys. zł.

Sąd I instancji uwzględnił jej żądania, ale nie w całości - tytułem odszkodowania zasądził 150 tys. zł, ale ostatecznie poszkodowana otrzymała z tego niespełna 100 tys. zł - sąd uwzględnił bowiem wypłacone już wcześniejsze odszkodowanie od towarzystwa H. w kwocie 40 tys. zł oraz uzyskaną w procesie karnym przeciwko sprawcy wypadku nawiązkę w kwocie 10 tys. zł.

Od tego wyroku powódka wniosła apelację, która jednak została oddalona. Doszło do tego, mimo że poszkodowana przedłożyła w sądzie wiele zaświadczeń od lekarzy, wskazujących konieczność przeprowadzenia różnych zabiegów, wraz z określeniem ich szacunkowych kosztów. Sąd apelacyjny uznał, że są to jedynie dokumenty prywatne, bez mocy dowodowej. Stwierdził, że żądanie pozwu w zakresie pokrycia kosztów leczenia nie zostało udowodnione, a ponadto część zabiegów mogłaby i tak być wykonana w placówkach publicznej służby zdrowia, w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, któremu wówczas poszkodowana podlegała. Poszkodowana złożyła za pośrednictwem pełnomocnika skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Sąd Najwyższy uwzględnił skargę, uchylił wyrok apelacyjny i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy. W uzasadnieniu orzeczenia stwierdził, że w procesie wykazano konieczność przeprowadzenia zabiegów leczniczych. Takie opinie wyrazili powołani biegli. Tymczasem sąd apelacyjny postąpił nieprawidłowo - pominął w ogóle dowody z dokumentów przedłożone przez poszkodowaną.

- Powódka przedłożyła sądowi dokumenty wskazujące na konieczność poniesienia określonych wydatków. Są to dokumenty prywatne, ale sąd powinien je w jakiś sposób ocenić, a nie twierdzić, że nie wykazano w ogóle kosztów - powiedział sędzia sprawozdawca Dariusz Zawistowski.

Tak więc zdaniem SN sąd apelacyjny naruszył przepisy postępowania, a to dlatego że nie powinien taki sposób ignorować dowodów zgłaszanych przez stronę.

- Sąd II instancji nie przeanalizował dowodów, a więc sprawa nie mogła być prawidłowo rozstrzygnięta - stwierdził sędzia Zawistowski, zamykając rozprawę.

Michał Culepa

dgp@infor.pl

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 12 września 2014 r., sygn. akt I CSK 634/13.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.