Naciągniętemu na wakacje przedsiębiorcy też należy się ochrona
Orzecznictwo
Niektóre kluby timesharingowe oferujące wykupienie w nich członkostwa skupiły się wyłącznie na osobach prowadzących działalność gospodarczą. Próbują w ten sposób ominąć ochronę przysługującą konsumentom. Timesharing to nabycie za opłatą prawa do czasowego (np. przez dwa tygodnie w roku) korzystania z wakacyjnego lokalu. Oferujące taką usługę firmy często działają na zasadach klubów, w których płaci się za członkostwo. Niestety oferta części z nich jest w rzeczywistości dużo mniej atrakcyjna, niż się to początkowo wydaje. Zrelaksowanym na wakacjach urlopowiczom wciska się ankiety, a tych, którzy je wypełnią, zaprasza na spotkanie w atrakcyjnym hotelu i tam, stosując różne techniki manipulacji, nakłania do wykupienia członkostwa.
Tak było w przypadku małżeństwa B., przed którym roztoczono wizję corocznych wakacji za niewielką opłatą. Na koniec spotkania małżonek zdecydował się podpisać umowę timesharingową. Jak później zeznał w sądzie, spotkanie trwało kilka godzin, towarzyszyły mu muzyka, hałas, wywierana była presja mająca nakłonić do zawarcia umowy, a także utrudniano mu komunikowanie się z żoną i uniemożliwiano spokojne zapoznanie się z treścią umowy. Przed jej zawarciem przedstawiciel klubu namówił go jeszcze na wpisanie danych prowadzonej przez niego firmy. Tłumaczył, że będzie to korzystne finansowo. Przedsiębiorca nie pamiętał NIP ani REGON, ale uczynny przedstawiciel sam wyszukał je w internetowej bazie.
Dopiero w domu małżonkowie wczytali się w umowę i okazało się, że jest dla nich skrajnie niekorzystna. Postanowili od niej odstąpić na podstawie art. 2 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1225 ze zm.), która pozwala na to w ciągu 10 dni, gdy umowę zawarto poza lokalem firmy.
Spółka, która prowadzi klub, odmówiła zwrotu pieniędzy. Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa przekonywała, że kontrakt dotyczy dwóch przedsiębiorców, dlatego strona nie może korzystać z uprawnień konsumenckich. Zaznaczyła, że na spotkania zaprasza wyłącznie osoby prowadzące działalność.
Sąd uznał, że ani oferowanie usług wyłącznie przedsiębiorcom, ani też wpisanie w umowie jako strony firmy prowadzonej przez małżonka B. nie pozbawiają możliwości powołania się na prawa konsumenta. Zgodnie z art. 221 kodeksu cywilnego za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą. Zdaniem sądu wykupienie prawa do korzystania z lokalu wakacyjnego nie miało związku z działalnością. Firma, której nazwę, NIP i REGON wpisano w umowie, to prowadzone przez osobę fizyczną biuro rachunkowe. Nie zatrudnia pracowników, więc nie może dla nich wykupywać wakacji. W efekcie z usługi korzystać mógł tylko mężczyzna prowadzący biuro.
- Umowa zawarta pomiędzy stronami nie ma związku z działalnością gospodarczą powoda. Z jego punktu widzenia miała charakter całkowicie incydentalny, wyjątkowy, jednorazowy i okazjonalny, bez funkcjonalnego związku z prowadzeniem biura rachunkowego - uzasadnił wyrok przewodniczący rozprawie sędzia Tomasz Niewiadomski.
Sławomir Wikariak
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, sygn. akt XVI C 2022/12.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu