Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie ma bezpośredniego zleceniodawcy adwokata, to nie ma też zlecenia

21 sierpnia 2019

Po odwołaniu podsekretarza stanu, MON miało prawo wypowiedzieć umowę adwokatowi, który miał dla tego podsekretarza przygotowywać analizy prawne. Powód? Utrata zaufania.

W styczniu 2019 r., w ramach rekonstrukcji rządu, odwołano ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Kilka dni później stanowisko stracił sekretarz stanu oraz dwóch podsekretarzy w tym resorcie. Jednym z nich był Dominik Smyrgała. Tuż przed jego odejściem MON zawarło umowę zlecenia z adwokatem na pomoc prawną. Miał tworzyć analizy prawne na potrzeby Dominika Smyrgały. Po odwołaniu swego bezpośredniego pryncypała prawnik kontaktował się z resortem, próbując dowiedzieć się, na czyją rzecz ma teraz pracować. W odpowiedzi poinformowano go o wypowiedzeniu umowy ze skutkiem natychmiastowym.

Adwokat skierował do sądu pozew o zapłatę ok. 103 tys. zł. To wynagrodzenie, jakie powinien otrzymać za pracę od 17 lutego 2018 r. (w tej dacie odstąpiono od umowy), do końca 2018 r. (wówczas kończył się mu kontrakt). Zdaniem powoda nie było podstaw do wypowiedzenia mu umowy. Zawarł ją bowiem z MON, a nie konkretnym podsekretarzem stanu, i mógł wykonywać swą pracę na rzecz dowolnej osoby czy też szerzej resortu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.