Właściciele tracą ziemię bez odszkodowań od sąsiadów
Procedura rozgraniczania działek wymaga ostrożnego postępowania ich właścicieli - ostrzegają prawnicy.
Dawne konflikty o miedzę coraz częściej przekształcają się w spory o miejsce, na którym trzeba postawić płot - dodają.
- Wiele zdarzeń może spowodować, że stan władania gruntami różni się od tytułu prawnego do nich - wyjaśnia Artur Kołcz, wspólnik w kancelarii Nowakowski i Wspólnicy. Na przykład długotrwałe faktyczne władanie przygranicznym pasem gruntu może prowadzić do zasiedzenia. Może też dojść do usunięcia lub zniszczenia znaków granicznych, bez których nie da się samodzielnie i precyzyjnie ustalić linii ogrodzenia działki.
Niezbędne jest wtedy wszczęcie postępowania granicznego, którego elementem jest rozprawa graniczna.
- Jednak nie wszyscy właściciele sąsiadujących ze sobą działek, np. letniskowych, zdają sobie sprawę z jej znaczenia - mówi Anna Oleksiewicz z kancelarii Stopczyk & Mikulski.
Nieuczestniczenie w rozprawie granicznej powoduje poważne skutki dla osoby prawidłowo na nią wezwanej. Ryzykuje ona nawet utratę pasa działki, o który będzie musiała walczyć przed sądem lub w postępowaniu administracyjnym i wydawać niepotrzebnie pieniądze.
Prawnicy ostrzegają, że w trakcie rozprawy granicznej zawsze może dojść do ustalenia nowych granic sąsiadujących działek, a samo niestawienie się jednego z ich właścicieli utrudni mu w przyszłości udowodnienie swojego stanu posiadania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu