Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Pacjent nadal na straconej pozycji, zyskają szpitale i ubezpieczyciele

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Maria Wentlandt-Walkiewicz: Administracyjna ścieżka dochodzenia odszkodowań za błędy medyczne zamknie pacjentom drogę do sądu. Rozwiązania proponowane przez Ministerstwo Zdrowia są sprzeczne z konstytucyjną zasadą dwuinstancyjności postępowań

Ta droga nie będzie ani prosta, ani tania. Wręcz przeciwnie. Pacjenta, który się na tę ścieżkę zdecyduje, czeka wiele pułapek związanych z kosztami i zamknięciem sobie drogi do sądu. Postępowanie przed wojewódzką komisją ds. orzekania o błędach medycznych to nic innego jak powielenie dzisiejszego postępowania likwidacyjnego przed ubezpieczycielem placówki zdrowia. Z tym, że ta ścieżka będzie bardziej ryzykowna dla pacjenta.

Tak. Jeśli pacjent przyjmie kwotę zaproponowaną przez ubezpieczyciela, to będzie to równoznaczne ze zrzeczeniem się wszelkich roszczeń w postępowaniu cywilnym. Także na przyszłość. Przy błędach medycznych bywa zwykle tak, że szkoda, której pacjent doznał, może się w przyszłości pogłębiać. Zaraz po zakażeniu żółtaczką typu C stan pacjenta nie jest zły. Ale po 10 latach choroba doprowadza do marskości wątroby lub zgonu i wtedy już pacjent, który skorzystał ze ścieżki administracyjnej, nie będzie mógł iść do sądu. W sądzie natomiast ustala się odszkodowanie za szkody, które mogą powstać w przyszłości. Także w razie śmierci pacjenta w trakcie postępowania przed komisją postępowanie stanie się bezprzedmiotowe, natomiast w postępowaniu cywilnym roszczenia przechodzą z mocy prawa na spadkobierców.

To kolejny problem. Odwołanie będzie się składać niestety tylko do tej komisji. Orzekać więc będzie ta sama komisja, tylko w innym składzie.

Na pewno nie.

W razie niekorzystnego orzeczenia pacjent będzie musiał je pokryć. Ale jeśli przegra szpital - problemu kosztów nie ma. Trudno więc mówić o równości między stronami.

Tak, ale poniesie koszty postępowania przed komisją. Takich kosztów nie ma dziś przy postępowaniach likwidacyjnych. W sądzie pacjent ma jeszcze możliwość zwolnienia z kosztów, przed komisją nie. W sądzie pacjent ma też gwarancję, że jego sprawę rozpatrzy niezawisły sąd, w komisji orzekającej ma być natomiast ktoś ze szpitala, ktoś ze strony ubezpieczyciela, będą też jacyś bliżej nieokreśleni prawnicy. A kto będzie ze strony pacjenta? Nikt. Pacjent będzie występował w roli petenta.

Komisje będą tylko orzekać co do błędu. Potem sprawa trafi do ubezpieczyciela placówki zdrowia i dopiero on zaproponuje kwotę, która ma być wypłacona. To jest stawianie pacjenta pod ścianą. Zwykle sumy proponowane przez ubezpieczycieli to jedna dwudziesta tego, co można uzyskać w sądzie.

To pojęcie jest niejasne i nijak się ma do dzisiejszej rzeczywistości sądowej. Odszkodowania są obecnie zasądzane nie z powodu błędu medycznego w ścisłym znaczeniu, ale z powodu niedopełnienia obowiązków, niezachowania należytej staranności lub braku należytych kwalifikacji. To wszystko nie będzie się mieścić w proponowanej definicji.

Tylko błędy typu wycięcie prawej zamiast lewej nerki, odjęcie całej nogi zamiast na wysokości kostki.

Nie. Linia orzecznicza w sądach idzie w takim kierunku, że w przypadku zakażeń szpitalnych trzeba wykazać wysokie prawdopodobieństwo możliwości zakażenia. Natomiast w tym projekcie chodzi o stwierdzenie, że doszło do takiego zakażenia. W żadnej sprawie nie ma szansy udowodnienie że w szpitalu X doszło do zakażenia.

To ograniczenie bardzo niekorzystne dla pacjenta. Te kwoty są znacznie poniżej średniego odszkodowania zasądzanego przez sądy.

Dla służby zdrowia i ubezpieczycieli.

Oczywiście. Przybywa nowych ryzykownych zabiegów, także świadomość społeczna rośnie. Wymagania wobec służby zdrowia są wyższe. Dlatego rośnie liczba tych spraw i rośnie też liczba zasądzanych odszkodowań.

Bardzo różne, od 50 tys. do prawie miliona złotych.

Kwestie proceduralne w ogóle nie są jasne. Niekorzystne jest też to, że w razie toczącego się postępowania karnego lub dyscyplinarnego przeciwko lekarzowi zawiesza się postępowanie przed komisją, co znacznie wydłuży przebieg postępowania.

@RY1@i02/2010/210/i02.2010.210.183.012b.001.jpg@RY2@

Fot. Arch.

Maria Wentlandt-Walkiewicz, adwokat specjalizujący się w prawie medycznym

ROZMAWIAŁA EWA IVANOVA

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.