Wakacje z odzyskiem
Zamiast się sądzić, biura podróży wolą uzgodnić z klientami wysokość odszkodowania za nieudany urlop. Podstawą porozumienia jest coraz częściej tabela frankfurcka zwana biblią turystów
Biura podróży wypłacają odszkodowania według z góry ustalonej tabeli. Już sama lektura tego, co biura obiecują, a czego nie dotrzymują, może umilić zepsute wakacje.
Zamiast apartamentu z tarasem i widoku na morze ciasny pokoik z okienkiem wychodzącym na śmietnik. Zamiast wyjścia z bungalowu bezpośrednio na piaszczystą plażę trzykilometrowy spacer, by rozłożyć ręcznik na kamienistym brzegu. Co roku kilka tysięcy Polaków - eksperci szacują ich liczbę od pięciu tysięcy w górę - skarży biura podróży. Większość spraw załatwiana jest polubownie jeszcze przed rozprawą w sądzie. A wszystko dzięki tzw. tabeli frankfurckiej, przekornie czasem nazywanej biblią niezadowolonych turystów.
Tabela nie ma żadnej mocy prawnej. Została sporządzona na zlecenie Izby Cywilnej Sądu Krajowego w Niemczech. Już w 2003 roku polski UOKiK uznał ją za podstawę do rozstrzygania sporów między biurami podróży a klientami. Dziś lista zyskała w Polsce moc prawa zwyczajowego.
Na podstawie niemieckiego systemu punktacji turyści mogą szybko ustalić, jaki procent kosztów wycieczki biuro podróży powinno im zwrócić za niedotrzymanie warunków umowy. Są tam łatwe do udowodnienia kryteria, jak brak dyskoteki czy plaży dla naturystów, warte 15 - 20 proc. kosztów wycieczki, jeżeli były w ofercie, a nie ma ich w naturze. Ale są też te mocno subiektywne, których trudniej dowieść jednym zdjęciem, jak choćby przykre zapachy (do 15 proc. kosztów) czy monotonne jedzenie (do 5 proc.).
- Dokument jest pomocny także dla polskich sądów w określaniu wysokości odszkodowania - mówi Maciej Chmielewski z biura prasowego UOKiK.
Piotr Czorniej z Exim Tours przyznaje, że pod naciskiem Państwowej Inspekcji Pracy i urzędów marszałkowskich biura podróży coraz częściej sięgają po tabelę, aby za jej pomocą oszacować, ile pieniędzy powinny zwrócić, jeśli np. pokój, w którym zamieszkał klient na wczasach, był mniejszy, niż podano w ofercie (do 10 proc. ceny wycieczki), albo nie działała w nim klimatyzacja (do 20 proc. ceny).
- Płacić odszkodowania według tabeli frankfurckiej i tak wychodzi taniej, niż walczyć z klientami w sądzie - przyznaje niechętnie Czormiej. I dodaje, że jeszcze taniej dbać o wyższą jakość usług, bo świadomych turystów jest coraz więcej i potrafią oni zawalczyć o swoje interesy. Niektórzy już jadą na wczasy z przeświadczeniem, że będą reklamować.
@RY1@i02/2010/139/i02.2010.139.000.0001.101.jpg@RY2@
współpraca Patrycja Otto
Artur Grabek Daniel Rupiński
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu