Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Weronika Rosati będzie się sądzić z Żuławskim o "Nocnik"

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Autor powieści z kluczem nie może czuć się bezkarny. Nawet jeśli napisze, że wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe, będzie musiał się spotkać w sądzie z urażonym pierwowzorem bohatera, którego opisał.

Przed polskim sądem wkrótce ruszy bezprecedensowy proces. Po jednej stronie na sali sądowej stanie autor kontrowersyjnej książki, po drugiej jego dawna znajoma, która twierdzi, że ten oczernił ją w swoim dziele. Urażonym literackim pierwowzorem jest Weronika Rosati - aktorka i córka byłego ministra spraw zagranicznych Dariusza Rosatiego. Pozwany autor to Andrzej Żuławski, znany polski reżyser i scenarzysta, który ma na koncie m.in. "Szamankę".

O co poszło? Żuławski w najnowszej książce pt. "Nocnik" oprócz swojego alter ego, czyli starszego reżysera i pisarza, opisał też postać młodej aktorki - Esterki. Relacjonując wydarzenia z życia dziewczyny i oceniając jej zachowanie oraz drogę do kariery w świecie filmowym, autor nie stroni od wulgarnych opisów i niepochlebnych szczegółów z jej prywatnego życia.

Weronika Rosati uznała, że autor naruszył jej dobra osobiste, bo Esterka jest jej książkowym odpowiednikiem. - Sęk w tym, że prawda miesza się tu z obrzydliwymi kłamstwami - mówi Maciej Lach, który reprezentuje aktorkę. Dlatego Rosati wniosła sprawę do sądu i zamierza walczyć o ochronę dóbr osobistych.

Autor odpiera wszelkie oskarżenia, twierdząc, że książka jest literacką fikcją, a na końcu swojego dzieła wyraźnie napisał, że wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone. - Nic na to nie poradzę, że ktoś się zgłasza na ochotnika, twierdząc głośno: to o mnie! - mówi DGP Żuławski. Dodaje, że nie ma interesujących powieści, które swoimi korzeniami nie są wbite w życie. - Sąd najpierw będzie musiał udowodnić, że to, co opisałem, dotyczy młodej pani Rosati, a potem jeszcze dowieść, że napisałem nieprawdę - dodaje reżyser.

Pełnomocnicy aktorki są jednak innego zdania. - Autor może sobie pisać nawet to, że jest Anglikiem, papier wszystko przyjmie. Wiemy doskonale, że ta zbieżność nie jest przypadkowa - mówi Lach. Jego zdaniem sprawa będzie miała charakter precedensowy.

Spór Rosati kontra Żuławski już wywołał dyskusję. Czy autor może zrzucić brzemię ewentualnej odpowiedzialności, zasłaniając się krótką wzmianką na końcu książki, że całe dzieło to fikcja? - Klauzula wyłączająca zbieżność nazwisk nie chroni autora publikacji - twierdzi adwokat Roman Nowosielski z Kancelarii Nowosielski Gotkowicz i Partnerzy. Podobne stanowisko prezentują jego koledzy po fachu. To pozwany musi udowodnić, że jego działanie nie było zamierzone i nie miało na celu naruszenia dobra osobistego innej osoby.

Ale w sądzie można walczyć z autorem publikacji, tylko w przypadku oczywistej identyfikacji tej osoby jako bohatera książki przez opinię publiczną. - Nie ma znaczenia własne, subiektywne przekonanie osoby, która uznaje się za pokrzywdzoną - mówi Marcin Barycki, rzecznik patentowy z kancelarii Chałas i Wspólnicy. Identyfikacja nie może budzić zastrzeżeń.

@RY1@i02/2010/049/i02.2010.049.000.005a.001.jpg@RY2@

Fot. J. Maciej Goliszewski/EPOKA

Andrzej Żuławski i Weronika Rosati, kiedyś nierozłączni

"Nocnik" Żuławskiego to kolejna pozycja, którą można wpisać na listę tzw. książek z kluczem. Wyróżnikiem tego typu powieści jest to, że przedstawiają prawdziwe postaci, a czasem również prawdziwe wydarzenia ukryte pod płaszczykiem literackiej fikcji, zamaskowane fałszywymi nazwiskami. Głośne polskie powieści z kluczem to chociażby "Generał Barcz" Juliusza Kadena-Bandrowskiego o tworzeniu się i umacnianiu władzy w pierwszych miesiącach niepodległego państwa. Postać tytułowego generała Barcza utożsamiana była z marszałkiem Józefem Piłsudskim. Do tego gatunku zaliczony został też utwór Tyrmanda pt. "Życie towarzyskie i uczuciowe", w którym pod literackim opisem salonu pani Stoll kryje się salon Ireny Krzywickiej, a całość jest pamfletem na warszawskie środowisko artystyczno-literackie.

Wiele skarg i pretensji usłyszał też Jarosław Haszek, autor przygód wojaka Szwejka. Większość niehistorycznych postaci to autentyczni znajomi pisarza. Sam Szwejk miał swój pierwowzór w postaci towarzysza broni Haszka, Franciszka Straslipki. Powieść z kluczem ma na koncie m.in. Ryszard Czarnecki, który w "Spinkach" miał opisać Adama Bielana i Michał Kamińskiego, spin doktorów PiS. Ale większość z tych pozycji co najwyżej wywoływała towarzyskie skandale i plotki. Autorzy publikacji nie trafiali do sądu.

Barbara Sowa

barbara.sowa@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.