Przedsiębiorca nie musi iść do sądu, żeby zakończyć spór z kontrahentem
Przez ugodę każda ze stron mniej lub bardziej ustępuje drugiej, zyskując za to pewność, że nic jej już ze strony przeciwnika nie grozi
Kodeks cywilny stanowi, że przez ugodę strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego, ażeby uchylić niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku lub zapewnić ich wykonanie albo uchylić spór istniejący lub mogący powstać. W praktyce pojęcie to ma charakter nieco szerszy. Ugodami określane są wszelkie porozumienia, które kończą spór - choćby tak naprawdę ustąpiła tylko jedna ze stron (np. po to by nie ryzykować konieczności zwrotu kosztów sądowych albo chcąc uniknąć zarzutu, że przegrała sprawę sądową).
Ugoda może mieć charakter sądowy i pozasądowy. I jedno, i drugie określenie dokładnie odzwierciedla, o co chodzi. Ugoda pozasądowa zawierana jest w oderwaniu od trwającego postępowania cywilnego, czasem nawet wtedy, gdy postępowanie to nie toczy się, bo go w ogóle nie wszczęto. W zasadzie wystarczy, że strony dojdą do ustnego porozumienia. Ze względów dowodowych warto jednak stosowne porozumienie spisać, a jeszcze lepiej podpisy pod ugodą poświadczyć u notariusza. Uczulam, że notarialne poświadczenie podpisów to nie to samo co akt notarialny. Nie wchodząc w szczegóły, poświadczając podpis, rejent nie ingeruje w jakikolwiek sposób w treść czynności, pod którą podpis złożono. Stwierdza tylko, że tego i tego dnia taka i taka osoba parafowała dokument, na którym stawia swą notarialną pieczęć. Istnieje jedna duża zaleta rezygnacji z aktu notarialnego na rzecz poświadczenia podpisów: tak jest na ogół taniej. Ale uwaga: czasem może się okazać potrzebne nadanie ugodzie formy szczególnej. Wszystko zależy od konkretnych okoliczności.
Do ugody sądowej dojść może jedynie w ramach procedury cywilnej. Jest ona wciągana do protokołu i na lata już pozostaje po niej ślad. Co więcej, niekiedy zależy od uznania sądu. Ten ma możliwość zablokowania porozumienia. W sprawie gospodarczej (a więc toczącej się między przedsiębiorcami) sąd powinien uznać ugodę za niedopuszczalną tylko wtedy, gdy treść jej jest niezgodna z prawem, sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, zmierza do obejścia prawa, a także gdy wymaga tego ochrona środowiska lub ochrona produkcji należytej jakości. Co do sprzeczności z prawem, to w grę wchodzi chociażby wyzysk jednej strony przez drugą. Natomiast sytuacji, kiedy zawarcie ugody jest wyłączone z góry, bez względu na jej ewentualną treść, nie ma w naszym prawie zbyt wiele. Tytułem przykładu można tu wymienić sprawy o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone.
Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że udzielając adwokatowi, radcy prawnemu i w ogóle jakiemukolwiek pełnomocnikowi pełnomocnictwa procesowego, automatycznie zezwalają mu na zawarcie ugody sądowej w ich własnym imieniu. Jeśli nie chcą wyposażać go w tego typu prerogatywy, powinni wyraźnie zaznaczyć to w tekście pełnomocnictwa.
Ugoda - choćby zawarta przed sądem - nie korzysta z tzw. powagi rzeczy osądzonej. To ostatnie pojęcie dotyczy sprawy, która została już przez sąd prawomocnie rozstrzygnięta. Gdyby ktoś - np. ten, kto przegrał - chciał jeszcze raz wnieść ją do sądu, musi liczyć się z odrzuceniem pozwu. Generalnie chodzi o to, żeby nie zajmować się wielokrotnie tym samym.
W przypadku ugody jest nieco inaczej. Jeśli jedna ze stron rozmyśli się i ponownie wniesie sprawę do sądu, ten nie może po prostu odrzucić pozwu. Musi rozpoznać ją jeszcze raz. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pozwanemu zawsze bowiem wolno podnieść zarzut, iż w odniesieniu do objętego pozwem roszczenia została zawarta ugoda. Jeśli zarzut jest do rzeczy, a nie zachodzą jakieś szczególne okoliczności działające na niekorzyść pozwanego (jak choćby spóźnienie się z zarzutem), sąd najpewniej powództwo oddali. Innymi słowy, powód odejdzie z kwitkiem - nie tylko nie uzyska tego, czego żądał, ale jeszcze może narazić się na konieczność zwrócenia drugiej stronie kosztów sądowych.
Ugoda jest tytułem egzekucyjnym. Po nadaniu jej przez sąd tzw. klauzuli wykonalności można ruszać do komornika. Warto wreszcie wspomnieć, że ugoda sądowa ma pewne skutki finansowe. Otóż koszty procesu, w którym zawarto ugodę, znoszą się wzajemnie, jeżeli strony nie postanowiły inaczej. Oznacza to, że to, co każda z nich już zapłaciła, przepadło. Nie może już domagać się zwrotu od przeciwnika.
Jeżeli została zawarta ugoda, a z jej treści nie wynika, że objęto nią jedynie część łączącego strony stosunku prawnego (np. tylko niektóre z roszczeń), należy przyjąć, iż strony uregulowały wszystkie elementy łączącego je stosunku.
@RY1@i02/2011/114/i02.2011.114.210.003b.001.jpg@RY2@
Paweł Wrześniewski, autor jest adwokatem
Paweł Wrześniewski
autor jest adwokatem
Art. 917 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Art. 104, art. 199, art. 47913, art. 777 ustawy z 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. nr 43, poz. 296 z późn. zm.).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu