Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Zamiast wycieczki były zakupy

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Państwo Anna (lat 67) i Zbigniew (lat 69) K. z Otwocka znaleźli w skrzynce pocztowej zaproszenie na wycieczkę do Lichenia. Wiele słyszeli o tym sanktuarium, ale nigdy w nim nie byli. Wyjazd autokarem, organizator zapewnia obiad i uprzejmie zaprasza na prezentację AGD. Koszt wycieczki 19,90 zł od osoby. Taka okazja!

Pan Zbigniew zapalił się od razu, w pani Annie obudziły się wątpliwości. - Przecież nawet obiad w restauracji musi kosztować więcej - tłumaczyła mężowi. - A tu jeszcze wynagrodzenie kierowcy, koszt paliwa, ta prezentacja też na pewno nie jest za darmo... Czy nie będą chcieli dodatkowych pieniędzy? - niepokoiła się. Zadzwonili pod wskazany w ulotce numer telefonu. Ciepły uspokajający głos rozwiał wątpliwości. Nazajutrz wyruszyli, autokar wprawdzie był brudny, bez klimatyzacji, ale za tę cenę nie powinno się wybrzydzać. Kierowca bardzo się spieszył i poganiał wszystkich ostrymi słowami podczas krótkiego postoju. Niebawem zjechali z głównej drogi, zatrzymali się w jakiejś podrzędnej knajpie. - Już obiad? - zdziwili się uczestnicy eskapady. Było jeszcze wcześnie. - Zapraszamy na obiecaną prezentację - usłyszeli w odpowiedzi.

Na twardych krzesłach w dusznej sali przesiedzieli w sumie pięć godzin!

Nadzwyczajny sprzęt

Przywitała ich dwójka młodych ludzi, on i ona. Najpierw bardzo długo opowiadali o sprzęcie pewnej firmy. Marka nie była znana naszym czytelnikom, ale przecież nie nadążają już za nowinkami. Prezenterzy zachwalali, że są one trwalsze niż inne na rynku, dają zupełnie nowe możliwości. Kupować oczywiście nie muszą, ale mogą, tu, na miejscu. To oszczędzi im kłopotu chodzenia po sklepach, organizowania transportu. Zakup trafi do nich do domu. Wystarczy podpisać umowę, przesyłkę przywiezie kurier.

Czas mijał, zgromadzeni w sali zaczęli odczuwać zmęczenie. Wydawało się nawet, że prezenterzy też. On był nadal miły i serdeczny, współczująco przychylał się do wątpliwości pani Anny. Zwierzał się, że on też nie był pewien zakupu (w swoim domu ma tylko AGD tej firmy!), ale teraz nie zamieniłby na inny. Ona... w żołnierskich słowach przekonywała pana Zbigniewa, że to ostatni moment, że końcówka serii sprzedawanej na tak korzystnych warunkach, zostały ostatnie egzemplarze, bo poprzednia wycieczka wykupiła prawie cały asortyment... I niech się wreszcie zdecyduje, bo jak wróci do domu, na pewno będzie żałował.

Cel osiągnięty

Stanęło na tym, że pan Zbigniew (bał się trochę tej apodyktycznej młodej kobiety) kupił superodkurzacz, a dodatkowo dostał do niego worki na cały rok. Pani Anna kupiła superfrytkownicę. Sami wprawdzie nie jadają frytek, ale jak przyjdą wnuczki, na pewno chętnie zjedzą (młody człowiek zauroczył panią Annę). Razem rozdysponowali ponad tysiąc złotych.

Potem był obiad. Bez zupy, kotlet twardy, ziemniaki zdębiałe. Do picia nic, każdy więc za herbatę dopłacił po 4 zł. Jedna piąta ceny wycieczki! Na zwiedzanie Lichenia została niecała godzina. Za mało, by obejść cały teren i pozwolić sobie na chwilę skupienia. Kierowca straszył, że na spóźnialskich nie zaczeka.

Kiedy przyszła refleksja

Następnego dnia, już w domu przy śniadaniu, państwo K. doszli do wniosku, że zakupy zrobili zbyt pochopnie. Przecież ich stary odkurzacz jest jeszcze sprawny, frytki wnuczkom serwują tak rzadko, że nadal mogą je robić na patelni. Znów sięgnęli po telefon, ale głos w słuchawce nie był już taki miły. Dowiedzieli się, że przecież podpisali umowę, kurier już w drodze, muszą mu zapłacić, a o zwrocie zaliczki nie ma nawet mowy. A za worki do odkurzacza też trzeba zapłacić. Jeśli towaru nie przyjmą i zań nie zapłacą - mogą się spodziewać windykatora, a taka wizyta będzie ich kosztować trzysta złotych ekstra. Powinni to wiedzieć, bo wszystkie te informacje są zapisane drobnym druczkiem na końcu formularza umowy.

Uwaga

Zanim kupisz cokolwiek od akwizytora lub przez internet, przeczytaj "Poradnik o sprzedaży bezpośredniej dla starszych i młodszych konsumentów (sierpień 2012)" na stronie UOKiK (http://uokik.gov.pl/poradniki.php).

Emeryci stanowią łatwy łup dla akwizytorów

Co druga osoba, która ukończyła 60 lat, nie czyta umowy, zanim ją podpisze. Jedni tłumaczą to zbyt drobnym drukiem, inni niezrozumiałym językiem. Ale najbardziej niepokojące jest to, że aż 80 proc. tych nieczytających ma na tyle duże zaufanie do różnych instytucji finansowych, że w ogóle nie widzi potrzeby studiowania dokumentów, które podpisują.

Taki obraz niefrasobliwego emeryta rysuje się na podstawie badania przeprowadzonego na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Badanie miało miejsce już trzy lata temu, więc nawet szeregowi akwizytorzy mogli przyswoić płynące z niego wnioski i wykorzystać je w działaniach marketingowych. Nie tylko zresztą te: sztaby specjalistów pracują nad opracowaniem technik sprzedaży, równie wielu nad nauczeniem ich sprzedawców. Marketingowe chwyty dostosowują także do wieku potencjalnych klientów: emeryci stanowią dla nich rozległy i ważny rynek.

Prowadzący prezentację na zaaranżowanych spotkaniach, na przykład podczas organizowanych w tym celu wycieczek, są zmotywowani i zorientowani na jeden cel: sprzedać jak najwięcej. Od tego zależy ich zarobek. Proponując sprzedaż wytypowanej grupie - w tym przypadku emerytom - są uzbrojeni w wiedzę na temat ich potrzeb, zainteresowań, sytuacji finansowej.

Jednocześnie potrafią wywierać wpływ na potencjalnych klientów, tłumić ich wątpliwości. Bez skrupułów wykorzystują głęboko tkwiące w nas przekonania, że należy:

odwzajemniać się za czynione dobro: udział w darmowej wycieczce, pobranie bezpłatnej próbki towaru, przyjęcie drobnego upominku to dla nas zobowiązanie. Kupując polecany towar, odwzajemniamy się i pozbywamy długu wdzięczności;

dotrzymywać zobowiązań i być konsekwentnym: jeżeli w rozmowie z akwizytorem potwierdzimy przydatność produktu, to prawie jesteśmy zobowiązani go kupić;

spełniać prośby osób, które darzymy sympatią;

ufać autorytetom: wierzymy zapewnieniom "znanego profesora uniwersytetu" czy "atestom instytutu naukowego";

cenić rzeczy trudno dostępne: chętnie kupujemy limitowaną serię, ostatni egzemplarz;

postępować tak jak inni: reagujemy zakupem na sygnał, że wielu ludzi kupiło ten towar lub że marce zaufało 98 proc. klientów.

Do jakich naszych emocji odwoła się akwizytor? To zależy od jego inwencji. Można się jednak obronić przed tak skonstruowanym atakiem, a naszym sojusznikiem jest czas. Jeśli działamy pod wpływem impulsu, ryzykujemy podjęcie pochopnej decyzji. Jeśli wstrzymamy się z podpisywaniem umowy - pozwolimy sobie na przemyślenie wydatku, konsultację z przyjaciółmi, sprawdzenie cen w sklepach. Być może nadal będziemy zainteresowani zakupem. Akwizytor chętnie poda nam numer telefonu. Albo... termin i miejsce najbliższej prezentacji.

Anna Ochremiak

dgp@infor.pl

@RY1@i02/2012/179/i02.2012.179.00700020a.101.jpg@RY2@

@RY1@i02/2012/179/i02.2012.179.00700020a.102.jpg@RY2@

@RY1@i02/2012/179/i02.2012.179.00700020a.103.jpg@RY2@

@RY1@i02/2012/179/i02.2012.179.00700020a.104.jpg@RY2@

Licheń był pretekstem do sprzedaży towarów

Nasi czytelnicy podobnie jak inni uczestnicy wpadli w mistrzowsko zastawioną pułapkę

Anna Ochremiak

dgp@infor.pl

OPINIA EKSPERTA

@RY1@i02/2012/179/i02.2012.179.00700020a.105.jpg@RY2@

Małgorzata Cieloch, rzecznik Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Jeśli kupiłeś AGD podczas pokazu na wycieczce, książkę z katalogu wysyłkowego lub pościel zdrowotną od akwizytora, masz prawo do odstąpienia od umowy bez podania przyczyny.

Prawo odstąpienia od umowy w przypadku zakupów poza lokalem przedsiębiorcy jest ograniczone w czasie i przysługuje jedynie przez 10 dni. Termin ten liczy się od dnia wydania rzeczy, a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi - od dnia jej zawarcia. Warto wiedzieć, że akwizytor, przedstawiciel przedsiębiorcy - gdy zawiera z nami umowę poza lokalem przedsiębiorstwa, czyli u nas w domu, na pokazie, w sanatorium, podczas wycieczki - ma obowiązek poinformować nas pisemnie o prawie do odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni. Jeśli tego nie uczyni (nie otrzymamy pisemnego potwierdzenia takiej informacji), to termin na odstąpienie od umowy wydłuża się do trzech miesięcy.

Odstąpienie od umowy nie może nastąpić w dowolny sposób. Należy złożyć w dziesięciodniowym terminie pisemne oświadczenie. Do zachowania terminu na odstąpienie wystarczy wysłanie oświadczenia do przedsiębiorcy. Najlepiej zrobić to listem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Warto wpisać numer umowy (jeśli taki jest). Jeśli dokonaliśmy zapłaty za towar, w piśmie określmy sposób zwrotu wpłaconych należności. Dobrze jest też sprawdzić w umowie z przedsiębiorcą, czy ten nie zastrzega żadnej innej formy odstąpienia od umowy. Przedsiębiorca nie powinien stawiać takich dodatkowych wymogów, niemniej jednak warto to sprawdzić, aby potem uniknąć sporu. Pamiętajmy, że sprzedający nie może od nas żądać odstępnego za to, że rezygnujemy z umowy w terminie określonym przez prawo.

Jeśli rezygnujesz z zakupu, masz obowiązek odesłać kupiony towar, a przedsiębiorca powinien niezwłocznie (nie później niż w ciągu 14 dni od dnia odstąpienia od umowy) zwrócić wpłacone pieniądze. Warto pamiętać, że to nabywca ponosi koszt zwrotnej przesyłki towaru. Gdy umowa wiąże się z zaciągnięciem kredytu konsumenckiego (np. zakup na raty), to jednocześnie z odstąpieniem od umowy zakupu odstępuje się od umowy kredytowej.

Podstawa prawna

Ustawa z 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz.U. z 2000 r. nr 22, poz. 271).

Ustawa z 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. z 2002 r. nr 14, poz. 1176 ze zm.).

Ustawa z 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (Dz.U. z 2011 r. nr 126, poz. 715 ze zm.), art. 53 - 59.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.