Jaki jest sens nowelizacji przepisów, które przestały budzić wątpliwości
Ustawa z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 90, poz. 594 z późn. zm.) obowiązuje od 2006 roku. Wprowadziła ona rewolucyjne zmiany w zakresie kosztów w sprawach pracowniczych. Pomimo że kwestii tej poświęcono raptem dwa artykuły, wyjaśnienie sposobu ich stosowania wymagało wydania kilkunastu orzeczeń Sadu Najwyższego.
Obecnie dowiadujemy się, że resort sprawiedliwości zapowiada korektę aktualnie obowiązujących przepisów. Uzasadnienie założeń projektu jest lakoniczne. Wywnioskować jednak z niego można, że projektodawcy zamierzają zlikwidować obowiązek uiszczania opłat stosunkowych pobieranych od spraw z powództwa pracowników, w których wartość przedmiotu sporu przekracza 50 000 zł. Pozostawione mają być natomiast symboliczne opłaty (30 zł) od niektórych środków zaskarżenia.
W mojej opinii nie ma uzasadnionych podstaw do zakładanych zmian. Po pierwsze, rozbieżności w praktyce stosowania przez sądy i strony przepisów o kosztach występowały przez kilka lat. Po kilkuletniej wytężonej pracy Sądu Najwyższego udało się wreszcie usunąć wszystkie wątpliwości. Po drugie, przypomnieć należy, jak uzasadniano przed kilku laty cel dokonywanych zmian. Były one pokłosiem licznych, szeroko komentowanych w prasie, procesów o kilkusettysięczne lub wielomilionowe odprawy zwalnianych urzędników państwowych i członków zarządów spółek (najczęściej z udziałem Skarbu Państwa). Wskazywano wówczas, że nie jest właściwe ze względów społecznych i moralnych, aby pracownicy dochodzący tak wysokich kwot zwolnieni byli całkowicie od opłat sądowych i prowadzili procesy na koszt podatników, podczas gdy osoby o wielokrotnie niższych dochodach w zwykłym procesie cywilnym muszą je uiszczać.
Uważam, że przesłanki uzasadniające wprowadzenie opłat nie zmieniły się. Dodatkowo granica odpłatności pozwów w sprawach pracowniczych postawiona została bardzo wysoko i upływ kilku lat niewiele tu zmienił. Nawet dziś jest to prawie czternastokrotność przeciętnej płacy w gospodarce. Obowiązek uiszczania kosztów zmusza ponadto osoby wnoszące pozwy do określania w sposób rozsądny granic dochodzonych kwot. Całkowite zwolnienie z ich ponoszenia skutkuje zaś często wskazywaniem w pozwie kwot zupełnie nierealnych (np. w sprawach o mobbing), a te mają później wpływ chociażby na wysokość kosztów, zwracanych przeciwnikowi w razie przegranej. Pamiętać należy, że również obecnie istnieje instrument pozwalający pracownikowi na przeprowadzenie procesu bez uiszczania opłat, jeśli okoliczności konkretnej sprawy to uzasadniają. Jest nim możliwość zwolnienia od kosztów sądowych przez sąd.
W mojej opinii, jeśli w ogóle miałaby nastąpić jakakolwiek korekta obecnej regulacji, to powinna ona polegać na pozostawieniu co do zasady obowiązku uiszczania opłat stosunkowych w sprawach, gdzie wartość sporu przekracza 50 tys. zł, ale wyłącznie wtedy, gdy pracownik domaga się zapłaty określonej kwoty. Pracownik dochodzący roszczeń majątkowych, ale niepieniężnych, np. przywrócenia do pracy, powinien być zwolniony od kosztów sądowych. Obecnie sposób obliczania wartości przedmiotu sporu (na podstawie art.231 kodeksu postępowania cywilnego) działa bowiem na niekorzyść takich pracowników.
@RY1@i02/2012/114/i02.2012.114.21700020d.802.jpg@RY2@
Rafał Krawczyk, sędzia Sądu Okręgowego w Toruniu
Rafał Krawczyk
sędzia Sądu Okręgowego w Toruniu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu