Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Opłaty sądowe - koniec biurokracji

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 17 minut

Ustawodawca zmieniając przepisy dotyczące wymiaru sprawiedliwości, powinien brać pod uwagę stanowisko sędziów, bo to oni najczęściej ponoszą konsekwencje wadliwych rozwiązań

Ministerstwo Sprawiedliwości planuje zmienić zasady opłacania pozwów w postępowaniu upominawczym. Media - w tym Dziennik Gazeta Prawna - pozytywnie oceniają zamiar ustawodawcy zmniejszenia biurokracji związanej z dotychczasowym sposobem uiszczania opłat - czyli wpierw pobierania pełnej opłaty, a potem zwracania jej części. Ta w sumie drobna i techniczna z punktu widzenia istoty postępowania cywilnego zmiana jest dobrym przykładem pozwalającym na zwrócenie uwagi na pewien sposób zachowania ustawodawcy.

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę, iż obowiązujący obecnie stan prawny nie jest dziedzictwem minionego systemu. Jest to konsekwencja nowelizacji z roku 2006, kiedy uchylono rozwiązanie, które zamierza się obecnie przywrócić. Oczywiście nie jest niczym złym wycofywanie się z nietrafionego rozwiązania. Wprost przeciwnie, postawę taką należy ocenić pozytywnie, ale o takich właśnie konsekwencjach - powodujących dodatkowe i nikomu niepotrzebne czynności biurokratyczne - środowisko sędziowskie zwracało uwagę kilka lat temu. Nie chodzi przy tym o to, aby obecnie zastanawiać się, kto miał rację, lecz o to, aby wnioski płynące z tej sytuacji wykorzystać na przyszłość.

Niedawno KRS przedstawiła swoje negatywne uwagi do projektu zmiany sposobu funkcjonowania współpracy pomiędzy asystentem i sędzią. Można powiedzieć, że kwestie sposobu pobierania opłat oraz modelu współpracy asystenta i sędziego nie mają ze sobą nic wspólnego. Tymczasem jest jedna cecha wspólna - obydwa te rozwiązania są niejako rozwiązaniami wewnętrznymi. Są w mniejszym stopniu widoczne dla przeciętnego obywatela, ale wpływają na sprawność funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Nie jest trudno zmienić istniejący model, ale aby za kilka lat znowu nie okazało się, że trzeba wrócić do poprzednio obowiązujących rozwiązań. Może po prostu warto posłuchać tych, którzy na co dzień będą ponosić konsekwencję przyjętych rozwiązań.

Inną kwestią jest merytoryczna ocena przyczyn projektowanej nowelizacji ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych w zakresie opłacania pozwów w postępowaniu upominawczym. W uzasadnieniu do projektu ustawy zwraca się uwagę, iż nakazy zapłaty uprawomocniają się w 98 proc. Należy bardzo pozytywnie ocenić odwołanie się ustawodawcy do sytuacji, która występuje w rzeczywistości. Można by wskazać wiele przykładów zmian w procedurze cywilnej, których zasadność powinna być oceniana tylko i wyłącznie z perspektywy ich znaczenia w kontekście realnych potrzeb, a nie tylko teoretycznych koncepcji lub incydentalnych zdarzeń, którym dana nowelizacja ma służyć. Również samą propozycję należy ocenić pozytywnie, ponieważ zmierza ona do uchylenia rozwiązania, które zakłada wykonywanie czynności niepotrzebnych i uciążliwych dla wszystkich - począwszy od powoda, który musi uiścić całą opłatę, po to, aby po pewnym czasie odzyskać 3 uiszczonej kwoty, aż po sędziów i pozostałych pracowników sądów mających obowiązek wykonania technicznej czynności zwrotu, które oceniane pojedynczo nie są ani skomplikowane, ani bardzo czasochłonne, ale pomnożone przez ich liczbę spraw absorbują wymiar sprawiedliwości. Jednakże ważne jest, aby przy okazji tej pozytywnie ocenianej zmiany zwrócić uwagę na możliwe negatywne jej aspekty.

Po pierwsze trzeba zauważyć, że liczba spraw, w których dochodzi do uprawomocnienia się nakazu, nie jest jedynym aspektem, który winien być brany pod uwagę. Ważna jest także ocena problemu z punktu widzenia wartości kwot, dla których ważna jest proponowana zmiana. Ma to znaczenie, gdyż w sądach okręgowych nakazy zapłaty są zaskarżane o wiele częściej aniżeli przedstawiona w uzasadnieniu do projektu ustawy wartość 98 proc. Po drugie konsekwencje wadliwego rozwiązania pobierania opłaty są - z punktu widzenia wpływów z tytułu opłat sądowych - o wiele poważniejsze. W sytuacjach skrajnych może to dotyczyć kwoty 75 tys. zł w sprawie. Po trzecie odrzucając jako niewłaściwe dotychczas obowiązujące przepisy, nie wolno zapominać, co było jednym z argumentów na rzecz takiego uregulowania zasad uiszczania opłat. Otóż sąd winien jest skupić się na rozstrzygnięciu sporu. Wszelkie kwestie incydentalne powinny być oczywiście przez sąd rozpoznawane, ale nie mogą spowalniać rozpoznania sprawy. Jako przykład można wskazać postępowanie w przedmiocie zwolnienia od kosztów, udzielenia zabezpieczenia w toku procesu, gdy przepisy i ich wykładnia jednoznacznie zwracają uwagę na powyższą zależność. W rezultacie po wniesieniu sprzeciwu i wezwaniu powoda do uiszczenia brakującej części opłaty, powstaje faktyczny problem dalszego postępowania w sytuacji, gdy powód dobrowolnie nie uiszczał opłaty. Z punktu widzenia obowiązujących przepisów można sobie wyobrazić, że sądy podejmowały określone działania zmuszające powoda do uiszczenia opłaty. Rzecz w tym, że w takiej sytuacji sądy zamiast skupić się na rozstrzygnięciu sprawy, zajmowały się kwestiami zupełnie neutralnymi dla merytorycznego rozstrzygnięcia. Oczywiście możliwe było przyjęcie innego rozwiązania, a mianowicie bierność sądu w przedmiocie uiszczenia opłaty do momentu wydania wyroku i rozliczenie opłaty w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie, lecz takie rozwiązanie również mogło wywołać negatywne konsekwencje.

Po pierwsze bierność sądu, gdy powinien on podejmować określone działania, winna być zawsze oceniana negatywnie, chociaż podkreślenia wymaga, że była to bierność dotycząca czynności mniemającej wpływu na merytoryczne rozstrzygnięcie sporu. Po drugie powodowie, którzy zgodnie z wezwaniem sądu uiścili brakującą część opłaty, mogli mieć słuszny zarzut, że (ich własne) działanie zgodne z prawem wywołało niekorzystne dla nich skutki, gdyż wydatkowali oni środki finansowe, a inni powodowie wciąż tymi środkami dysponowali, gdyż sąd nie przymusił ich do uiszczenia opłaty. Wreszcie, gdy stan nieziszczonej opłaty występował na dzień wydania wyroku w sprawie, to również dochodziło do rozstrzygnięć, które mogły wywoływać wątpliwości. Niektóre sądy nakazywały ściągnąć od powoda brakującą część opłaty, zasądzając jednocześnie od pozwanego na rzecz powoda ww. kwotę. Z kolei inne sądy w myśl reguły, że koszty, które nie zostały uiszczone, obciążają przegrywającego, nakazywały ściągnięcie od pozwanego na rzecz Skarbu Państwa tej części opłaty, której nie uiścił (chociaż powinien) powód. Rzecz w tym, że niejednokrotnie szanse wyegzekwowania tej kwoty od pozwanego były znikome i w rzeczywistości to Skarb Państwa ponosił tego konsekwencje.

Co więcej, powyższa reguła obciążania nieuiszczonymi kosztami procesu stronę przegrywającą z istoty rzeczy dotyczy kosztów powstałych w toku procesu - np. rozliczenia kosztów opinii biegłego, stawiennictwa świadków. Wówczas jest to niejako ryzyko wymiaru sprawiedliwości, trudno bowiem wstrzymywać stawiennictwo świadków, czy wykonanie opinii biegłego do momentu uzyskania pełnej kwoty pokrywającej koszty w tym zakresie, tym bardziej, iż niejednokrotnie koszty te są znane jedynie w przybliżeniu. Natomiast co do opłaty od pozwu regułą jest rozpoznanie sprawy, gdy ta opłata zostanie uiszczona.

Niewątpliwie ustawodawca ma pełne prawo decydować, czy i w jakim zakresie obywatele powinni uiszczać opłaty sądowe, a w jakim zakresie od tego obowiązku powinno się ich zwalniać. Ważne jest jednak, aby była to celowa i świadoma decyzja, a nie konsekwencja wadliwie działających przepisów w tym zakresie. Dlatego warto, aby ustawodawca przygotowując propozycję nowelizacji, zastanowił się, w jaki sposób uniknąć wystąpienia przedstawionej powyżej sytuacji.

Nie jest niczym złym wycofywanie się z nietrafionego pomysłu. Jednak tej sytuacji można było uniknąć. Wystarczyło tylko posłuchać ostrzeżeń praktyków

@RY1@i02/2012/113/i02.2012.113.07000020b.803.jpg@RY2@

dr Paweł Czepiel, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie

dr Paweł Czepiel

sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.