SN: nawet choroba pracownika nie zwolni szefa od odpowiedzialności
Analizując kwestię odpowiedzialności pracodawcy za chorobę pracownika, która nasiliła się w wyniku niewłaściwych warunków pracy, Sąd Najwyższy sformułował tezę, zgodnie z którą choroba samoistna pracownika nie wyłącza ani nie ogranicza odpowiedzialności pracodawcy za wywołanie u tego pracownika, wskutek warunków pracy niezgodnych z przepisami BHP, rozstroju zdrowia, jeżeli ponad wszelką wątpliwość nie zostanie udowodnione, że szkoda powstałaby i bez zdarzenia uzasadniającego taką odpowiedzialność (wyrok SN z 9 września 2011 r. III PK 4/11).
Zasadą jest, że zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. Pomiędzy szkodą a działaniem musi więc istnieć związek przyczynowy i to nie byle jaki, bo adekwatny. Przyjęcie istnienia takiego związku wymaga w pierwszej kolejności zbadania, czy określona przyczyna była koniecznym warunkiem wystąpienia danego skutku, inaczej rzecz ujmując - czy oceniany skutek nastąpiłby również mimo braku wskazanej przyczyny.
Pozytywny wynik takiego badania rodzi z kolei konieczność rozważenia, czy relacje pomiędzy przyczyną a skutkiem są adekwatne. Ocena, czy skutek jest normalnym następstwem określonej przyczyny, musi być przy tym oparta na całokształcie okoliczności konkretnej sprawy, uwzględniać zasady doświadczenia życiowego, a w razie potrzeby także wiedzy naukowej. Zasadniczo przy takiej analizie pod uwagę bierze się tylko zdarzenia, które rzeczywiście miały miejsce (por. wyrok SN z 11 marca 2009 r., I CSK 363/08). Niekiedy jednak można, a nawet trzeba rozważyć zdarzenia hipotetyczne i zastanowić się, czy w innych realiach dana szkoda tak czy inaczej by powstała, czy też można było jej uniknąć.
W ocenie SN dopuszczalność uwzględniania w ramach ustalania odpowiedzialności odszkodowawczej tego rodzaju zdarzeń, jakie mogłyby mieć wpływ na hipotetyczny stan majątku poszkodowanego, powinna zależeć i być zatem rozważana w ramach okoliczności konkretnego przypadku. Nie ulega przy tym wątpliwości, że - aby doprowadzić do wyłączenia lub ograniczenia odpowiedzialności - przyczyna rezerwowa jako zdarzenie hipotetyczne powinna być udowodniona ponad wszelką wątpliwość. Każde wątpliwości dotyczące możliwości pojawienia się tej przyczyny oraz wyrządzania przez nią szkody powinny przemawiać przeciwko jej uwzględnieniu. Innymi słowy, jeśli budujemy swoją argumentację na twierdzeniu, że nasze naruszenie nie miało znaczenia dla stanu zdrowia poszkodowanego, bo zachorowałby on tak czy inaczej - musimy mieć na to twierdzenie silne dowody. Jeśli okoliczności sprawy wskazują na to, że wprawdzie choroba pracownika była samoistna, ale jednak bez zdarzeń w miejscu pracy przebiegałaby łagodniej lub ujawniłaby się później - szef poniesie finansowe konsekwencje takiej sytuacji, bo istnieje adekwatny związek przyczynowy pomiędzy stanem zdrowia pracownika a warunkami jego pracy.
Powyższe rozważania zostały poczynione przez SN w sprawie, w której pracownica w wyniku zgłaszanych dolegliwości została uznana za niezdolną do pracy. Zainteresowana wskazywała, że szef regularnie naruszał przepisy bhp i zmuszał ją do przenoszenia ciężarów znacznie przekraczających określone przepisami normy. Po kilku latach pracy schorzenia nasiliły się do tego stopnia, że pracownica nie mogła już wykonywać swoich obowiązków i wystąpiła z powództwem odszkodowawczym przeciwko szefowi. Ten natomiast bronił się argumentami, że dolegliwości pracownicy były wrodzone, a więc i tak by wystąpiły - nawet gdyby nie musiała wykonywać czynności dla niej niedozwolonych. W ocenie sądu można podnosić takie okoliczności, ale muszą one być udowodnione ponad wszelką wątpliwość. Biegli w opisywanej sprawie stwierdzili, że wprawdzie rzeczywiście pracownica miała skłonności do określonych schorzeń, to jednak bez przeciążeń bóle mogłyby nie wystąpić albo wystąpiłyby później. Skoro tak, SN uznał, że pracodawca nie wykazał w sposób niepodważalny, że nie przyczynił się do powstania szkody. Efektem takiej konstatacji musiało być zasądzenie od niego na rzecz podwładnej określonych kwot tytułem renty i odszkodowania. Wysokość zasądzonej kwoty jest przy tym określana z uwzględnieniem stopnia przyczynienia się sprawcy - przełożonego - do powstania szkody.
@RY1@i02/2012/053/i02.2012.053.21700020e.802.jpg@RY2@
Łukasz Prasołek, autor jest asystentem sędziego w Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego
Łukasz Prasołek
autor jest asystentem sędziego w Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu