Połowa spraw kończy się umorzeniem. One też kosztują
Po obniżeniu opłat egzekucyjnych wiele kancelarii, zwłaszcza tych nowych, utworzonych po deregulacji, stanie na krawędzi bankructwa
Pokutuje pogląd, że komornicy za dużo zarabiają. W myśl wniesionego przez PO do Sejmu projektu będą musieli dokumentować wydatki pokrywane z opłat egzekucyjnych, a nie, jak dotąd, z zaliczek na wydatki. To dobry pomysł?
Takie rozwiązanie jest zbędne, wydatki finansowane z przychodów należy bowiem traktować jako koszty działalności egzekucyjnej i dlatego trzeba je dokumentować, co wynika z przepisów o zasadach prowadzenia rachunkowości. Proponowana zmiana nie wprowadza zatem nic nowego. Jeśli chodzi o zaliczkę, komornik ma obowiązek rozliczyć ją w ciągu miesiąca od dnia poczynienia wydatków, na które była przeznaczona, i zwrócić jej niewykorzystaną część. W tym celu wydaje postanowienie i określa w nim stronę lub innego uczestnika postępowania, który wpłacił zaliczkę, podaje jej wysokość i wskazuje czynności, na poczet których została pobrana, datę wykonania czynności, kwoty na pokrycie poszczególnych działań (z jednoczesnym wskazaniem sposobu i podstaw ich wyliczenia) oraz kwotę podlegającą zwrotowi. Nie ma wątpliwości, że takie rozliczenie wymaga udokumentowania czynności, zatem w tym kontekście zmiana również nie wprowadza niczego nowego.
Jakie będą skutki obniżenia opłat egzekucyjnych do wysokości proponowanej w nowelizacji?
Według analizy przeprowadzonej przez Krajową Radę Komorniczą doprowadzi to do braku rentowności działalności egzekucyjnej wielu kancelarii, szczególnie tych nowych, utworzonych po wejściu w życie deregulacji. Ale poważniejsze będą skutki gospodarcze, bo opłata egzekucyjna zatraci swój prewencyjny charakter. Warto też zwrócić uwagę na to, że prócz obniżenia opłat pojawiła się propozycja, będąca zresztą próbą realizacji jednego z orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, aby dłużnik mógł się domagać zwrotu opłaty uiszczonej komornikowi w sytuacji, gdy przedstawi orzeczenie pozbawiające tytuł wykonawczy wykonalności z przyczyn innych niż spełnienie przez niego świadczenia. Tymczasem skutki takiego działania winien ponosić wierzyciel, a nie komornik prowadzący prawidłowo egzekucję na podstawie wniosku wierzyciela i tytułu wykonawczego, którego nie ma prawa kwestionować.
Czym grozi wcielenie pomysłu posłów w obecnym kształcie?
Może np. dojść do sytuacji, w której komornik umorzył postępowanie egzekucyjne na wniosek wierzyciela lub z uwagi na jego bezczynność, a następnie dłużnik przedstawi orzeczenie pozbawiające tytuł wykonawczy wykonalności. Doprowadzi to do podważenia prawomocnego postanowienia komornika o umorzeniu postępowania i ustaleniu kosztów egzekucji. Komornik, umarzając postępowanie na wniosek wierzyciela, nie jest uprawniony do badania przyczyn złożenia takiego wniosku. To samo dotyczy bezczynności wierzyciela. Wprowadzanie następczego skutku pozwalającego na swoistą weryfikację - i to w ciągu trzech lat - wcześniejszego postanowienia nie znajduje podstaw w przepisach k.p.c.
Powstaje zatem pytanie, na jakiej podstawie komornik miałby ustalić, z jakich przyczyn sąd pozbawił tytuł wykonawczy wykonalności i czy w związku z zapadłym orzeczeniem istnieje podstawa do "zwrotu opłaty"? Jak miałby ocenić, czy dłużnik nie był w stanie przedstawić orzeczenia zanim doszło do umorzenia postępowania, czy też bezpodstawnie zaniechał jego przedstawienia we właściwym czasie? Projekt nowelizacji nie określa, kto i w jakim trybie miałby badać spełnienie tych przesłanek i nie daje też odpowiedzi na pytanie, czy ma on zastosowanie wyłącznie do orzeczeń pozbawiających tytuł wykonawczy wykonalności wydanych po umorzeniu postępowania egzekucyjnego, czy też tylko do orzeczeń wydanych przed umorzeniem postępowania, a które nie mogły być przez dłużnika wcześniej przedstawione komornikowi.
Dlaczego rada krytycznie ocenia zaproponowane zasady posługiwania się pieczęcią przez komornika i jego zastępcę?
Te zasady trzeba ustalić, ale zmiany zapisane w projekcie noweli są moim zdaniem sprzeczne z innymi obowiązującymi przepisami. Zanim zostaną wprowadzone, trzeba kompleksowo określić status zastępcy komornika sądowego. Posłowie chcą, aby posługiwał się on pieczęcią imienną, ale nie wskazują, jaka ma być jej treść. Proponują też, aby pieczęć urzędowa nie zawierała, tak jak obecnie, imienia i nazwiska, lecz numer porządkowy stanowiska. Nie znajduje to oparcia w ustawie o komornikach sądowych i egzekucji, a autorzy projektu nie wskazali, kto i w jakim trybie miałby ów numer nadawać komornikom.
Na uwagę zasługuje też to, że po nowelizacji ustawa będzie posługiwała się pojęciem "pieczęć używana przez funkcjonariusza publicznego". Tymczasem zastępcą komornika sądowego może być inny komornik, ale też asesor komorniczy, który nie jest funkcjonariuszem publicznym i nie został wymieniony w art. 2a ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych jako podmiot uprawniony do posługiwania się pieczęcią.
Projekt przewiduje możliwość zaskarżenia decyzji prezesa sądu apelacyjnego o odmowie udzielenia zgody komornikowi na dodatkowe zatrudnienie. To chyba jest rozwiązanie korzystne?
Projekt nie przewiduje właściwego trybu dla rozpoznania takiego odwołania. Domyślać się można jedynie, iż zamiarem projektodawcy było wprowadzenie trybu administracyjnego. Pewne wątpliwości budzi założenie, że minister sprawiedliwości jest w stosunku do prezesa sądu apelacyjnego organem administracji publicznej wyższego stopnia. Ale kierunek jest dobry.
Opinię publiczną bulwersują opisy egzekucji, które nie doszły do skutku, a za które jednak komornik ściągnął pieniądze, najczęściej od dłużnika. Czy to jest w porządku, że dostaje należność za niewykonane zadanie?
Zasady ustalania opłat reguluje ustawa z 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji. Ich wysokość nie zależy od uznania komornika, lecz ma oparcie w obowiązujących normach prawnych. Tym samym, jeżeli ustawa nakłada obowiązek pobrania i ustalenia opłaty w określonym przypadku i we wskazanej wysokości, komornik musi to uczynić. W przypadku egzekucji świadczeń pieniężnych opłata pobierana jest proporcjonalnie do wyegzekwowanych należności. Jeżeli komornik nie wyegzekwuje żadnej kwoty od dłużnika, nie ma podstaw do ustalania i pobierania opłaty. Wyjątek stanowi przypadek umorzenia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela lub z powodu jego bezczynności trwającej dłużej niż rok.
Inaczej jest w przypadku egzekucji świadczeń niepieniężnych.
W tej sytuacji ustawa przewiduje tzw. opłaty stałe, których uiszczenie przez wierzyciela jest konieczne do wszczęcia egzekucji, a które następnie ściąga się od dłużnika. Pamiętajmy, że pobierane przez komornika opłaty egzekucyjne nie stanowią jego wynagrodzenia za pracę, lecz są rodzajem daniny publicznej, która jest przeznaczana na pokrycie kosztów działania państwowego aparatu egzekucyjnego. Już sama konieczność uruchomienia aparatu przymusu generuje te koszty, które nie powstałyby, gdyby dłużnik zachował się zgodnie z nakazem wynikającym z tytułu wykonawczego i nie dał podstaw do wszczynania egzekucji.
W egzekucji administracyjnej dopuszczalność obciążenia kosztami dłużnika w ogóle nie jest uzależniona od efektu egzekucji, a ustawodawca uznał za zasadne zwiększenie wysokości niektórych opłat, wskazując, że musi ona odpowiadać wydatkom faktycznie poniesionym przez administracyjne organy egzekucyjne.
W przypadku egzekucji sądowej zapomina się ciągle o blisko połowie spraw, które kończą się umorzeniem, a których prowadzenie jest finansowane z opłat uzyskiwanych w sprawach skutecznych.
Pamiętajmy, że pobierane przez komornika opłaty egzekucyjne nie stanowią jego wynagrodzenia za pracę, lecz są rodzajem daniny publicznej
@RY1@i02/2013/152/i02.2013.152.07000020a.803.jpg@RY2@
fot. materiały prasowe
Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej
Rozmawiała Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu