Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Po latach trudno dochodzić odszkodowania od szpitala

1 lipca 2018

Ochrona zdrowia

W procesach medycznych związanych z zakażeniem sąd zawsze musi ustalić, czy istnieje duże prawdopodobieństwo, że doszło do niego w konkretnej placówce służby zdrowia. Bez dokumentacji medycznej jest to prawie niemożliwe.

Rośnie świadomość pacjentów o ich prawach i coraz częściej pozywają szpitale do sądu za szkody poniesione w wyniku leczenia. Gdy negatywne skutki ujawniają się po latach, a tak może być w przypadku zakażeń szpitalnych, przeszkodą w dochodzeniu rekompensaty może być brak dokumentacji. Z takim problemem spotkała się jedna z czytelniczek DGP, której 24 lata temu w jednym ze szpitali dokonano transfuzji krwi.

Kobieta twierdzi, że została wtedy zarażona wirusem zapalenia wątroby, ale zaostrzenie choroby nastąpiło po wielu latach. Gdy zwróciła się do placówki o udostępnienie jej dokumentacji medycznej, została poinformowana, że ta została zniszczona.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia z 10 sierpnia 2001 r. w sprawie rodzajów dokumentacji medycznej w zakładach opieki zdrowotnej, sposobu jej prowadzenia oraz szczegółowych warunków jej udostępniania (Dz.U. nr 88, poz. 966 z późn. zm.) szpital ma obowiązek przechowywać karty leczenia pacjenta przez 20 lat. Gdy doszło do zgonu okres ten wynosi 30 lat.

Po upływie tego terminu dokumentacja jest niszczona w sposób uniemożliwiający identyfikację pacjenta, którego dotyczyła. Bez niej szanse na wygranie procesu ze szpitalem są nikłe.

Sławomir Krześ z Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu wyjaśnia, że w procesach medycznych o odszkodowanie z tytułu zakażenia pacjent musi wykazać, że w dacie domniemanego zdarzenia był leczony w danej placówce medycznej i istnieje duże prawdopodobieństwo, że doszło tam do zakażenia. Bez karty jedynym dowodem mogą być zeznania świadków.

Jolanta Budzowska, adwokat z Kancelarii Budzowska, Fiutowski i Partnerzy, dodaje, że sprawy o zakażenie są w ogóle trudne, np. żeby wygrać proces o zbiorowe zakażenie żółtaczką typu C w jednym z wiodących krakowskich szpitali, musiała połączyć do wspólnego rozpoznania procesy ponad dwudziestu pacjentek zakażonych w tym samym okresie.

Prawnicy podkreślają, że nawet dysponując dokumentacją medyczną czytelniczka DGP stanęłaby przed dwoma problemami: dowodowym i zarzutem przedawnienia.

- To następuje po trzech latach od chwili, kiedy pacjent dowiedział się o szkodzie na zdrowiu i osobie zobowiązanej do jej naprawienia - podkreśla Sławomir Krześ.

Ponadto w dacie domniemanego zakażenia pacjentki obowiązywał jeszcze przepis mówiący o tym, że roszczeń nie można dochodzić, gdy minęło 10 lat od zdarzenia.

- Uzasadnieniem dla wykreślenia tego terminu były właśnie m.in. sprawy zakażenia wirusami żółtaczki, których skutki ujawniają się po latach. Nowe brzmienie przepisów nie ma jednak zastosowania do zdarzeń sprzed ich wejścia w życie - podkreśla Jolanta Budzowska.

20 lat przechowywana jest karta leczenia

Beata Lisowska

beata.lisowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.