SN o kwalifikacji umowy cywilnej jako umowy o dzieło
Sygn. akt II UK 12/14
z 28 sierpnia 2014 r.
ZUS decyzją uznał, że zainteresowany podlegał ubezpieczeniom społecznym z tytułu realizacji umowy o świadczenie usług. Zainteresowany współpracował ze szkołą, zawierając wiele umów o dzieło dotyczących przygotowania i realizacji danego przedmiotu w semestrze. Zainteresowany otrzymywał stawkę za godzinę zajęć. Sąd pierwszej instancji oddalił odwołanie wnioskodawcy, uznając, że umowy (o dzieło) zawarte z zainteresowanym były w istocie umowami-zleceniami. Ich przedmiotem nie było bowiem przeprowadzenie wykładów, ale przekazanie wiedzy studentom.
Sąd drugiej instancji oddalił apelację wnioskodawcy, wskazując w uzasadnieniu, że celem umowy o dzieło, w rozumieniu art. 627 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 121) jest osiągnięcie materialnego lub niematerialnego rezultatu, stworzenie czegoś lub przetworzenie do postaci, w której wcześniej nie istniało. Cykl wykładów nie ma takiej cechy, nie stanowi bowiem ucieleśnionego rezultatu. Polega wyłącznie na starannym działaniu - przekazaniu wiedzy studentom, a poziom wiedzy studentów po takich wykładach nie może być utożsamiany z wymaganym rezultatem. Powyższy wyrok zaskarżył w całości skargą kasacyjną pełnomocnik wnioskodawcy.
SN podkreślił, iż skarga kasacyjna nie jest uzasadniona. W orzecznictwie przyjmuje się, że przedmiotem umowy o dzieło może być także utwór w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 ze zm.; dalej: k.c.), jeśli dany wytwór niematerialny spełnia wszystkie przesłanki wymienione w powołanym przepisie, a mianowicie: stanowi rezultat pracy człowieka (twórcy), jest przejawem jego działalności twórczej i ma indywidualny charakter. W konsekwencji, co do zasady, wygłoszony wykład może stanowić przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze i być przedmiotem umowy o dzieło, ale o takiej kwalifikacji decydują dodatkowe kryteria.
Trzeba bowiem podkreślić, że wykonywanie obowiązków w zakresie edukacji wynikających z umowy o świadczenie usług, a nawet z umowy o pracę, również może polegać na przeprowadzaniu wykładów autorskich. Jak podkreślił SN w wyroku z 5 marca 2004 r., sygn. akt I CK 329/03 (LEX nr 599732), art. 627 k.c. wskazuje tylko na potrzebę oznaczenia dzieła i dopuszcza określenie świadczenia ogólnie w sposób nadający się do przyszłego dookreślenia na podstawie wskazanych w umowie podstaw lub bezpośrednio przez zwyczaj bądź zasady uczciwego obrotu (art. 56 k.c.). Przedmiot umowy o dzieło może być więc określony w różny sposób i różny może być stopień dokładności tego określenia, pod warunkiem że nie budzi on wątpliwości, o jakie dzieło chodzi.
W przypadku ocenianych umów, ich przedmiotem było przygotowywanie i realizacja całego planu zajęć z dwóch określonych przedmiotów. Tak określony przedmiot umowy nie charakteryzuje się wymaganą cechą indywidualizującą utwór (dzieło) przede wszystkim dlatego, że nawet w zarysie nie konkretyzuje tematu poszczególnych wykładów. Oznacza to, że temat wykładów pozostawiono do uznania wykonawcy, a więc w momencie zawierania umowy nie był on znany. Nie można więc przyjąć, aby zamawiający wymagał od wykonawców (zainteresowanych) osiągnięcia konkretnego, indywidualnie oznaczonego wytworu, który poddawałby się sprawdzianowi w aspekcie wykonania umowy zgodnie z zamówieniem. Tak więc przyjąć należy, że zainteresowany został zobowiązany do przekazywania wiedzy w formie wykładów i ćwiczeń z danych dziedzin nauki w okresie wynikającym z umowy, taka zaś forma prowadzenia zajęć edukacyjnych nie przesądza o ich wykonywaniu w ramach umowy o dzieło. Jest bowiem także zwykle stosowana przez osoby nauczające na podstawie umowy o pracę czy umowy o świadczenie usług.
Z tak określonego celu umowy - edukacja studentów - nie mógł wynikać obiektywnie osiągalny i pewny rezultat. Chodziło więc o wykonanie określonej czynności (wielu powtarzających się czynności) bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie. Zatem przedmiotem umów była określona czynność (czynności), a nie jej wynik, co przesądza o ich kwalifikacji jako umów starannego działania - umów o świadczenie usług - art. 750 k.c. Mając na uwadze powyższe, SN oddalił skargę kasacyjną.
Oprac. dr Wojciech Ostaszewski,
asystent sędziego Sądu Najwyższego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu