Przedszkolne pułapki
Urzędnicy wzięli pod lupę prywatne przedszkola. Naliczają karne odsetki i skreślają z listy za długi
Po raz pierwszy urzędnicy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyjrzeli się umowom, które podpisują rodzice z prowadzącymi przedszkola niepubliczne, a także regulaminom. - Jest źle - uważa Elżbieta Kołodziej, dyrektor wrocławskiego oddziału UOKiK-u. Na 20 sprawdzonych placówek pułapek w przepisach nie stwierdzono tylko w jednej: Stokrotce z Jeleniej Góry.
Pozostali najczęściej stosowali niezgodny z prawem zapis, że mogą skreślić dziecko z listy, gdy rodzice będą zalegali z płaceniem czesnego. Co jest nie tak? Przed skreśleniem powinni ostrzec. Nagminnie zdarzało się też, że dyrektorzy kazali rodzicom płacić za czas, w którym przedszkole było zamknięte.
W przedszkolu Alis we Wrocławiu za każdy dzień zwłoki w płaceniu naliczano spore odsetki. Inne placówki ustalały obowiązkowe, bezzwrotne wpisowe, a powodem rozwiązania umowy mogło być kilkudniowe zaleganie z opłatą czesnego. - To straszak na rodziców. Od 20 lat nikogo z tego powodu nie wyrzuciłam - mówi Bożena Górdziel, dyrektor Promyczka z Jeleniej Góry. W tej samej placówce jest zapis, że opłata za wyżywienie może się zmienić po wzroście cen artykułów spożywczych.
- To niedopuszczalne. Tego typu przepisy zakwestionowaliśmy, bo uderzają w portfele rodziców - podkreśla Elżbieta Kołodziej.
Ewelina Olekse
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu