Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Muzyka u fryzjera nie ma wpływu na obroty w jego lokalu

Ten tekst przeczytasz w 17 minut

Rozmowa z Markiem Gajkiem , adwokatem z Kancelarii Gajek i Wspólnicy

Niedawno poznaliśmy obszerne, 19-stronicowe uzasadnienie do kwietniowego wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy w sprawie ZAIKS kontra fryzjer z Wałbrzycha, który odmówił płacenia tantiem za słuchanie radia w salonie. Czy ten wyrok można uznać za przełomowy?

Wyrok ma ogromną wagę dla przedsiębiorców, twórców, wykonawców i producentów utworów audiowizualnych, stanowiąc niewątpliwy precedens w dotychczasowej praktyce stosowania prawa autorskiego. Rzecz o tyle ciekawa, że tak doniosły wyrok wydany został - wydawałoby się - w drobnej sprawie wałbrzyskiego zakładu fryzjerskiego, w którym w czasie jego otwarcia nie tylko był, ale również był włączony odbiornik radiowy. Fakt ten - wydawać by się mogło dość błahy - stał się podstawą pozwu skierowanego przez Stowarzyszenie Autorów ZAiKS przeciwko właścicielowi tego zakładu fryzjerskiego o naprawienie szkody wywołanej przez naruszenie przez niego majątkowych praw autorskich twórców, chronionych przez to stowarzyszenie. Sąd wydał zaskakujące orzeczenie, którego uzasadnienie zasługuje na szczególną uwagę.

Dlaczego jest ono tak zaskakujące?

Sąd Okręgowy stawia tezę, że "nie można pobierać opłat za słuchanie muzyki w przypadku: gdy mamy do czynienia z przedsiębiorcą prowadzącym działalność gospodarczą w niewielkich rozmiarach, odtwarzane utwory nie są publicznie dostępne (ograniczony krąg osób), radio odtwarzane jest głównie dla pracowników, nieregularnego odbioru audycji i niskiej jakości odbiorników".

Jakie argumenty sąd wziął pod uwagę?

Punktem wyjścia rozważań sądu okręgowego było stwierdzenie, że przysługujące na mocy art. 17 ust. 1 prawa autorskiego prawo twórcy do wynagrodzenia za korzystanie z danego utworu nie jest nieograniczone. Nie będzie ono przysługiwało twórcy w przypadkach dozwolonego użytku chronionych utworów, a w szczególności art. 24 ust. 2 tej ustawy. Zgodnie z nim posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby nawet te urządzenia były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych. Co przy tym ważne - dla odbierania takich utworów nie jest konieczne zawarcie umowy licencyjnej na korzystanie z nich - z twórcą lub reprezentującą jego prawa organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ). W takim przypadku twórcy lub OZZ nie przysługuje wobec takiego posiadacza odbiornika roszczenie z art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b prawa autorskiego o naprawienie szkody.

Czytając uzasadnienie, zwróciłam uwagę na to, że zdaniem sądu nie wydaje się racjonalnym, aby przy wyborze gabinetu dentystycznego, lekarskiego czy zakładu fryzjerskiego klient kierował się innym kryterium, aniżeli jakością i fachowością świadczonych usług, kompetencją personelu, odległością od miejsca zamieszkania. Czym kierował się sąd, zajmując właśnie takie stanowisko?

Sąd skupił się na ocenie dwóch kwestii, a mianowicie: wykładni pojęcia miejsca ogólnie dostępnego oraz problemie osiągania korzyści majątkowej przez posiadacza odbiornika. W ślad za orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE i dyrektywami Rady 92/100/EWG i Parlamentu Europejskiego i Rady 2001/29/WE sąd utożsamia pojęcie miejsca ogólnie dostępnego z pojęciem "czynności publicznego udostępniania" i wskazuje, że należy to oceniać indywidualnie w odniesieniu do samego posiadacza odbiornika oraz kręgu osób, którym utwory są udostępniane. Wskazuje przy tym, że aby uznać, iż posiadacz odbiornika udostępnia chroniony utwór, konieczne jest jego świadome działanie i świadomość konsekwencji tego czynu (vide wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 15 marca 2012 r. w sprawie C-135/10).

Odnosząc się zaś do pojęcia publicznego udostępniania sąd stwierdza, że musi to następować w odniesieniu do nieokreślonej, choć znacznej liczby osób. Wskazuje przy tym, że w danej sprawie zakładu fryzjerskiego (podobnie, jak i w przypadku innych placówek usługowych, np. gabinetów lekarskich) klienci stanowią dość określoną grupę osób, którą co do zasady trudno traktować jako znaczną ilościowo.

W swoim salonie fryzjer Marcin Węgrzynowski zebrał opinie 272 klientek o tym, że korzystają wyłącznie z usług i nie słuchają radia. Czy te argumenty przedsiębiorcy sąd wziął pod uwagę?

Analizując tę kwestię, sąd stwierdził, że prawo twórcy lub OZZ do wynagrodzenia za korzystanie z utworów nadawanych drogą radiową lub telewizyjną powstanie wyłącznie w przypadku istnienia związku przyczynowego pomiędzy przychodem posiadacza odbiornika a udostępnianiem utworów jego klientom. W omawianej i podobnych sprawach wymaga to m.in. ustalenia, czy przy wyborze danego przedsiębiorcy ich klienci kierują się faktem udostępniania audycji radiowych lub telewizyjnych, co zdaniem sądu w przypadku usług fryzjerskich, lekarskich, prawniczych lub innych zależnych od kwalifikacji zawodowych, wydaje się być - w odróżnieniu od np. sklepów, lokali gastronomicznych - wysoce wątpliwe. Innymi słowy trudno mówić o takim związku w przypadku, gdy udostępnianie audycji radiowych lub telewizyjnych nie ma co do zasady wpływu na liczbę klientów danego przedsiębiorcy lub ceny usług. Po wtóre oceniać należy jakość i dostępność utworów dla klientów przedsiębiorcy - inaczej oceniać należy profesjonalne nagłośnienie lokalu usługowego, a inaczej dość przypadkowy i niskiej jakości odbiornik, z trudnością słyszalny dla klientów. Sąd stwierdził także, że korzyść majątkowa uzyskana przez posiadacza odbiornika musi być "rzeczywista (realna), a nie tylko domniemana lub zamierzona".

Czy ten wyrok może zatem otworzyć furtkę dla właścicieli podobnych zakładów: kosmetycznych, fryzjerskich, gabinetów dentystycznych, lekarskich itp.?

Wydaje się, iż w określonych sytuacjach faktycznych - odpowiedź będzie twierdząca, oczywiście o ile to stanowisko zostanie podzielone przez sądy wyższych instancji. Podsumowując wywody Sądu Okręgowego w Świdnicy, można stwierdzić, że w jego ocenie odbieranie cudzych utworów z wykorzystaniem odbiornika radiowego lub telewizyjnego i udostępnianie go klientom przy okazji prowadzenia działalności gospodarczej samo w sobie nie stanowi przesłanki do pobierania wynagrodzenia przez ich twórców lub OZZ lub dochodzenia roszczeń odszkodowawczych przewidzianych w art. 79 prawa autorskiego. Pogląd ten, jakkolwiek był już wyrażany uprzednio w doktrynie prawa autorskiego, nie znajdował dotychczas poparcia w orzecznictwie sądów. Tym razem w postaci uzasadnienia wyroku sądu otrzymali klarowny wykład prawa i de facto wskazówek praktycznych, pozwalających skutecznie bronić się im przed nieuzasadnionymi - nie tylko prawnie, lecz także społecznie - roszczeniami twórców i innych podmiotów majątkowych praw autorskich. W efekcie prowadzić to może do zmiany krytykowanej praktyki zarejestrowanych w Polsce organizacji prawa autorskiego.

@RY1@i02/2014/106/i02.2014.106.215000300.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

Marek Gajek adwokat z Kancelarii Gajek i Wspólnicy

Rozmawiała: Joanna Pieńczykowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.