Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Opłata za rezygnację gorsza niż kara

14 stycznia 2014

Ubezpieczyciele powinni zmienić zapisy o opłacie likwidacyjnej zawarte w umowach polis z funduszem kapitałowym. Tak uważają prawnicy

Anna Lengiewicz, prawnik z kancelarii LWB, już złożyła jeden pozew zbiorowy i przygotowuje kolejne przeciwko firmom ubezpieczeniowym. Działa w imieniu poszkodowanych, którzy stracili całość lub dużą część oszczędności po tym, jak zlikwidowali polisy z funduszem kapitałowym. Przyczyną utraty pieniędzy były stosowane przez firmy zapisy o opłacie likwidacyjnej. Lengiewicz uważa, że wygra te sprawy, jako że zapisy o tej opłacie są niezgodne z prawem.

- W ogólnych warunkach ubezpieczenia stosowanych przez towarzystwa brakuje wyjaśnienia, za co jest pobierana opłata likwidacyjna - podkreśla prawnik.

- Dodaje, że dopiero w sądzie okazuje się, że opłata likwidacyjna jest nakładana na konsumenta w związku z zapłatą przez ubezpieczyciela wynagrodzenia dla pośrednika, który sprzedał daną polisę, a ta sięga czasem 100 proc. wpłaty. - Trudno jest pogodzić się z tym, że pośrednik sprzedający polisę miałby zarabiać 100 proc. rocznej składki wpłaconej przez konsumenta - uważa ekspert. To by oznaczało wynagrodzenie pośrednika od 1,2 tys. zł nawet do 100 tys. zł i więcej za jedną sprzedaną polisę.

Jednomyślne sądy

Rzeczywiście, sądy zazwyczaj orzekają na korzyść poszkodowanych klientów. W połowie grudnia Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wcześniejsze wyroki sądów okręgowego i apelacyjnego w sprawie prowizji pobieranych przez Nordeę (sygn. akt I CSK 149/13). Pierwszy stwierdził, że wzór umowy nie wyjaśnia, czym dokładnie jest opłata likwidacyjna, bo ubezpieczyciel nie sprecyzował, za co jest ona pobierana, a jedynie zaznaczył, że wynika ona z konieczności uniknięcia straty związanej z umową. Sąd apelacyjny, do którego odwołało się towarzystwo, orzekł ponadto, że stosowane przez Nordeę w umowach postanowienie jest sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta. Ponadto stwierdził, że Nordea naruszyła obowiązek rzetelnego i kompletnego informowania konsumenta o istotnych okolicznościach dotyczących jego praw i obowiązków.

Taką linię orzecznictwa pokazuje choćby wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie (sygn. akt VI ACa 87/12), który po rozpoznaniu apelacji od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie - Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 7 listopada 2011 r. (sygn. akt XVII AmC 1704/09) uznał wręcz stosowanie takich opłat za niedozwolone. W jego opinii takie "ukształtowanie warunków umowy w sposób, który w przypadku jej wcześniejszego rozwiązania praktycznie pozbawia konsumenta zwrotu wpłaconych składek za okres niewykorzystanej ochrony ubezpieczeniowej, narusza zarówno indywidualne, jak i zbiorowe interesy konsumentów, stanowiąc klauzulę niedozwoloną". Przychylił się tym samym do stwierdzenia SOKiK, według którego takie zapisy nakładane na klienta naruszają art. 3851 i 3853 pkt 17 kodeksu cywilnego, dotyczące klauzul niedozwolonych ("Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy").

Nowe, nie lepsze

Lengiewicz uważa, że opłata jest zwykłą karą dla konsumenta za rezygnację z umowy ubezpieczenia. A nawet kary umowne są niższe.

- Przez ostatnich 10 lat Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów walczył o zmniejszenie kar umownych stosowanych przez deweloperów i w dniu dzisiejszym kara ta nie może być wyższa niż 2 proc. kwot wpłaconych przez konsumenta - przypomina Lengiewicz.

Także w ocenie Małgorzaty Więcko-Tułowieckiej, prawnika z Biura Rzecznika Ubezpieczonych, opłata likwidacyjna nie musi być tak wysoka.

- Z tego, co jest nam wiadomo, jest ona zazwyczaj w całości przeznaczana na prowizję dla osoby sprzedającej produkt z UFK - zaznacza.

- A zbyt wysokie prowizje zachęcają do nieprawidłowej sprzedaży i oferowania umów ubezpieczenia na życie z UFK osobom, które nie są zainteresowane ryzykowną, długoterminową inwestycją - dodaje.

Niektóre firmy dokonały więc w umowach zmian.

- Z naszych obserwacji wynika jednak, że nie prowadzą one do przyjęcia korzystniejszych rozwiązań dla konsumentów - wyjaśnia Małgorzata Więcko-Tułowiecka.

- Jeden z ubezpieczycieli, dla przykładu, w związku z faktem, że klauzula, którą stosował, uznana została za niedozwoloną, wysyła klientom zawiadomienia, iż ustalono nowe zasady wyliczenia opłat likwidacyjnych. Te nowe zasady jednak w indywidualnych przypadkach nie skutkują obniżeniem kwoty opłaty pobieranej przy wcześniejszym rozwiązaniu umowy - dodaje.

Inne zakłady ubezpieczeń zrezygnowały z opłaty likwidacyjnej, ale wprowadziły bardzo wysokie opłaty za zarządzanie w pierwszym roku trwania umowy.

Zdaniem Małgorzaty Więcko-Tułowieckiej ta praktyka jest nieprawidłowa.

- UOKiK wszczął postępowanie w tej sprawie, czekamy na wydanie ostatecznego stanowiska, w mojej ocenie jednak wymagane są gruntowne zmiany zapisów w umowach - dodaje.

Dobre praktyki

Część ubezpieczycieli nie chce zmieniać już zawartych umów.

- To jest ponad 6 milionów polis, zmiany umów mogłyby wprowadzić zbyt dużo zamieszania - uważa przedstawiciel jednego z zakładów.

- W mojej ocenie oprócz prac nad upraszczaniem konstrukcji i obsługi polis z UFK, tam gdzie to jest możliwe, należy uczynić je bardziej przyjazne dla klientów, także w zakresie kosztów - deklaruje natomiast Maciej Berger, członek zarządu Nordea Polska TU na Życie.

- My już wprowadziliśmy zmiany w zapisach obowiązujących dokumentów. Cofnęliśmy się do 2012 r., zgodnie ze stanowiskiem Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - dodaje.

Wiceprezes zapewnia, że obecnie towarzystwo opracowuje i oferuje produkty uwzględniające w szczególności interes klientów i wytyczne regulatorów.

Na temat kontrowersyjnych klauzul nie chce natomiast wypowiadać się Polska Izba Ubezpieczeń.

- Nie odnosimy do wyroków sądowych w sprawie konkretnych firm - mówi Marcin Tarczyński, analityk PIU.

- Wszystko, co uważamy za dobre rozwiązania odnośnie do opłat, zostało zawarte w rekomendacji dobrych praktyk dotyczących polis z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym - dodaje.

Rekomendacja PIU koncentruje się przede wszystkim na informowaniu klientów.

- Musi on zostać w jasny i prosty sposób powiadomiony, czym jest kupowany przez niego produkt i jakie ryzyka wiążą się z wcześniejszym zerwaniem umowy - wyjaśnia Tarczyński.

Anna Lengiewicz zaś uważa, że jest to konieczne, aby umowy na ubezpieczenia z funduszem kapitałowym zostały dostosowane do wyroków polskich sądów. Na dodatek uważa ona, że firmy ubezpieczeniowe powinny oddać pieniądze, jakie pobrały tytułem opłat likwidacyjnych.

- Tymczasem towarzystwa ani nie oddają ludziom zabranych pieniędzy, ani nie rezygnują z niedozwolonych postanowień wzorców umów - zaznacza prawnik kancelarii LWB.

@RY1@i02/2014/008/i02.2014.008.18300040c.802.jpg@RY2@

Ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym - wyniki sprzedaży zakładów

Elżbieta Glapiak

elzbieta.glapiak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.