Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeden obywatel, jedno mieszkanie

30 czerwca 2018

Miało być lepiej dla członków spółdzielni. Zapowiadają się jednak nowe, niepotrzebne restrykcje. A to dlatego, że w Senacie źle zinterpretowano wyrok Trybunału Konstytucyjnego

Senatorowie wraz z Biurem Legislacyjnym izby wyższej przygotowali projekt nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Ma on służyć wykonaniu wyroku TK z 5 lutego 2015 r. (sygn. K 60/13). Problem polega na tym, że ktoś nieuważnie zapoznał się z orzeczeniem trybunału. Skutek? Ustawa wykonująca wyrok może być niezgodna z wieloma przepisami konstytucji, z ochroną prawa własności na czele.

Bycie członkiem...

- Spółdzielnia nie powinna mieć nadmiernego wpływu na stan osobowy jej członków. Ma realizować cel główny, czyli zaspokajać potrzeby mieszkaniowe - wskazywał w lutym sędzia TK Leon Kieres.

Chodzi o to, że przez wiele lat przepisy pozwalały na przyjmowanie w poczet spółdzielców osób nijak niezwiązanych z daną spółdzielnią.

- Prowadziło to do patologii, gdy mieszkańców w spółdzielni było 200, a jej członków 400 - tłumaczy senator Lidia Staroń odpowiedzialna za projekt nowelizacji.

Cel takich działań był oczywisty: władze spółdzielni przyjmowały w poczet spółdzielców pracowników administracji czy rodziny jako członków oczekujących. A ci przychodzili na walne zgromadzenie, by głosować i wybrać ponownie te same władze.

Wyrok trybunału taką możliwość ukrócił. Sędziowie odnieśli się zresztą wprost do patologicznej praktyki. "Przyjmowanie w poczet członków spółdzielni członków oczekujących, osób zatrudnionych w spółdzielni lub jej organach, a także innych osób nieposiadających praw do lokalu w danej spółdzielni mieszkaniowej lub ekspektatywy odrębnej własności prowadzić może do sytuacji, w których podmioty takie będą miały realny wpływ na zarządzanie spółdzielnią, uczestnicząc w podejmowaniu uchwał na walnym zgromadzeniu" - wyjaśnił TK.

Prawo bycia członkiem spółdzielni - zdaniem TK - należy wiązać z rzeczywistymi potrzebami obywateli, czyli przede wszystkim z zaspokajaniem ich potrzeb mieszkaniowych.

...i posiadanie interesu

Senatorowie jednak wylewają dziecko z kąpielą. Zgodnie z przedstawionym uzasadnieniem do projektu proponują ograniczenie prawa do nabycia członkostwa w spółdzielni jedynie do osób, które mają interes polegający na zaspokajaniu ich potrzeb mieszkaniowych (chyba że chodzi o uzyskanie od spółdzielni lokalu o innym przeznaczeniu, np. na sklep czy pralnię).

Innymi słowy zdaniem Trybunału Konstytucyjnego członkami spółdzielni powinny być przede wszystkim osoby rzeczywiście zajmujące na jej terenie lokale mieszkalne. Senatorowie zaś wskazują, że członkami spółdzielni mogą być wyłącznie osoby zaspokajające własne potrzeby mieszkaniowe.

- Takie rozwiązanie jest zdecydowanie zbyt daleko idące i nie ma nic wspólnego z gospodarką wolnorynkową - ocenia dr Borys Budka, były minister sprawiedliwości i radca prawny specjalizujący się w prawie spółdzielczym.

Jego zdaniem ustawa wykonująca w taki sposób wyrok TK sama powinna szybko do trybunału trafić.

- W grę wchodzi naruszenie prawa własności oraz zasady równości - zaznacza minister Budka.

Jak mówi, nie może być tak, że osoba będąca spółdzielcą może zrobić mniej niż ktoś, kto spółdzielcą nie jest. A taki byłby skutek nowych przepisów.

- W realizacji własnych potrzeb mieszkaniowych nie mieszczą się przecież podstawowe uprawnienia, jak chociażby wynajmowanie lokalu - twierdzi Borys Budka.

Co kto robi u siebie

Łukasz Ozga, radca prawny w kancelarii Płonka Ozga, wskazuje, że to kolejny symptom niepokojącej tendencji do regulowania wszystkiego, co się da.

- Ci, którzy nie posiadają uprawnień do lokalu, chcą decydować o prawach osób, które takie uprawnienia posiadają i są najbardziej zainteresowane stanem spraw spółdzielni. A to zła droga - przekonuje mec. Ozga.

Jego zdaniem ani ustawodawcy, ani spółdzielniom nic do tego, w jaki sposób spółdzielcy wykorzystują swoje lokale, o ile nie naruszają swoim postępowaniem ogólnie przyjętych reguł.

- Z punktu widzenia prawa bez znaczenia powinno być to, czy dla kogoś to jedyny lokal, jeden z dwóch czy dziesiąty. Nawet jeśli ktoś wykorzystuje mieszkanie stricte biznesowo, powinien móc być członkiem spółdzielni. Przecież ma dla niego znaczenie choćby to, czy wyremontowany zostanie blok, w którym znajduje się jego mieszkanie - tłumaczy mec. Ozga.

Co ciekawe, podobne zastrzeżenia do projektowanego rozwiązania ma sama senator Lidia Staroń. Uważa, że nowelizacja musi prowadzić do polepszenia sytuacji spółdzielców kosztem władz spółdzielni, a nie na odwrót. Wyraźnie zaskoczona naszym pytaniem o ograniczenia dla spółdzielców parlamentarzystka uspokaja, by nie wyciągać pochopnych wniosków z jednego zdania zawartego w uzasadnieniu.

- Trzeba czytać wszystkie przepisy i uzasadnienie łącznie - twierdzi Staroń.

Deklaruje, że celem projektodawcy jest, by powiązać prawo do bycia członkiem spółdzielni z prawem do lokalu, a nie z tym, jak ktoś dany lokal wykorzystuje.

- Jeśli ktoś posiada spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu i chce mieszkanie wynajmować, niech wynajmuje. Ja na pewno nikogo za to nie będę ścigała - zapewnia senator.

@RY1@i02/2016/061/i02.2016.061.18300050b.802.jpg@RY2@

Rodzima spółdzielczość

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

Projekt złożony do laski marszałkowskiej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.