Nowa rękojmia to spór o definicję konsumenta
Jeśli ta nie zostanie ujednolicona z unijną dyrektywą, to kupujący towar na firmę, a korzystający z niego głównie prywatnie, nie skorzystają na zmianie
Termin rękojmi będzie biegł na nowo od dnia wymiany rzeczy na wolną od wad, jeżeli towar nabyty przez konsumenta zepsuje się przed upływem dwuletniego okresu jej obowiązywania - tak zakłada projekt nowelizacji kodeksu cywilnego. A ta diametralna zmiana miałaby wejść w życie 1 stycznia 2018 r.
Jednak niektórzy eksperci już podnoszą, że przy tej okazji powinno się wreszcie rozszerzyć definicję konsumenta. W przeciwnym razie nowy, korzystny przepis będzie krzywdzący dla prowadzących działalność gospodarczą i kupujących produkty nie tylko na potrzeby firmy, lecz także na użytek własny. Oni bowiem traktowani są jak przedsiębiorcy. - Chcąc, by mieli prawo do nowej, odnawianej rękojmi, można też wprowadzić definicję umów mieszanych i zapisać, że gdy zakup w przeważającej mierze wykorzystywany jest do własnych potrzeb, a nie celów gospodarczych, to stronie zawierającej taką umowę przysługują uprawnienia równe konsumentowi - proponuje radca prawny Bartosz Draniewicz. Jego zdaniem powód ku temu jest, bo wygląda na to, że definicja konsumenta z dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady UE w sprawie praw konsumentów jest szersza niż zawarta w rodzimym kodeksie cywilnym.
Warto się zastanowić, czy nie objąć prowadzących działalność gospodarczą ochroną konsumencką, w sytuacji gdy zakup jest wykorzystywany w przeważającej mierze do własnych potrzeb
radca prawny
Przypomnijmy: art. 221 k.c. stanowi wprost, że konsumentem jest osoba fizyczna dokonująca z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Tymczasem z dyrektywy wynika, że "gdy umowa zawierana jest w celach, które częściowo są związane z działalnością handlową danej osoby, a częściowo nie są z nią związane, a cel handlowy jest do tego stopnia ograniczony, że nie jest dominujący w ogólnym kontekście umowy, taka osoba również powinna być uznawana za konsumenta".
- W naszym parlamencie bardzo długo debatowano nad tym, czy przyjąć do polskich przepisów punkt 17 unijnego dokumentu. Ostatecznie, przyjmując w 2014 r. ustawę o prawach konsumenta, nie zdecydowano się na to - przypomina Miłosława Strzelec-Gwóźdź, radca prawny i partner w GP Kancelaria Radców Prawnych. Zapytana zaś o to, czy drobni przedsiębiorcy będą mogli ruszyć do sądów, jeżeli posłowie nie zdecydują się na to również tym razem, opowiada twierdząco. - Mogą powołać się na treść dyrektywy i na tej podstawie domagać się prawa do rękojmi jak konsumenci. Ale tylko wtedy, jeśli przedsiębiorca nie wliczył sobie w koszty prowadzenia biznesu zakupu danego towaru. W innych przypadkach może być to bardzo trudne, sprawę musiałby najprawdopodobniej ocenić Trybunał Sprawiedliwości UE - dodaje. Ale nie wszyscy się z tym zgadzają. - Nie zaryzykowałbym kierowania roszczeń w oparciu o sam przepis dyrektywy, gdyż zasady jej bezpośredniego stosowania nie są takie oczywiste. A w ogóle uważam, że ta ochrona takim konsumentom przedsiębiorcom się nie należy - stwierdza adwokat Dominik Jędrzejko, partner w Kancelarii Kaszubiak Jędrzejko Adwokaci sp.p. ⒸⓅ
C2-3
Jakub Styczyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu