Dostęp do historii rachunku zmarłego
Czy przeciętny człowiek, zawierając umowę z bankiem, ma świadomość, że po jego śmierci tajemnica bankowa jest mitem? Nawet w stosunku do dalszych spadkobierców
Historia rachunku bankowego to jak historia naszego życia. Wiadomo z niej: co i gdzie kupowaliśmy, jakie były nasze preferencje zakupowe, dokąd wyjeżdżaliśmy na wakacje, jakie mieliśmy zainteresowania i hobby i na co się leczyliśmy. Nie każdy z nas chciałby, aby inni mieli dostęp do tych informacji po naszej śmierci, nawet jeśli chodzi o rodzinę. Tymczasem okazuje się, że zgodnie z aktualną linią orzeczniczą spadkobiercy na swoje żądanie mogą dostać z banku całą historię rachunku bankowego z kilku lat - wraz z danymi innych osób, z którymi spadkodawca dokonywał transakcji, i to pomimo odmiennego stanowiska nadzoru bankowego.
Skoro za życia posiadacza rachunku wszystkie dokonywane z bankiem czynności objęte były tajemnicą bankową, to dlaczego po jego śmierci mamy udostępniać historię, otwierając czasami puszkę Pandory (np. dając początek sporom finansowym w rodzinie spadkodawcy, bo przecież spadkobiercy analizują pilnie jego wydatki i badają ich uzasadnienie)? Czy przeciętny człowiek, zawierając umowę z bankiem, ma świadomość, że po jego śmierci tajemnica bankowa nawet w stosunku do jego dalszych spadkobierców jest mitem? Sądzę, że nie. Gdyby w regulaminie prowadzenia rachunku bankowego jego posiadacz wyrażał zgodę na udostępnienie danych związanych z historią rachunku bliższym lub dalszym spadkobiercom, to przypuszczam, że ponad 90 proc. klientów opowiedziałoby się przeciwko takiej możliwości.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.